Posted on: 1 czerwca 2016 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

tu-i-teraz600

Czasem brak sił doskwiera szczególnie. Jak choćby w miniony poniedziałek, gdy osobiście chciałam pożegnać w Rzeszowie ojca Tomasza Pawłowskiego, dominikanina, który zmarł 23 maja w wieku 89 lat. Podziękowałabym mu za to, że przez trudne lata, gdy tak intensywnie pracował ze studentami w przydominikańskim duszpasterstwie akademickim (m.in. w Poznaniu i w Krakowie, gdzie założył duszpasterstwo „Beczka”), pozwalał sobie czasem pomagać. To nie był czas masowych akcji ani płomiennych kaznodziei. To było autentyczne budowanie wspólnoty i poszukiwanie prawdy.

Dominikanie w Poznaniu zapraszali na studenckie spotkania specjalistów i dziennikarzy. Pamiętam m.in. dyskusję z udziałem seksuologa, doktora Zbigniewa Lwa-Starowicza. Zasadą było zgłaszanie pytań na kartce, co zmuszało do precyzji. Z kolei w krakowskiej „Beczce” przeżywaliśmy zarówno wspólnotowe msze św., jak refleksje nad tym, co chcemy budować. Czasem były to wypady w teren, np. w okolice Klikuszowej niedaleko Nowego Targu. Ojciec Tomasz miał tylko jedno niezłomne oczekiwanie: że się go nie zawiedzie, gdy przyrzekło się udział. Do dziś mam wyrzuty sumienia wspominając, że raz jeden jednak go zawiodłam. Tym większa jest potrzeba okazania zmarłemu wdzięczności…

Chciałabym, by także dzisiejsi studenci mogli poznać nie tylko znakomitych retorów, ale i pasterzy z prawdziwego zdarzenia.

comments

Leave a Comment