Posted on: 5 grudnia 2011 Posted by: Anna Łukaszewska Comments: 0

Ostatnie wydarzenia zainspirowały Kluby „Tygodnika Powszechnego”, do szerokiej debaty na temat dialogu wewnętrznego w Kościele. Przeprowadziliśmy ankietę, w której zadaliśmy pytanie: „Czy odczuwasz potrzebę dialogu w Kościele i czy Kościół potrafi ją zaspokoić?”.

W ankiecie wzięło udział 16 osób, w wieku od 15 do 30 lat, przy czym należy podkreślić, że ponad 80% z nich to osoby pomiędzy dwudziestym a dwudziestym czwartym rokiem życia. Ankieta przedstawia obraz dialogu w Kościele widziany oczami ludzi świeckich. Nie ma tu głosów kleru, stąd można dopatrywać się w niej braku obiektywizmu. Jednak, co ciekawe, przytoczone poniżej wnioski zostały wysnute z odpowiedzi ankietowanych, wśród których znajdują się jednak zarówno wierzący (będący częścią wspólnoty Kościoła), jak i nie wierzący (określający się ateistami).

Z ankiety wynika, że potrzeba dialogu w Kościele jest ogromna i dotyka każdego bez względu na wyznanie, wiek, płeć, poglądy, miejsce zamieszkania, czy pochodzenia. Według 35% ankietowanych Kościół po części zaspokaja potrzebę dialogu (stąd częściowy jej brak) poprzez: sam dialog z Chrystusem, rozmowy o teologii, spotkania dyskusyjne oraz inne formy „kół” na poziomie parafialnym, pomoc w znalezieniu odpowiedzi na trudne pytania, pomoc w rozwiązywaniu problemów. Wśród ankietowanych istnieje opinia, że tylko poszczególni ludzie potrafią zaspokoić potrzebę dialogu, czego nie można powiedzieć o całym Kościele.

Na drugą część pytania postawionego w ankiecie, nikt nie odpowiedział jednoznacznie „tak”. Aż połowa zdeklarowała, kategoryczne „nie”. Dlaczego Kościół nie zaspokaja potrzeby dialogu? Na prowadzenie wysuwają się argumenty dotyczące tego, iż Kościół, widziany przez perspektywę instytucji oraz hierarchów, nie rozmawia o problemach dnia codziennego, o zwykłych rzeczach, nie uwzględnia różnych głosów i indywidualizmu każdego człowieka. Nie daje możliwości dociekania, pytania, reakcji na jego argumenty. W oczach młodych jawi się jako ten, który nakazuje, zakazuje i nie słucha, co młodzi ludzie mają do powiedzenia. Błędem Kościoła określa się fakt, że ucina dyskusje na niewygodne tematy, zamyka usta księżom, których chce się słuchać (częsty przykład ks. Bonieckiego). Tym samym ocenia się go jako strachliwego do podjęcia dialogu. Dialog, który w oczach ankietowanych zakłada równość obu stron, w praktyce jawi się jako monolog Kościoła lub nierówność: stawianie księży wyżej względem świeckich. Zamiast łączyć, dzieli i zabija poczucie wspólnoty. Wspólnota, natomiast, oraz dialog, według pytanych o opinię, mają wypływać z zakorzenienia się w Chrystusie. Podkreśla się, że aktywność w tej sferze, to podstawa dialogu w przestrzeni ziemskiej. Znaczna większość ankietowanych jest zdania, że do zaistnienia dialogu w Kościele potrzeba otwartości, ale zarówno ze strony księży jak i świeckich. Z jednej strony wymaga się od Kościoła otwartości, z drugiej natomiast twardego stanowiska broniącego podstawowych wartości i zasad Kościoła.

Na podstawie ankiet wyłania się definicja dialogu. Jawi się jako zadanie od Boga, świadectwo Ewangelii, pochodna więzi z Chrystusem. Słowa – klucze charakteryzujące dialog to: odwaga, pokora, szacunek, równość. Sama rozmowa dwóch stron zostaje określona „spotkaniem” oraz uważana jest za najważniejszy czynnik pozwalający na rozwój Kościoła. Za przeciwieństwo dialogu uważa się walkę.

Wnioski, które nasuwają się na podstawie przeprowadzonej ankiety, prowadzą do kluczowego stwierdzenia, że młodzi ludzie chcą rozmawiać w Kościele „z Kościołem”. Chcą pytać, poszukiwać, być wysłuchani, być traktowani na równi. Do tego potrzebują Kościoła, który ma stać się wzorem i źródłem prawdy. Nie chcą się od niego odłączać. Pragną dialogu, choć spotykają się z przeszkodami, które dostrzegają po stronie kleru (instytucji) i po stronie świeckich. Ponadto, mają pomysły, co zrobić, aby dialog był możliwy, choć większą odpowiedzialnością za działania, dotychczasowe i te przyszłościowe, obarczają Kościół.

Aby zadowolić obie strony „dialogu” – „konfliktu”, obie powinny zmienić w pewnych kwestiach swoje postępowanie i zaakceptować wzajemne cechy. Co to znaczy? Pójść na kompromis – spotkać się po środku. Widać, że dialog na poziomie Kościół – wierny, niczym nie różni się od tego na poziomie człowiek – człowiek. I znów przypominamy sobie, niezwykłe odkrycie, że przecież Kościół nie jest tylko martwą instytucją, ale żywym Duchem, który tworzą: Bóg oraz ludzie. A owi ludzie, choć sami (z własnego wyboru) dzielą się na „my” i „wy”, tzn. świeccy i kler, są wobec siebie równi i tak samo odpowiedzialni za wspólnotę skupioną dzięki, przez i wokół Boga. Wspólnotę, która może się realizować przez dialog.

Ankieta nt. dialogu wewnątrz Kościoła

W ramach tematu: „Kościół: wspólnota bez dialogu?” polecamy następujące artykuły:

Dialog, który prowadzi do prawdy – rozmowa z abp. Henrykiem Muszyńskim

Kościół: wspólnota bez dialogu?

Postawmy na dialog

Dawny kształt dialogu. O wymianie myśli Kardynała i Redaktora słów kilka.

Ankieta nt. dialogu w Kościele

Dialog w Kościele – lubię to!

Dialog to nie dialogolatria

Wsłuchać się w głos młodości

comments

Leave a Comment