Posted on: 25 października 2018 Posted by: Joanna Rózga Comments: 0

Trzeci dzień festiwalu zaczęłam na Wiślnej 12, gdzie tuż obok, na Plantach wygrzewały się gołębie, w coraz słabszych promieniach słońca. Potem warsztaty dziennikarskie z Michałem Olszewskim o zaletach czytania „na papierze” czy na ekranie, pisaniu z szacunkiem i uległością, czy ujawniając emocje, konfrontując poglądy czy pozwalając wybrzmieć osobom i tematom, z którymi się fundamentalnie nie godzimy.

Polecamy także relację z trzeciego dnia festiwalu autorstwa Michała Sowińskiego opublikowaną na portalu „Tygodnika Powszechnego”.

– Boże, jak ja tęsknię do Polski przedsmoleńskiej – powiedział Marcin Wicha na spotkaniu w Księgarni Karakter. Ale niezależnie od tej tęsknoty, obdarzył nas prawie dwugodzinnym spotkaniem pełnym humoru, dzieląc błyskotliwymi i dowcipnymi zapiskami z „teczki na czarną godzinę”. I uświadomił, jak bardzo tego humoru, w spotkaniach z innymi, potrzebujemy….i jakim świetnym jest obserwatorem i pisarzem laureat tegorocznej Nike!

A wieczorem, znowu w Pałacu Czeczotka, na spotkaniu z Grzegorzem Jankowiczem, Iloną Witkowską, Bohdanem Zadurą i Janem Kapelą podjęto temat “O polskości jako poezji”, a właściwie o poezji, która podsuwa nam obraz polskości, kształtuje widzenie tego, co kształtu nie ma, zasila wyobraźnię wbudowując w nią pewne stereotypy.

„Nie ma wspólnoty miedzy pojęciem, słowem, a rzeczywistością”. W Trenie 15 Jana Kochanowskiego opisany jest kanon żałoby po córce poety, której ten nie miał, poematy i wiersze opisują nieistniejące krajobrazy, Litwa z Pana Tadeusza jej „ojczyzną moją” „ Panna Święta” orężem broniącym Polski.
Nasza świadomość, tożsamość utknęła w romantycznej poezji, którą z polskością łączy wyobrażenia, niedomówienia i metafory.

Doczekałam się też spotkania z autorem krótkich form, Wellsem Towerem, pisarzem short stories, które według niego, lepiej uchwytują obecny czas. Szczególnie, jak powiedział, w Ameryce, kraju o krótszej kulturze, odbierającej świat bardziej z bliska, lokalnie, wymagającej szybszego zaangażowania, potrzebie koncentracji na mniejszej ilości charakterów i słabszego powiązania emocjonalnego z bohaterami (?). 
Lubię opowiadania, skondensowane emocje, spojrzenie trochę jak przez szkło powiększające i formę często otwartą na interpretację i pobudzającą do domyślania.
Budowanie historii na obrazie, przeżyciu, zdarzeniu, które zaskakuje nas puentą i pozostawia niedosyt.

A na dworze robi się coraz wietrznej i zimniej….

Więcej zdjęć z trzeciego dnia festiwalu tutaj.

comments

Leave a Comment