Posted on: 7 grudnia 2015 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

tu-i-teraz600

Jedno małe sprostowanie odnośnie nowej książki ks. Adama Bonieckiego „Abonent chwilowo nieosiągalny” (WAM 2015). Książka wychodzi naprzeciw oczekiwaniom utrwalania i ratowania pamięci, bezcennej dla naszej tożsamości, a dotkniętej wielu brakami. Jednak wspomnienie autora książki o ks. Andrzeju Bardeckim, jednej z czołowych postaci „Tygodnika Powszechnego” od początku jego historii, sięga czasów, których autor nie może pamiętać, bo ich w redakcji przy Wiślnej nie przeżył. Stąd kilka słów, którymi rysuje dramatyczny marzec ʼ53 roku, nie jest relacją o faktach, tylko skrótem i to uproszczonym. Cenzura (stalinowska) niczego wtedy nie ,,pokiereszowała” – była bardzo groźna, bo totalna. Od dnia śmierci Stalina (5 marca 1953 roku) nie ukazał się ani jeden numer ,,Tygodnika Powszechnego”, bo kolejne wracały z cenzury przekreślone w całości. Władzy zależało na tym, by redakcja umieściła na pierwszej stronie pisma uroczysty nekrolog po śmierci władcy. Nasza decyzja, by zaprzestać targów z cenzurą, zapadła dopiero po czterech próbach. Stąd Wielkoczwartkowa wizyta u prymasa Stefana Wyszyńskiego.

Poza mną nikt z tamtego zespołu redakcyjnego nie chodzi już po świecie.  Historia pisma i środowiska jest jednak pisana równolegle przez wielu autorów. Jeśli ktoś chce wiedzieć, jak było naprawdę, niech sięgnie do wspomnień samego ks. Bardeckiego, pt. „Zawsze jest inaczej” (Znak 1995). Albo do książki „Ludzie Znaku” (red. Anna Mateja, Znak 2015), w której między innymi postać ks. Andrzeja jest oddana ze szczegółami.

comments

Leave a Comment