Posted on: 27 sierpnia 2017 Posted by: ks. Andrzej Perzyński Comments: 0

Mt 16, 13-20
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?»

A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków».

Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»

Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego».

Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».

Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.

„Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie”. Żeby zrozumieć, czym jest błogosławieństwo, którym może się cieszyć Piotr, trzeba spojrzeć na całe jego życie. Trzeba dostrzec nie tylko jego radosny entuzjazm, ale również chwile zwątpienia i zdrady, które przeżył. Bo przecież w tym wszystkim, co stało się treścią jego życia, rzeczywiście nie chodziło o ciało i krew, nie chodziło o jego osobiste predyspozycje czy zdolności, ale o łaskę, która przyszła od Ojca. To, co stało się udziałem Piotra, a więc nie tylko radości, cierpienia i trudności, ale nad wszystko odpowiedzialność za Kościół w świecie, było możliwe do wypełnienia, ponieważ sam Bóg przyszedł mu z pomocą.

Papież Franciszek uderza mocno w sumienia gdy mówi o uchodźcach i wygnańcach. Słowa Jana Pawła II w roku 1986 brzmiały też mocno: „Wobec ogromu i powagi problemu wszyscy synowie Kościoła winni poczuć się wezwani do działania jako naśladowcy Chrystusa – który także chciał przyjąć los uchodźcy – i jako nosiciele Jego Ewangelii. Sam Chrystus pragnął być rozpoznany w każdym uchodźcy i utożsamiany z Nim: mówią o tym wstrząsające słowa Ewangelii (…): «Byłem przybyszem, a przyjęliście mnie; (…) Byłem przybyszem, a nie przyjęliście mnie» (Mt 25,35.43). Te słowa Chrystusa powinny nas skłonić do uważnego rachunku sumienia, do oceny naszej postawy wobec wygnańców i uchodźców. W wielu parafia spotykamy ich bowiem prawie każdego dnia; stali się oni naprawdę naszymi najbliższymi bliźnimi. Dlatego też potrzebują miłości, sprawiedliwości i solidarności wszystkich chrześcijan”.

Papież nie mógł przewidzieć, co się wydarzy dalej: terrorystów powołujących się na islam. Nie zobaczył też rządów partii przyznającej się co prawda gromko do katolicyzmu, ale temat uchodźców uważającej za zamknięty i nie do ruszenia.

Jan Paweł II do uchodźców wtedy powiedział: „Kościół jest z wami i niesie wam pomoc, którą jego członkowie starają się czynić coraz bardziej skuteczną, choć wiedzą, że nie zaspokaja ona wszystkich potrzeb”. Ale dalej i tak: „Musicie sami przyczynić się do złagodzenia swoich cierpień, okazując dobrą wolę i wykorzystując swe umiejętności. Jesteście bogaci w swoją cywilizację, kulturę, tradycję, w wartości ludzkie i duchowe, i z tego źródła możecie czerpać zdolność i siłę, by rozpocząć nowe życie”.

comments

Leave a Comment