Posted on: 18 lipca 2015 Posted by: Justyna Nowicka Comments: 0

XVI NIEDZIELA ZWYKŁA
Mk 6,30-34
Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: „Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco”. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu.

Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili.

Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum i zdjęła Go litość nad nimi; byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać.

Pastoralne komentarze do tego fragmentu Ewangelii najczęściej skupiają się na ostatnim zdaniu i rozwijają obraz Dobrego Pasterza lub ewentualnie niejako usprawiedliwiają potrzebę odpoczynku, rozumianą jako przerwę w pracy, urlop. Spróbujmy odczytać ten tekst w nieco bardziej duchowym wymiarze.

Pójdźcie (…) na pustkowie i wypocznijcie.

Pustynia w Piśmie Świętym jest symbolem i miejscem walki duchowej. Ale nie tylko. To też moment przechodzenia do czegoś nowego i pewna duchowa droga, która prowadzi do Boga i do samego siebie. Kiedy przez myślenie nie tyle „o sobie”, co „nad sobą” w obliczu Ukrytego Boga mamy szansą odkryć swoje pragnienia i głody.

Pustynny klimat nie rodzi raczej skojarzeń z wymarzonym miejscem do odpoczynku, rozumianym jako pełnego komfortu i beztroski relaksu. Ciekawą intuicją posługuje się ojciec Pelanowski. Pisze on o tym, że słowo od-począć można odczytać jako „poczęcie od nowa”. W łonie matki jest ciemność, pustka i milczenie, a jednak człowiek nigdy później nie rozwija się tak dynamicznie jak właśnie wtedy.

Uczniowie wypływają łodzią z Jezusem. Odpoczynek jest więc odnowieniem więzi z Bogiem. Powrotem do intymnego przebywania z Nim, cieszenia się Jego obecnością, bliskością, uczestnictwem w Jego planach. Podobnie w czasie cichej adoracji Jezusa w Najświętszym Sakramencie nie słychać Jego słów, nie widać Jego twarzy. Jest przyciemnione światło, milczenie, wyciszenie wszelkich oznak życia, a jednak jest w tym coś ożywczego.

Wielu zauważyło to i zbiegli się (…). Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum (…). Zaczął ich nauczać.

Czasami wydaje się, że nie możemy oddalić się od tego, co robimy. Ale kiedy człowiek troszczy się o relację z Bogiem, kiedy „marnuje czas” dla Niego, wtedy On czuwa nad tym, co chwilowo zostawia.

Kiedy wyobrażam sobie tę scenę, kiedy ludzie biegną za oddalającymi się, zbiegają się z okolicznych miejscowości mam wrażenie niemal panicznego poszukiwania Jezusa i Uczniów. Jest to jak krzyk z prośbą o Boże Słowo. Jak wielki głód duchowy, głód Boga zrodziło głoszenie Apostołów (Co ciekawe święty Marek jeden jedyny raz nazywa Uczniów Apostołami właśnie w tym miejscu Ewangelii) . Dobra Nowina ma więc zdolność gromadzenia, „tworzenia” ludu. To właśnie ten głód słowa jest twórczy dla wspólnoty chrześcijańskiej i tylko wtedy jest ona sobą, jeśli jest nieustannie złakniona Ewangelii. To pragnienie ludu nie pozwala oddalić się Jezusowi. Staje wobec niego jakby bezbronny. Lituje się i zostaje, by Słowem karmić swoje owce.

Ale by być nasyconym Słowem nie wystarczy go od czasu do czasu posłuchać czy przekartkować. Trzeba się w nie dosłownie wgryzać przez systematyczną lekturę, stały kontakt, poszukiwania, studiowanie. Ma zostać Ono niejako wchłonięte, strawione przez duszę i ciało, by mogło ożywiać i odżywiać. Musi się stać „nasze”, wrośnięte w najgłębsze warstwy życia, tak by stało się nierozerwalną częścią całego istnienia, by stało się sposobem myślenia i bycia.

Słowo Boga ma moc sprawiać to, co oznacza. Jeśli więc Ewangelia staje się treścią życia, wtedy jest Ona posłaniem. Dobra Nowina staje się wydarzeniem, o którym nie tylko się czyta i je kontempluje, ale przede wszystkim wciela w czyn. Jest poszukiwaniem Pasterza, który może nakarmić swoje owce. Jest wskazywaniem na Pasterza, który sam jest Słowem i tylko On może nasycić.

comments

Leave a Comment