Posted on: 13 lipca 2012 Posted by: Monika Malessa-Drohomirecka Comments: 0

W niedzielę 8 lipca 20012 roku w sali konferencyjnej Herbewa odbyła się kolejna debata Krakowskiego Klubu „Tygodnika Powszechnego” pt. „Po co Eucharystii demonstracje?” będąca kontynuacją czerwcowego spotkania „Eucharystia – misterium czy wiec?”.

W dyskusji udział wzięli socjolog i pedagog dr hab.Ewa Bobrowska (UJ), psychiatra i psychoterapeuta prof. Bogdan de Barbaro (UJ), historyk i teolog liturgii ks.prof. Stefan Koperek (UP JP II) oraz prowadzący obydwa spotkania teolog, homileta przewodniczący Komisji Języka Religijnego PAN ks. prof. Wiesław Przyczyna (UP JP II).

Nie chodziło rzecz jasna o odpowiedź na pytanie zawarte w temacie „Po co Eucharystii demonstracje ? ”Sprawowanie Eucharystii z definicji nie ma nic współnego z demonstracją.

Może i powinno być świadectwem wiary. A jednak  kształtujący się od jakiegoś czasu w Polsce obyczaj wprzęgania mszy do demonstarcji politycznych właśnie – nasyconych agresją – wymusił postawienie takiego pytania.

Szczegółowa analiza socjologiczna haseł wznoszonych na skrajnie prawicowych demonstracjach wykazała jednoznacznie, że są pełne niewybrednych epitetów, ale także nawołują do przemocy.  Scenariusz tych zgromadzeń opiera się na manifestowaniu wrogowści i niechęci wobec osób o innych poglądach.Autorzy haseł traktują ich jak wrogów, z którymi się nie rozmawia i nie dyskutuje, a jedynie zwalcza.

Bolesne – zwłaszcza dla osób głęboko wierzących – jest to, że dochodzi do zaprzeczenia istoty Eucharystii.  Powinna ona bowiem być, jak podkreślał ks. Stefan Koperek „darem ofiarnym sprawowanym w klimacie miłości”, „ głównym źródłem życia”, „ uświęceniem codzienności”. Tymczasem w praktyce często poprzedza ona wiece pełne złych emocji.

Msza sprawowana przed takimi wiecami nie wpływa  pojednawczo na ich uczestników, nie utrwala bynajmniej„miłości do bliźniego”.

W dodatku zdarza się ,że – jak podkreślał ks. W.Przyczyna – homilie wygłaszane przez niektórych  księży nie tonują nastrojów, lecz podsycają napięcie. Ich uczestniczy traktują mszę jako swoisty wstęp do działań, które mają swój dalszy ciąg poza kościołem.

Instrumentalne wykorzystywanie wiary stało się faktem. Tak, jak faktem stał się głęboki podział wśród katolickiej wspólnoty.

Ks. Adam Boniecki w jednym ze swych felietonów pisze:

“Moich rozmówców bolą i niepokoją nie tyle różnice w postrzeganiu sytuacji Kościoła czy różnice w stylu głoszenia Królestwa, ale uznawanie przez jednych siebie za jedynych prawowiernych katolików, prawdziwych Polaków, z wykluczeniem wsystkich którzy nie podzielają ich poglądów.” 

Co można przeciwstawić temu zjawisku ?  Jak zareagować, by nie pogłębiać przepaści ?

Monika Malessa -Drohomirecka

comments

Leave a Comment