Posted on: 18 lipca 2018 Posted by: Paweł Stachowiak Comments: 0

 Jarosław Makowski odniósł się w Gazecie Wyborczej do wywiadu, którego udzielił poznańskiemu „Przewodnikowi Katolickiemu” prymas senior abp Henryk Muszyński. Arcybiskup powtórzył w nim myśli, które już wcześniej pojawiały się w wypowiedziach wielu znaczących hierarchów. Ubolewał nad zanikiem poczucia solidarności, krytykował sens nowelizacji ustawy o IPN.

„My Polacy, którzy uczyliśmy Europę, czym jest solidarność, dziś tę zwykłą ludzką i europejską solidarność zdradzamy”, powiedział. Publicysta skomentował to tak: „Dlaczego tych słów abp Henryka Muszyńskiego powinniśmy uważnie słuchać i głęboko wziąć je sobie do serca? Po pierwsze, wywiad, jakiego udzielił hierarcha, został zamieszczony w tygodniku „Przewodnik Katolicki”. Nie w „Gazecie Wyborczej”, „Polityce” czy „Newsweeku”, ale w piśmie, które czytają duchowni, katecheci. A więc jest to przekaz skierowany do wewnątrz Kościoła. Przekaz potrzebny, bo idący w poprzek tym opiniom, które – ustami abp Marka Jędraszewskiego czy abp Sławoja Leszka Głodzia – wspierają linie obecnego rządu. Ekipy, która rozbudza antyeuropejskie uprzedzenia. Polityki, która znów obudziła antysemickie demony.” Trudno nie uznać słuszności tych słów, dlaczego zatem budzą one we mnie pewien niepokój?

Chyba nie ma gorszego schorzenia, na które cierpi dziś nasza obywatelska wspólnota, aniżeli partyjność. Aż się na usta cisną słowa Józefa Piłsudskiego: „Konkurencja partyjna poszła u nas tak dziwacznie i tak ostro, a zarazem z tak wielką ilością kłamstwa i łajdactwa, że od razu zaczęło się wytwarzać to, co nazwałem: cloaca maxima. Każde nadużycie, każde łajdactwo było dobrym wtedy, gdy robił je członek partii własnej, złym zaś tylko wtedy, gdy robił je członek innej partii”. Zapewne każdy z nas kiedyś zauważył, że nie znając przynależności partyjnej mówiącego można ją z wielkim prawdopodobieństwem zidentyfikować, niezależnie od tego, czy będzie wspominał o polityce zagranicznej, o ochronie zwierząt, a nawet o tym czy godzi się jeść mięso i czy szczepić dzieci. I tu mam problem z komentarzem J.Makowskiego: nie wystarcza mu aby poprzeć słowa prymasa seniora, musi go jeszcze zapisać do partii, wpisać w polityczny kontekst obecnego sporu. Kierując się partyjną logiką ma to oczywiście sens. Wszystko co się nie wpisuje w narrację obozu naszych oponentów służy nam, jeśli nie mówię językiem PiS, to znaczy, że jestem z PO.

We wspólnocie Kościoła taka logika jest zabójcza. Czyni ona bowiem Kościół stronnikiem w politycznym sporze. Dokładnie to robią rozmaici hierarchowie „zaczadzeni PiSem”, jak swego czasu powiedział bp Tadeusz Pieronek. Jestem przekonany, że prymas senior wypowiada swoje słowa nie dla czyjejkolwiek korzyści, ale ze szczerej troski o dobro Kościoła i Polski. Może zatem lepiej nie wpisywać jego uwag w kontekst partyjny, nie sugerować, że uderzają w rząd, gdyż taka interpretacja będzie ograniczać ich oddziaływanie tylko do już przekonanych. Makowski ma rację, że łamy „Przewodnika Katolickiego” umożliwiają dotarcie do tych, którzy na co dzień nie czytają „Tygodnika Powszechnego” i „Gazety Wyborczej”, dlaczego zatem na siłę nadaje słowom abp. Muszyńskiego zawężający wymiar polityczny?

comments

Leave a Comment