Posted on: 12 września 2020 Posted by: Barbara Niedźwiedzka Comments: 0

Dwa impulsy zbiegły się i stoją za tym tekstem. Jeden to niedawny piękny tekst Michała Rycherta o Królestwie Bożym, drugi to ożywiona ostatnio nadzieja, że ruszą prace nad nową ustawą o ochronie zwierząt. Jej projekt został już złożony. Oby tym razem słowa zamieniły się w konkretne prawo. Prawo humanitarne, odpowiadające etyce i wiedzy 21 wieku. Może prace nad nim będą czasem „nawracania się”, może zmiękczą „stwardniałe serce” (Mt 13,15) tych ludzi, którzy resztę stworzenia traktują wyłącznie utylitarnie, wyłącznie służebnie lub dla swojego ziemskiego, nigdy wystarczającego, zysku?

Czytając tekst Michała Rycherta o Królestwie Bożym, czym jest, czy już go doświadczamy, cały czas myślałam, że gdziekolwiek leży, kiedykolwiek przyjdzie ostatecznie, będą w nim zwierzęta. Zawsze były jego częścią i nadal są. A więc i będą. Nie miejsce tu, by przywoływać koncepcje teologów i filozofów, dotyczące tego, jaki wtedy przyjmiemy kształt czy bezkształt, co z nas ubędzie, co przetrwa, jakich relacji nie będzie, jaką „boskość” osiągniemy kiedy wypełni się czas. Jakkolwiek to będzie obejmie wszystko co żyje. Wszystko bowiem było w zamierzeniu Stworzyciela dobre, ze wszystkim jesteśmy powiązani i wszystko czeka objawienia się synów Bożych (Rz 8, 19). Wszystko. Całe Stworzenie. To jest dla mnie oczywiste w kontekście słów Pisma Świętego o zbawieniu, o Królestwie Bożym. Oczywiste w hermeneutyce najważniejszej, górującej nad całym przesłaniem miłości.

Wiedza o Królestwie Bożym jest nam w krótkich przebłyskach poznania dostępna. Dotykamy go widząc piękno stworzonego świata, napotkanych ludzi, dostrzegamy w pięknie ich czynów i dzieł i relacji, w tęsknocie za tym wszystkim. Niestety, jak o tym słyszymy czy mówimy, to zawsze tylko o ludziach. A przecież nie jesteśmy tu sami. Żyją obok nas inne żywe istoty o niebywałych zdolnościach, niektóre (piszę niektóre, bo oceniamy je w naszych ludzkich kategoriach piękna) nieziemsko piękne i wszystkie …nieodgadnione. Każde dobre, chciane przez Boga i policzone. Katastrofa nazywana „grzechem pierworodnym” pozbawiła je rajskiej szczęśliwości. Zwierzęta nie zgrzeszyły. To my jakoś współwinni jesteśmy zmiany w ich naturze. W legendzie o Raju, zwierzęta nie zabijały się wzajemnie. „…dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkich istot powietrznych, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona«. I stało się tak” mówi Księga Rodzaju (Rdz 1,29-30). Tak miało być, według natchnionych autorów Pisma w idealnym Bożym Królestwie, którego zło jeszcze nie zepsuło. Tak ma być na końcu wszystkiego (Iz 11, 6-9). A w świecie pomiędzy, w świecie po „po grzechu”, to nie Bóg jest wykonawcą zła, nie On wymyślił ofiary ze zwierząt, nie On zaczął je zabijać i zjadać. W ramach przymierza z Noem (Rdz 9,3-6) uchylił wcześniej nadany wegetariański tryb życia, ale nie było to zachętą, a raczej wyrazem realizmu wobec wolnej i grzesznej natury ludzi. Może przyzwolił na to dla zatwardziałości ich serca, jak mówi przy innej okazji Jezus. Przykazania „nie zabijaj” Bóg nie ograniczył do ludzi. Dlaczego zjadał zwierzęta Jezus? Gdyż był człowiekiem, w konkretnym czasie i uwarunkowaniach.

To człowiek, ślepawy i głuchawy, za to obdarzony wolą i własnoręcznie ustanowiony przez siebie władcą Ziemi, świadomie, bez potrzeby zabija i krzywdzi. Coraz bardziej obojętny na to, jak Królestwo Boże jawi się w enuncjacjach proroków, świętych, mistyków, natchnionych autorów Pisma Świętego. Zapomniał, że to nie do niego, a do Pana należy ziemia i to co ją napełnia, świat i jego mieszkańcy (Ps 24, 1-2). Nie baczy na słowa „Powiedziałem sobie: Ze względu na synów ludzkich tak się dzieje. Bóg chce ich bowiem doświadczyć, żeby wiedzieli, że sami przez się są tylko zwierzętami. Los bowiem synów ludzkich jest ten sam, co i los zwierząt […], jaka śmierć jednego, taka śmierć drugiego, i oddech życia ten sam. W niczym więc człowiek nie przewyższa zwierząt… (Koh 3, 18-21).  Może szukając wskazówek, jakie i gdzie jest Królestwo Boże, powinien współczesny człowiek przypomnieć sobie słowa Hioba: „Zapytaj zwierząt — pouczą. I ptaki w powietrzu powiedzą. Zapytaj Podziemia, wyjaśni; pouczą cię i ryby w morzu.” (Hi 12, 7-10). Według Hioba one mają tę wiedzę.

