Posted on: 1 czerwca 2018 Posted by: Konrad Stanglewicz Comments: 0

Prof. Marcin Matczak  i Bożena Ostrowska – Koordyntorka Klubu 

Pierwszym gościem w drugim roku działalności Klubu „TP” w Zielonej Górze był   profesor na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego dr hab. Marcin Matczak. Spotkanie, które odbyło się 28 maja 2018 r. miało tytuł „Polska praworządność na rozdrożu”.

Jak wyrwać się z Tanga Mrożka? Nie patriotyzmu śmierci i klęski nam trzeba, lecz patriotyzmu zwycięstwa polskich inżynierów, odkrywców, noblistów. Trzeba nam patriotyzmu silnego umysłem, a nie tylko pięścią – mówił poniedziałkowy gość zielonogórskiego Klubu „Tygodnika Powszechnego” prof. Marcin Matczak.

Wbrew zapowiedzianemu tytułowi „Polska praworządność na rozdrożu” to spotkanie nie dotyczyło głównie prawa. Jak twierdzi Marcin Matczak, to co złego dzieje się w Polsce w ostatnich latach, choć na sztandarach niesie kwestie prawnicze (przejęcie Trybunału Konstytucyjnego, usuwanie z Sądu Najwyższego sędziów, przejęcie Krajowej Rady Sądownictwa), ma swoje głębsze korzenie socjo-psychologiczne. Jeśli będziemy rozmawiać tylko o prawie, to nie zmienimy tej rzeczywistości, nie wydobędziemy się z kryzysu – twierdzi prof. Matczak.

A oto kilka zapamiętanych z wystąpienia naszego gościa opinii, prób wyjaśnienia sytuacji:

Dlaczego spora część Polaków akceptuje rząd niszczący konstytucyjny trójpodział władzy i praworządność?  W naszym społeczeństwie mamy ludzi  sfrustrowanych, nieszczęśliwych, niezadowolonych z miejsca, w którym są/jesteśmy; chorują na coś. Są to nie tylko pokrzywdzeni przez transformację, naprawdę wykluczeni, ale i spora część dobrze wykształconej młodzieży oraz tzw. klasy średniej. To nie są ludzie głupi i niewykształceni, „mający nierówno pod sufitem”. Ale uważają, że demontaż państwa prawa jest wart tego, aby był dokonany, bo może doprowadzić do czegoś lepszego, do jakiejś nowej rzeczywistości, w której ich problemy zostaną rozwiązane.

Oni budują poczucie własnej wartości i tożsamości na nienawiści do lepszych od siebie oraz na pogardzie wobec słabszych i w ich mniemaniu gorszych (patrz badania Macieja Gduli opisane w raporcie „Dobra zmiana w Miastku”).

Przychodzi rząd, który mówi: macie problem? My mamy na to lekarstwo. Musimy zmienić Polskę, a to oznacza demontaż dotychczasowego systemu. To będzie bolało, ale w nowym systemie będzie wam lepiej. I oni to kupują.

Część społeczeństwa, opozycja, protestuje, że to do niczego dobrego nie doprowadzi, że kolejki w sądach się nie skrócą, że demontaż państwa prawa to nie lekarstwo a trucizna. Druga część społeczeństwa, zwolennicy obecnej władzy reagują: zaraz, zaraz, jest rząd, który chce nam pomóc, chce naprawić nasze problemy, a wy i Unia Europejska nie pozwalacie na to, tylko przeszkadzacie.

Wśród zwolenników PiS ujawniają się, opisane przez Erich Fromma w „Ucieczce od wolności”, cechy osobowości autorytarnej, z oczekiwaniem prostego i zdecydowanego rozwiązywania społecznych problemów oraz z potrzebą silnej przynależności do narodowej wspólnoty. Szerszą analizę społeczną kryzysu praworządności Marcin Matczak przedstawił w artykule „Frustracja, formalizm i Fromm” w TP nr 16 z 15 kwietnia 2018.

W tej sytuacji krytyka obozu władzy przez opozycję (choćby najsłuszniejsza) prowadzi na manowce, jest przeciwskuteczna, pogłębia społeczne podziały, bo krytykowani zwierają szeregi wokół swojego przywódcy i tym mocniej trwają przy swoich poglądach.

Dobrą metaforą obecnej sytuacji – zdaniem prof. Matczaka – jest „Tango” Sławomira Mrożka, w którym liberalni, kochający wolność rodzice mają konserwatywne dzieci, które krytykują rozchełstanych rodziców. Dzieci potrzebują jakiejs hierarchii, by uporządkowała im życie, bo świat oferuje zbyt wiele opcji, zbyt wiele możliwości, w których się gubią. Szukają pomysłu aksjologicznego na życie. W „Tangu” Mrożka pojawia się złowroga postać – Edek. Brutal i prostak, który fascynuje rodzinę, bo jest silnym facetem i wydaje się że z zasadami. On autorytarnie zaprowadza porządek w tym zdezorientowanym środowisku.

Na takiej samej zasadzie pojawiają się w polskiej przestrzeni publicznej pomysły bardzo prostych rozwiązań.

