Posted on: 4 września 2013 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

Nie buszuję w internecie. Z codziennej prasy znam zazwyczaj tylko to, co powiedzą przeglądy radiowe, ale podzielam temperaturę emocjonalną większości tegorocznych wypowiedzi na temat nowego roku szkolnego. Bo jeden znany cytat, od przeszło dwustu lat nie przestaje być aktualny. To hasło Komisji Edukacji Narodowej z czasów króla Stanisława Augusta: „Takie będą Rzeczpospolite, jakie ich młodzieży chowanie”.

Spór o lektury zostawiłabym na razie na później, dzisiaj tylko o jednym: o lęku, że argumenty ekonomiczne (oszczędzanie) i argumenty podobno bezwzględne, czyli niż demograficzny, zdają się rozstrzygać o sprawie, która w skutkach na pewno będzie smutna. Zwolnienia nauczycieli dają zapowiedź klas przepełnionych, mimo że uczniów będzie bez porównania mniej niż dziesiątki lat temu. A przepełnione klasy to zawsze nauczanie gorsze niż wtedy, gdy jest ich na jednego pedagoga tylko tylu, żeby każdego znać i nawiązać z nim osobisty kontakt. Nigdy nie mogłam pojąć, że ministerstwo edukacji z całą bezwzględnością redukowało klasę, w której do wyznaczonego przez ministra minimum brakowało nawet paru uczniów. I w ogóle, dlaczego to minimum było tak wysokie? Oszczędzanie na szkole, nawet w dobie kryzysu, nigdy się nie sprawdzi. Jak spowodować, żebyśmy to zrozumieli wszyscy, od góry do dołu?

comments

Leave a Comment