Posted on: 7 stycznia 2018 Posted by: Paweł Stachowiak Comments: 0

Właśnie wysłuchałem życzeń, które złożył premier Mateusz Morawiecki naszym współobywatelom – prawosławnym i grekokatolikom – z okazji świąt Bożego Narodzenia, obchodzonym przez nich, zgodnie z kalendarzem juliańskim, 6 stycznia. Chcę za te słowa serdecznie podziękować.

Ważne jest dla mnie szczególnie jedno sformułowanie: „nasi rodacy”, którego użył premier na określenie wyznawców Kościołów wschodnich. Odczytuję to jako opowiedzenie się za obywatelską, ponadetniczną definicją polskości, która rozumiana jest jako wspólnota kultury a nie pochodzenia i religii. Życzenia te wprost nawiązują do dwu ważnych wypowiedzi: słów papieża Jana Pawła II z jego książki „Pamięć i tożsamość” i dokumentu Episkopatu Polski: „Chrześcijański kształt patriotyzmu”. Oba teksty w sposób jednoznaczny opowiadają się za definicją polskości sprzeczną ze stereotypem „Polaka – katolika”, nawiązują do dawnego jej rozumienia, które integrowało wyznawców prawosławia, luteranizmu, kalwinizmu, katolicyzmu, islamu i judaizmu wokół wspólnego przywiązania do ojczyzny – Rzeczpospolitej. Rozumiem, że w ten sposób premier Morawiecki dał wyraz swemu sprzeciwowi wobec poglądów wyznawanych przez wielu przedstawicieli „obozu dobrej zmiany”, którzy skłonni są nawiązywać do endeckiej koncepcji utożsamiającej polskość z katolicyzmem.

Niedawno jeden z najważniejszych intelektualistów tworzących zaplecze obecnej władzy – prof. Andrzej Zybertowicz sformułował tzw. „minimum patriotyczne”, które miałoby decydować o tym kto ma prawo uznawać się za członka naszej wspólnoty narodowej. Jednym z elementów owego minimum winno być jego zdaniem: „uznanie historycznej roli narodowotwórczej Kościoła katolickiego”. Życzenia premiera stoją z takim „minimum” w jawnej sprzeczności.

Mówi on bowiem jasno o: „naszych rodakach, członkach Kościoła prawosławnego i grekokatolickiego”, a wszyscy wiemy przecież, iż obywatele Polski tych wyznań z reguły deklarują inną, nie polską, narodowość, uznają się za Ukraińców, Białorusinów, Łemków. Premier jednak mówi o nich jako o naszych rodakach! I właśnie za to dziękuję, za odwagę przeciwstawienia się poglądom dominującym we własnym obozie politycznym, za odrzucenie nacjonalistycznej narracji ograniczającej naszą narodową wspólnotę tylko do ram etnicznych, za odejście od zgubnej dla naszego chrześcijaństwa utożsamienia polskości i katolicyzmu, za słowa budujące wspólnotę, jakże odmienne od tych, które na co dzień wypowiadają politycy obozu „dobrej zmiany”. Warto, aby powtórzył je Pan podczas obchodów świąt obchodzonych przez naszych rodaków Żydów i wyznawców Islamu. Nie wątpię, że wystarczy Panu odwagi pójścia wbrew o. Rydzykowi i prof. Zybertowiczowi, że potrafi Pan połączyć przywiązanie do tradycyjnych wartości z otwartą, obywatelską koncepcją polskości.

comments

Leave a Comment