PiS i Kukiz15 zawłaszczyli patriotyzm, wartości historyczne decydujące o tożsamości, które mogą pomóc ludziom odzyskać szacunek dla siebie.

Druga strona nie ma propozycji takich wartości. Kiedyś Donald Tusk powiedział: jeżeli ktoś ma wizję, to powinien pójść do lekarza.

Niestety brak takiej wizji aksjologicznej, wizji pewnego porządku jest charakterystyczny dla partii liberalnych i centrowych. Wynika to stąd, że partie liberalne nie mają w nawyku mówienia ludziom, co oni mają robić, jak żyć. Ludzie mają po prostu robić to, co sami uważają za słuszne.

Problem w tym, że duża część naszego społeczeństwa nie wie co z sobą robić, bo wyborów jest zbyt dużo. Ludzie są zdezorientowani.

I wtedy pojawiają się wielkie maszyny narracyjne, takie jak nacjonalizm, naród, krew, historia, żołnierze wyklęci… I nagle świat staje się prosty. Już wiadomo kto jest wrogiem, kto przyjacielem. Mamy jakiś plan: nie chcemy uchodźców, bo naruszą naszą tożsamość; musimy bronić naszej tożsamości, bronić swojej białej rasy, swej heteroseksualności… bo wszystko, co przyjdzie z zewnątrz może nam zaszkodzić. To jest atrakcyjny aksjologicznie pomysł na życie. On jest fałszywy, prostacki, manipulacyjny, ale jest atrakcyjny.

Duża część polskiego społeczeństwa ma problem, bo nie akceptuje „chłodnych” wartości liberalnych i pragnie (ma niedosyt) wartości „gorących” zaspokajających potrzebę szacunku, godności, tożsamości, patriotyzmu. Jeśli nie zrozumie tego opozycja, jeśli nie zrozumie tego UE, to każdy atak na rząd, który mówi, że chce leczyć, będzie odbierany jako powód do udzielenia większego wsparcia temu rządowi.

Nasza reakcja na tę postawę, podsycana przez rząd, jest taka: odciąć się od tych, którzy inaczej myślą. W konsekwencji dzielimy się na lepszy i gorszy sort. Budujemy rów pomiędzy nami.

Słabością polskiej opozycji jest jej reaktywność. Ona tylko odpowiada na działania władzy, nie ma własnego planu do zaproponowania społeczeństwu.

Tymczasem trzeba przyjść z programem pozytywnym i powiedzieć: znamy i rozumiem wasze problemy. I dać ofertę na ich rozwiązanie, propozycję alternatywną wobec tej, którą daje obóz rządzący; propozycję konkurencyjnie atrakcyjną, ale nie demontującą systemu praworządności lecz go wspierającą.

Aby przezwyciężyć impas trzeba poszukać „gorących” wartości, które będą atrakcyjne dla młodzieży i klasy średniej. Zaspokoją potrzebę wypełnienia ideowej pustki, z którą zwolennikom PiS kojarzą się liberalne rządy.

Nie wrogość, nie krytyka, choćby najbardziej zasadna, ale szukanie choćby najmniejszych punktów wspólnych jest drogą do nawiązania zerwanego dialogu, a później być może do zasypywania podziałów i do społecznego porozumienia.

Zastanówmy się – namawiał Matczak – co można zrobić więcej, oprócz sprzeciwu, po to aby ów sprzeciw był skuteczniejszy.

W ciekawej dyskusji o potrzebie „porywających programów aksjologicznych” w przestrzeni publicznej, oryginalnie zabrzmiał głos socjologa – prof. Lecha Szczegóły z Uniwersytetu Zielonogórskiego. Zgadzając się z diagnozą sformułowaną przez prof. Matczaka dodał: z moich akademickich doświadczeń wynika, iż młodzież została już stracona dla idei liberalnych i wartości takich jak praworządność. Ktoś, kto by odkrył taki alternatywny projekt aksjologiczny – znalazłby „kamień filozoficzny”. Niestety – zdaniem Szczegóły – PiSowi udało się już zmonopolizować te najmocniejsze w naszych kodach kulturowych symbole i wartości. Będzie więc niesłychanie trudno o atrakcyjną, konkurencyjną i nośną emocjonalnie narrację. Pozostaje nam liczyć na cud. Przecież – jak wiadomo – cuda się w Polsce zdarzają, jak ten z Wałęsą i wybuchem Solidarności w 1980 r.

Post scriptum.

Marcin Matczak dziękując za zaproszenie, wyznał iż jest to jego debiut na spotkaniu w klubie „TP”. Mówił: To jedna z największych przygód mojego życia, że „Tygodnik Powszechny”, który przez wiele lat czytałem i podziwiałem stał się miejscem, w którym sam teraz mogę publikować.

A ja dodam, że w ten sposób zyskaliśmy świetnego publicystę, mocno zaangażowanego w batalię o utrzymanie w Polsce demokratycznego państwa prawnego. Tak oto, mimochodem, objawiła się jasna strona złej „dobrej zmiany”.

Konrad Stanglewicz

Zapraszamy do wysłuchania relacji ze spotkania: http://www.zachod.pl/audycja/eureka_04-06-2018/

 

comments

Leave a Comment