Posted on: 10 stycznia 2013 Posted by: Łukasz Borowiecki Comments: 0

55 stycznia odbyło się 10. już spotkanie Krakowskiego Klubu „Tygodnika Powszechnego”, zbudowane wokół wykładu redaktora naczelnego „Więzi” Zbigniewa Nosowskiego pt. „Kościół w dialogu ze światem: otwarty czy naiwny?”.

Punktem wyjścia rozważań podjętych przez prelegenta był Sobór Watykański II, który „zrezygnował z języka potępień i przedstawił dialog ze światem współczesnym, jako właściwą postawę Kościoła. Po 50 latach niektórzy uważają, że ówczesna otwartość ojców soborowych była efektem atmosfery lat 60. XX wieku, kiedy to optymistycznie wierzono w nieuchronny postęp ludzkości”. Czy zatem Sobór kierował się duchem czasów, czy inspiracją Ducha Świętego? Czy soborowe wezwania do otwartości są aktualne wobec współczesnego świata? Czy otwartość Kościoła wobec świata może dziś być postrzegana jako naiwność?

Red. Nosowski argumentował, powołując się przede wszystkim na fragmenty Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes”, że wbrew temu, co twierdzi tzw. konserwatywna krytyka, ojcowie soborowi posiadali właściwe rozeznanie sytuacji w świecie, a w swoich deklaracjach nie kierowali się płytkim optymizmem, lecz wynikającą z przesłanek teologicznych nadzieją. Idea otwartości, dialogu Kościoła ze światem „nie została przekazana przez ducha lat 60., ale – zainspirowana przez Ducha św. i jest wezwaniem, które obowiązuje nas również dzisiaj”. Wszak dialog, na co wskazywał również Karol Wojtyła, jest istotą chrześcijaństwa.

Odpowiadając na pytanie z sali, czy dialog jest dla Kościoła środkiem czy celem, naczelny „Więzi” starał się pokazać, że nie jest on tylko wyrazem tożsamości chrześcijanina, ale również służy jej umacnianiu, a co więcej, jest okazją do dawania świadectwa: „Nie jest więc celem samym w sobie, ale jest też więcej niż środkiem”.

Od czasów Soboru upłynęło już jednak pół wieku. W tym czasie świat uległ ogromnym przeobrażeniom zarówno politycznym, jak i społecznym. Czasami można odnieść wrażenie, że Kościół nie jest już w nim dobrze widziany, a religia coraz bardziej wykluczana ze sfery publicznej i spychana do prywatności. Jeżeli opisując atmosferę lat 60. mówiliśmy o optymizmie, to, czy teraz, patrząc na sytuację we współczesnym świecie, nie byłoby trafniej mówić o pesymizmie? A wobec tego, czy stosunek Kościoła do świata nie powinien ulec zmianie?

Podejmując próbę odpowiedzi na tak postawiony problem, prelegent wskazał na cztery postawy, będące równocześnie strategiami działania, które Kościół może przyjąć wobec współczesnego świata: (1) przetrwania w świecie, który uznaje za obcy, (2) konfrontacji ze światem, który uznaje za zły, (3) dialogu ze światem oraz (4) osobistego świadectwa.

(1) to Kościół rozumiany jako oblężona twierdza. „Czasami bywa to prawdą. Ale jest tak jedynie w czasach prześladowań. Ci, którzy używają tego języka dziś, robią to w sposób nieuprawniony. Czasami są to ludzie, którzy chcieliby być męczennikami, choć nikt za bardzo nie chce ich zabijać… Mówienie o obecnej sytuacji jako o czasach prześladowań jest obrazą prawdziwych męczenników”, mówił Nosowski.

(2) różni się od (1), tym że nie polega na zamykaniu się we własnym świecie. Zamiast tego mamy do czynienia z próbą walki o świat, o jego duszę. Łatwo w tym przypadku popaść w ideologizowanie chrześcijaństwa, tzn. zamienić go w jedną z wielu ideologii.

(4) opiera się, na czymś co jest niewątpliwie fundamentem każdego działania chrześcijańskiego. Nie może być to jednakże jedyny sposób działania, gdyż groziłoby to całkowitą prywatyzacją wiary, a przecież „religia nie jest sprawą prywatna, choć jest sprawą osobistą”.

Z drugiej strony jednak, świadectwo jest warunkiem wstępnym dialogu. Dlatego (3) mieści się gdzieś pomiędzy (2), a (4). Postawa ta powinna charakteryzować się roztropnością, umiejętnością rozróżniania, a nie łatwego generalizowania. Według red. Nosowskiego, właśnie ona jest najbardziej właściwa dla dzisiejszych czasów: „Jeżeli ktoś jest przyjazny wobec mnie, a ja jestem przyjazny wobec niego, to nie rozpoczynam starań od potępiania i narzekania na niego, a próbuję z nim nawiązać kontakt, zrozumieć jego bóle, lęki i niepokoje. Tak właśnie powinna wyglądać relacja Kościoła ze światem”.

Z otwartością wiąże się jednak niebezpieczeństwo naiwności. Postawa dialogowa polega na szukaniu w świecie dobra i nadziei, ale nie należy mylić jej z naiwnym przekonaniem, że w świecie nie ma zła, istnieje zaś tylko dobro i nadzieja. „Otwartość może stać się naiwnością, gdy przestaniemy pragnąć zmieniać świat”, przestrzegał red. Nosowski.

Zdjęcia: Adam Walanus.

comments

Leave a Comment