Opublikowano: 19 czerwca 2020 Autor: Paweł Stachowiak Comments: 0

We wczorajszej „Gazecie Wyborczej” ukazał się tekst o. Tomasza Dostatniego OP: „Atak bp. Janiaka na prymasa, czyli nowa Monachomachia”, poddający analizie ostatnie wydarzenia publiczny atak kaliskiego ordynariusza bpa Edwarda Janiaka na prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka, a pośrednio także szefową Fundacji św. Józefa Martę Titaniec. Sprawa jest głośna, szeroko opisywana i nie ma sensu jej drążyć.

O.Dostatni nie pozostawił wątpliwości co o tym sądzi: „List ten to rozpaczliwa obrona przy użyciu fałszywych argumentów i oskarżeń oraz szantażu. […] Porównując list biskupa Janiaka do odpowiedzi prymasa Polaka, widzimy, kto spokojnie waży swoje racje, kto ma odwagę podejmować niełatwe decyzje. Jestem za dialogiem, jestem za odwagą podejmowania trudnych decyzji – dlatego jestem za prymasem Polakiem i czytam prymasa Ignacego Krasickiego. To bardzo ciekawa lektura i jak widać dziś w Polsce, odnosi się nie tylko do mojego stanu zakonnego.” Nic dodać, nic ująć. Dziś każdy, któremu zależy na ofiarach seksualnych drapieżców oraz na prawdziwym dobru wspólnoty Kościoła, wie, że trzeba stanąć po stronie Prymasa, wyrazić z nim solidarność i oczekiwanie, aby również inni biskupi, jasno i klarownie, wzięli go w obronę.

Byłem tego pewien, aż przeczytałem dziś komentarz, który pojawił się pod wspomnianym tekstem o. Dostatniego. Jest pod nim podpisany ks. Wojciech Lemański, doświadczony, jak mało kto, przez swoich kościelnych zwierzchników. To zaskakujący tekst. Można go w całości znaleźć na facebooku ks. Wojciecha. Jego sens zawiera się w kilku zdaniach, które tu zacytuję: „Gdyby sprawa była tak oczywista – z jednej strony dobry Prymas, z drugiej strony zły biskup kaliski, to zapewne społeczny odbiór wydarzeń ostatnich tygodni jak i reakcja innych biskupów byłyby bardzo jednoznaczne. A tu okazuje się, że dobrego Prymasa w jego publicznej utarczce z biskupem kaliskim wsparło ponoć tylko trzech biskupów i to anonimowo. […] Dlaczego ksiądz Prymas nie wystąpił w podobny, publiczny sposób oceniając zaniechania chrystusowców w sprawie ks. Romana, milczenie Episkopatu w sprawie kleryków z poznańskiego seminarium, albo brak właściwej reakcji biskupów bydgoskiego i wrocławskiego w sprawie ks. Kani? Czy krzywda tamtych osób mniej poruszyła sumienie księdza Prymasa, niż los bohaterów ostatniego filmu braci Sekielskich?   Biskup kaliski ma swoje za uszami. I to dalece nie on jeden. Ale ma również prawo czuć się osaczony ostatnia medialną kampanią rozkręcona przez środowisko Więzi. Czy jego winy są porównywalne z tymi przypisywanymi nuncjuszowi Wesołowskiemu, abp. Paetzowi czy pomocniczemu biskupowi krakowskiemu? A jednak przeciwko tamtym podobnej kampanii nie rozkręcano. W tamtych sprawach ksiądz Prymas publicznie się nie wypowiadał. […] Jeśli dominikanie są bez winy, może to oni pierwsi cisną kamieniem. Tylko w kogo, w pierwszej kolejności?”

Zastanawiam się nie tylko nad treścią tego tekstu, ale również nad jego kontekstem i wreszcie nad osobą autora. Powtórzę, bo to ważne – jestem przekonany, że dziś Prymas potrzebuje raczej słów solidarności, bo wyrzucanie, że zaczął działać dopiero teraz jest nie dość, że małostkowe, to jeszcze niezbyt merytoryczne (co miał zrobić w sprawie Paetza? Na początku tej afery nie był nawet biskupem, a abp Wesołowski nie był członkiem Episkopatu Polski, zatem Prymas nie miał żadnego tytułu do działania). Wszelako ks. Lemański ma nieco racji, że można było wcześniej i mocniej, ale wyrzucanie tego dziś wydaje mi się przejawem szukania dziury w całym. Najbardziej dziwi mnie jednak zdanie: „ma również (bp Janiak) prawo czuć się osaczony ostatnia medialną kampanią rozkręcona przez środowisko Więzi”. Zapewne idzie o ostatnie teksty i inicjatywy Zbigniewa Nosowskiego. Zadziwia nazwanie tego „kampanią”, użycie przymiotnika „rozkręcona”, ton empatii wobec hierarchy, brutalnie atakującego Prymasa i Martę Titaniec i to w ustach człowieka, który tak wiele wycierpiał od swoich zwierzchników. Czy idzie tu faktycznie o szczere pochylenie się nad nieszczęsnym „osaczonym” biskupem, czy jakiś uraz wobec „Więzi” i osobiście red. Nosowskiego? Jeśli niesprawiedliwie interpretuję tło wystąpienia ks. Lemańskiego, niech mi wybaczy, ale bez względu na to co je sprowokowało, jestem przekonany, że dziś bronić należy ks. Prymasa, a nie pochylać się nad „zaszczutym” ordynariuszem kaliskim.

comments

Leave a Comment