Jakość zamiast ilości. Nowy esej Marcina Króla

Znany historyk idei i filozof polityczny, który zasłynął godną pochwały autokrytyką w wywiadzie    „Byliśmy głupi”, w nowym eseju „Do nielicznego grona szczęśliwych” powraca do refleksji dotyczących odpowiedzialności elit, zachodniej kultury i związanej z nią liberalnej demokracji. W końcu nie ma europejskich wartości bez warunku, jakim jest autokrytycyzm. To ważny i aktualny głos.

Zdjęcie: Instytut Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego

Książeczka Marcina Króla trafiła do moich rąk akurat w dzień wyborów samorządowych. Po ogłoszeniu sondaży exit polls zarówno rządząca partia, jak i koalicja opozycji ogłosiły zwycięstwo. Co prawda smak i waga obu zwycięstw były różne, ale mówiły wiele o istocie demokracji. W tym systemie wiele zależy od przyjętej narracji, w której coraz bardziej – czy tego chcemy, czy nie – musimy uczestniczyć. Polityczność stała się immanentną częścią życia i nie przynależy już tylko do „panów w garniturach” i ich przekazów ex cathedra.

Czytaj więcej »

Ite, missa est

Jest tak tajna, że niektórzy śmią wątpić w jej istnienie…*

Ale nam po wielu próbach i staraniach udało się odtworzyć jej treść: Instrukcja Konferencji Episkopatu Polski KEP 4/98/209 na temat szczególnych obrzędów liturgicznych – potocznie zwana „Missa ritus Poloniae”.

Czytaj więcej »

Ostatnie takie tango. Messi kolejnym bohaterem smutnej historii

Po fatalnej postawie w I rundzie, w meczu 1/8 finału Argentyna zagrała najlepszy mecz turnieju. Mimo to odpadła dopisując kolejny rozdział do swojej smutnej historii. Kibicowanie Argentynie nieodwołalnie wiąże się z cierpieniem, ale i tak warto wspierać Albicelestes. Wszak w jej składzie gra(ł) fenomenalny Leo Messi, najbardziej niespełniony gigant futbolu.

W 26. numerze Tygodnika Powszechnego ukazał się obszerny esej Michała Okońskiego „Oto człowiek” poświęcony Messiemu. Autor książki „Futbol jest okrutny” nie tyleż pisze o genialnym piłkarzu, co poprzez opowieść o „Pchle” – jak pieszczotliwie określa się tego napastnika – pokazuje piłkarską historię Argentyny. Jej wielkie sukcesy, dojmujące klęski i stracone nadzieje.

Przy pisaniu tego tekstu Michał korzystał z książki „Aniołowie o brudnych twarzach. Piłkarska historia Argentyny” Jonathana Wilsona, którą sam tłumaczył. Tym, którym podobał się esej redaktora Tygodnika, mogę z czystym sumieniem polecić wspomnianą pozycję. Zarazem – po opadnięciu Argentyny z mundialu i na chwilę przed ogłoszeniem zakończenia reprezentacyjnej kariery przez Messiego – nie ma lepszego momentu na lekturę tej opowieści.

Czytaj więcej »

Po co hokeiście piłka nożna?

Większość mundialu już za nami. Polska drużyna spisała się na miarę swoich możliwości i pożegnała się z imprezą. W końcu można ze spokojem oglądać pozostałe mecze, w międzyczasie podczytując co ciekawsze książki okołomundialowe. Reportaż „Najważniejszy mecz Kremla” wciągnie was niczym mecz Portugalii z Hiszpanią i zaskoczy was bardziej niż końcówka spotkania Niemców z Koreą Południową.

Tuż przed mundialem drużyna gospodarzy była powszechnie krytykowana przez dziennikarzy. Podczas jednej z konferencji prasowych trener Sbornej, dobrze nam znany Stanisław Czerczesow, powiedział do duńskiego dziennikarza usiłującego wybadać stan rosyjskiej piłki: „Przyjechałeś z kraju, który nazywa się Dania. Myślę, że – czy nam się to podoba czy nie – będzie ci trudno odnaleźć się w labiryncie rosyjskiej duszy”.

Rosja to z pewnością zagadka. Jeżeli Duńczyk chciałby ją zgłębić, to poleciłbym mu przeczytanie poematu prozą autorstwa Wieniedikta Jerofiejewa. „Moskwa-Pietuszki”, bo o tym dziele mowa, to solidna podróż w czeluść wspomnianej duszy.

Klasyka klasyką, ale skandynawski dziennikarz mógłby sięgnąć też po książkę współczesnych mu kolegów po fachu z nad Wisły.  Mam na myśli reportaż „Najważniejszy mecz Kremla” autorstwa duetu Roman Imielski i Radosław Leniarski, opisujący Rosję i tamtejsze związki polityki, biznesu i sportu.

Czytaj więcej »

(Bez)cenne sakramenty

– Za Mszę się nie płaci. Msza jest pamiątką ofiary Chrystusa. Odkupienie jest darmowe. Jeśli chcesz złożyć datek, złóż. Ale za Mszę się nie płaci. Ważne, żebyście to zrozumieli – powiedział nie tak dawno temu papież Franciszek. I co? I nic.

Jesteśmy w czasie wzmożonej sakramentalnej aktywności w Kościele. Dopiero co skończył się sezon Pierwszych Komunii Świętych, teraz czas na śluby. Dyskusja o tym, ile włożyć do przysłowiowej koperty za udzielenie sakramentu zawsze budzi emocje.

Czytaj więcej »

Dramat Alfiego: spektakl dla świata, nauka dla nas

W sprawie Alfiego Evansa napisano już prawie wszystko. Na oczach świata wydarzył się prawdziwy dramat – dramat w ścisłym znaczeniu tego słowa. Bo choć kierowały nami emocje i empatia, to jednak sytuacja chłopca była niezwykle skomplikowana.

Niespełna dwuletni chłopiec wbrew woli rodziców, a zgodnie z decyzją brytyjskiego sądu został odłączony od aparatury, która utrzymywała go przy życiu. Ta decyzja musiała wywołać i rzeczywiście wywołała ogromne kontrowersje. W opinii wielu komentatorów pojawiły się określenia, że sąd chce pozbawić życia Alfiego. Tymczasem intencją sądu nie było dokonanie eutanazji, jak to się często sugeruje w mediach. Postanowienie dotyczy zaprzestania uporczywej terapii na rzecz godnej opieki paliatywnej. W uzasadnieniu wyroku sędzia Hayden powołując się na opinie lekarzy pisze:

„Wszystko to sprawia, że niechętnie i smutno wyciągam jednoznaczne wnioski. To, czego Alfie teraz potrzebuje to dobra opieka paliatywna. Mam tu na myśli opiekę, która będzie utrzymywała go przy życiu tak komfortowo, jak to tylko możliwe na ostatnim etapie jego życia. Chłopiec potrzebuje pokoju, spokoju i prywatności, aby mógł zakończyć swoje życie, tak jak przeżywał je do tej pory – w godności”.

Czytaj więcej »