Posted on: 1 lutego 2016 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

tu-i-teraz600

Smutno, że nawet tak oczywista rzecz, jak przyznanie honorowego obywatelstwa miasta Gdańska Andrzejowi Wajdzie staje się okazją do demonstrowania przez przeciwników tej inicjatwy żenującej małości. I to przy wsparciu argumentów świadczących o żałosnej ignorancji protestujących. Patrzę na radnych Gdańska na ekranie – tych, którzy dystansują się od pomysłu uhonorowania reżysera – i nie mogę uwierzyć, że im nie wstyd powiadamiać, iż na uroczystość wręczenia obywatelstwa nie zamierzają przyjść.

Jak to z kolei dobrze, gdy z piany pokrzykiwań politycznych obecnych w mediach, wyłania się nagle fala radiowa, na której słyszę Krystynę Czerni opowiadającą z radością o odnajdywaniu nieznanych ikon Jerzego Nowosielskiego. „To tak, jakby jeszcze w niebie malował i jakbyśmy to od niego dostawali” – mówiła biografka malarza (cytuję, oczywiście, z pamięci).

Równie pocieszająco zadziałała audycja wysłuchana dopiero co – późnym wieczorem w niedzielę, 31 stycznia, w radiowej Dwójce – przygotowana z okazji 20. rocznicy śmierci Josifa Brodskiego. Odtworzono w niej nagranie spotkania z 1990 roku z udziałem m.in. rosyjskiego poety i Czesława Miłosza. Posłyszałam Miłosza, który z kresową intonacją i wymową czytał swój przekład wiersza Brodskiego, oraz ten sam wiersz w oryginalnym brzmieniu, dzięki czemu język rosyjski poety pokazał nam swoją urodę i śpiewność o nieprawdopodobnym wymiarze i głębi. Komu za to podziękować?

comments

Leave a Comment