Posted on: 16 września 2014 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

tu-i-teraz600

Tego samego dnia, w dwóch przekazach medialnych, znajduję znowu wyrazy oburzenia na zjawisko antyklerykalizmu, które rośnie w całej zachodniej cywilizacji, także w Polsce. Zabierają głos poważni dostojnicy, wskazując na złą wolę określonych kierunków filozofii i polityki. Równocześnie każdy poważny serwis informacyjny przynosi nowe sygnały o rzeczywistych, coraz straszniejszych prześladowaniach chrześcijan tyle tylko, że dalej od nas. Tak daleko, że można nawet o tym nie pomyśleć ani nie powiedzieć, ubolewając jak wyżej. I wtedy się zastanawiam, dlaczego w ogóle my, chrześcijanie, w kraju tak spokojnym i kwitnącym kościołami jak Polska, zajmujemy się antyklerykalizmem jako przyczyną zła? Czy obiecano nam dwa tysiące lat temu coś innego, niż znak sprzeciwu? Czy ktokolwiek z pierwszych chrześcijan miał lepsze warunki, by wierzyć, że z dwunastu (tych po zesłaniu Ducha Św.) choć jeden nie dozna męczeństwa? Coraz trudniej wracać do odważnej uwagi ks. Józefa Tischnera o przyczynach tracenia wiary lub o niechęci do Kościoła zawinionej przez nas samych. Ale nie sposób pogodzić się z tym, że narzekamy i tropimy wroga, zamiast przynajmniej modlitwą wspierać prześladowanych naprawdę w Syrii, Iraku i tylu innych miejscach. Dzisiaj przecież już nigdzie nie jest daleko i nikt nie może się tłumaczyć, że nie wiedział, nie słyszał, nie zobaczył…

comments

Leave a Comment