Posted on: 8 kwietnia 2018 Posted by: ks. Andrzej Perzyński Comments: 0

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 8 kwietnia 2018

II NIEDZIELA WIELKANOCNA

J 20, 19-31

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.

A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»

Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę».

A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».

Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!»

Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».

I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.

 

ks. Andrzej Perzyński. Fot. Adam Walanus

Jest jakiś paradoks w tym, że łatwiej jest człowiekowi uwierzyć w rzeczy niekonkretne. W coś tak wzniosłego, że aż mglistego; w coś tak koronkowo wysnutego z myśli filozoficznej czy teologicznej, że aż cofającego się przed wszelkim dotknięciem. W coś niedookreślonego. Wtedy łatwo jest powiedzieć „wierzę”; to przecież niewiele kosztuje – podobnie nieco, jak też i niewiele kosztuje powiedzenie „widzę” w sytuacji, kiedy w niewyraźnej poświacie nie widać właściwie nic. A może jednak coś?

Tomasz cofnął się, ponieważ zażądano odeń wiary w bardzo realnie dotykalny konkret. Nie w ideę. Nie w tezę, dowodzenie. Nie w cokolwiek bądź oddalonego, nieuchwytnego, lecz bardzo realną rzeczywistość: zmartwychwstałego i przemienionego człowieka. A także bardzo realnie Żyjącego, który dosłownie zniweczył śmierć. Ta wiara była ponad jego człowiecze możliwości.

Gdybym mu odpowiedziano: „zbawienie” – odrzekłby: tak, oczywiście. Gdyby mu powiedziano: „dusza twoja w ręku Pana” uklęknąłby. I nawet gdyby kazano mu wierzyć, że nie cały umrze, zaś to coś nieuchwytnego, co stanowi o Tomaszu, zjednoczy się niewidzialnie z nieopisanym „Ja”, które powołało go do istnienia, podobnie, jak iskra jednoczy się z pożarem i tonie w płomieniach – orzekłby, że ta wzniosła idea możliwa jest do uwierzenia. Ale zażądano odeń wiary o wiele większej.

Jesteśmy z pokolenia Tomasza. Jesteśmy z jego gatunku. Zbawienie? – Ależ tak! Dusza? Owszem. Tezy, idee, dowodzenia, analizy, filozofie, stare spojrzenia, nowe spojrzenia – oczywiście. Mówią nam uznane teologię o wzniosłym znaku pustego grobu i raczej wyłącznie tylko o nim, nie chcąc mówić prymitywnie o zmartwychwstaniu – a my z gotowością kiwamy głowami. Mówią nam o drodze do Emaus, nie protestujemy, gdyż to jeszcze jakoś jest do przyjęcia: tajemniczość, symbol, przenośnia. Mówią nam: zbawienie polega na tym, że wielkie „Ja” Boga unicestwia małe „ja” człowieka. Ależ owszem, zjemy i to także, przecież powiedział to wielki uczony, fundator pewnego typu wierzenia. Magdalena? Może Jezus był żywy tylko jej miłości? Może tylko w tym sensie jest żywy? O, właśnie: Przenośnia jest czymś i strawnym, i subtelnym. Jest czymś do przyjęcia.

Ale nie dosłowność. Postawieni przed dosłownością i realnością zmartwychwstania, mówimy: nie. Mówimy jak Tomasz: jeśli nie ujrzę przebicia …

„Błogosławieni, którzy nie widzieli…”. Tego błogosławieństwa nie otrzymali apostołowie. Tomasz także nie. To błogosławieństwo zaoferowano właśnie nam. On wiedział, jak trudno było Tomaszowi. I wie, o ile trudniej nam.

comments

Leave a Comment