Czyżby zwierzęta były więc bliżej Królestwa Bożego niż człowiek? Kto to wie? Jest to bardzo prawdopodobne. Nieskażone grzechem nie utraciły łączności ze Stworzycielem. Istoty niebiańskie poruszające rydwanem Boga opisane w wizji proroka Ezechiela mają postać zwierząt (1,4-25), Daniel opisuje, jak modlą się i wysławiają Boga z całą ziemią (Dn 3, 51-82). Izajasz pisał o zwierzętach i ich pełnym wzajemnego pokoju i przyjaźni z człowiekiem bytowaniu w czasach mesjańskich (Iz 11, 6-8). I on (Iz 1,11, 14-15; 66,3) i, między innymi, Jeremiasz (Jr 7, 22-23) i Ozeasz (Oz 8, 12-13) i Amos (Am 5, 21-22) nawoływali, aby ludzie przestali składać z nich ofiary, że nie są one miłe Bogu. Miłosierdzia chcę nie ofiar, mówi. Miłosierdzie obejmuje nie tylko człowieka.

To ze zwierzętami, i z aniołami, a więc prawie jak w Raju, jak na początku wszystkiego, Jezus na pustyni przygotowywał się do swojej misji (M 1). On też położył kres ofiarom z nich. Jestem jakoś pewna, że ze względu na to czym handlowali aż tak bardzo rozzłościł się na sprzedawców w świątyni.

Tron Boga na końcu świata otaczają i pośredniczą między Nim i aniołami 3 istoty o kształtach zwierząt. Czwarta przypomina człowieka. Czy nie dlatego, że i one i człowiek są równe przed tronem Boga? Razem śpiewają Święty, Święty, uczestnicząc w kosmicznej liturgii (Ap 4,6-9). Można mnożyć słowa i obrazy.

Często pojawia się zarzut, że to wyrwane cytaty. Że można je dowolnie zestawiać. Można i trzeba. Tylko tak Pismo objawia swoje głębokie przesłania. Zwierzęta są Piśmie Świętym wszędzie. Pomocne, towarzyszące, konieczne, używane przez człowieka, także używane jako przemawiające do wyobraźni symbole, metafory i porównania. Nie bez powodu. Są najlepszymi obrazami piękna, naturalności, bezgrzeszności. Są, jeżeli tylko ktoś chce to dostrzec, naszym łącznikiem ze Stworzycielem.

Stopniowo wraz z rozwojem ludzkości, wyeliminowaliśmy je z życia, wykluczyliśmy z naszej  wspólnej drogi do zbawienia. Nie są już w niej naszymi towarzyszami. Niestety pomogła w tym skupiona na człowieku filozofia i nauczanie Kościoła. Zamknęliśmy je w pełnych okrucieństwa hodowlach, w klatkach, eksploatujemy, okrutnie dręczymy w laboratoriach, bawimy się nimi na polowaniach i w cyrkach, używamy dla naszych przyjemności. Ciekawe co o nas myślą, wykluczone z naszych wyobrażeń o Królestwie Bożym? Czy zanim ono w pełni nastanie, spotkamy je najpierw na Sądzie, wśród tych, których nie nakarmiliśmy, nie napoiliśmy, których trzymaliśmy skutych w więzieniach, wobec których krzywdy byliśmy obojętni?

Jak teraz o tym mówić, jak przypomnieć, że nie tak miało być, żeby nie wzbudzić złości, nie wywrócić do góry nogami sporej części ludzkiej cywilizacji?  Nawet doskonale czujący naturę Papież Franciszek postępuje tu ostrożnie. Ale także tu przełamuje skostniałe stereotypy. Mówi, na razie okrężnie, aby nadmiernie nie rozzłościć „korony stworzenia” o tym, że „obojętność lub okrucieństwo wobec innych stworzeń tego świata zawsze w jakiś sposób przekłada się na sposób traktowania innych ludzi” (LS 92) i gdzie indziej: „Jeśli człowiek żyje jak dziecko Boga, jak osoba odkupiona, która pozwala się prowadzić Duchowi Świętemu i wie, jak rozpoznać i zastosować w praktyce prawo Boże, począwszy od tego zapisanego w jego sercu i naturze, czyni dobro także stworzeniu, współpracując w jego odkupieniu.” (Franciszek. Watykan 4 października 2018). Mówi i budzi agresywny opór lub spotyka się z grubą warstwą nieprzepuszczalnego dla prawdy szkła, którym odgrodziliśmy się od tego, co nam niewygodne.

Michał Rychert pisze, że Królestwo Boże dzieje się między ludźmi, którzy z wiary poddają się woli Boga, i że nowina o nim stale musi być przepowiadana. Myślę, że dzieje się, lub nie dzieje się, nie tylko między ludźmi. Dzieje się też między ludźmi i zwierzętami, między ludźmi i naturą.

Mam wielką nadzieję, że zapowiadana ustawa to będzie nasz zdecydowany krok w tę stronę, gdzie, na progu Królestwa Bożego, zwierzęta „z upragnieniem oczekują” aż ludzie staną się naprawdę podobnymi do Ojca synami i córkami, to znaczy ich miłosiernymi, dobrymi, wielkodusznymi braćmi. Mam nadzieję, że walce wokół ustawy, która już się zaczęła, towarzyszyć będzie głęboki namysł nad tym, jak opiekujemy się całym Królestwem Bożym już teraz, tu.

Jak bardzo dłuży się czekanie wiemy wszyscy. A co dopiero, gdy towarzyszy temu ból. Otwórzmy oczy i zastanówmy się, co możemy zrobić, żeby się do niego nie przykładać.

comments

Leave a Comment