Posted on: 8 listopada 2015 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

bartek_rajewskiXXXII Niedziela Zwykła, 8 listopada 2015 r.
I CZYTANIE: 1 Krl 17,10-16. II CZYTANIE: Hbr 9,24-28. EWANGELIA: Mk 12,38-44.

Jezus nauczając mówił do zgromadzonych: Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok. Potem usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie.

Pośród wielu świętych, o których opowiada Szymon Hołownia w swojej najnowszej książce zatytułowanej „Święci codziennego użytku”, natrafiamy na interesującą historię związaną ze Św. Fantinusem Starszym. Kiedyś, będąc w Wiecznym Mieście, Szymon natknął się na obraz tego mało znanego kalabryjskiego świętego. Cena ikony była jednak na tyle wysoka, że zmuszała do dłuższej refleksji. „Wówczas zaczęła mi towarzyszyć – pisze Szymon – nieustępliwa myśl: «Nie martw się o kasę, wszystko ci zwrócę, zaprzyjaźnimy się»”. Uległ i kupił. Po powrocie do Polski niespodziewanie okazało się, że dwie kolejne zawodowe propozycje z nawiązką pokryły koszta zakupu ikony (Sz. Hołownia, „Święci codziennego użytku”, Kraków 2015, s. 131).

Trudno i niezręcznie jest mówić o pieniądzach w kościele. Raz na trzy lata przychodzi jednak taka niedziela, kiedy Ewangelia domaga się komentarza o mamonie: historia ubogiej wdowy, która „ze swego niedostatku wrzuciła do skarbony wszystko, co miała, całe swe utrzymanie”.

Różne są koleje życia. Są okresy, kiedy nasze portfele zwyczajnie stają się lżejsze. Są pośród nas osoby, które każdej niedzieli, w drodze do kościoła zastanawiają się, jak sprostać zwyczajowi i wrzucić na tacę, tyle ile wrzucało się przed laty, kiedy żyło się dostatniej. Są pośród nas małżeństwa, w których pojawiły się dzieci. Są dziadkowie, którzy mają wnuki. Są tacy, którzy stracili pracę, albo ci, którym podniesiono czynsz za mieszkanie. Jest pośród nas wielu darczyńców, którzy każdej niedzieli ofiarują więcej, niż mogą.

W sercach wielu z nas pojawia się dzisiaj pytanie: Jak zmierzyć się z ideałem ubogiej wdowy, dzieląc się z innymi tym, co mam na swoje utrzymanie? Odpowiedź może nas zadziwiać: nie mierzyć się z tym ideałem wcale! Po prostu dać mniej. Jeśli masz mniej, nie dawaj na tacę… tyle, co wtedy, gdy miałeś więcej. Wyobraź sobie nie tylko potrzeby Kościoła, ale także potrzeby własne. One są ważne. Także w oczach Boga.

Dziwne? Pewnie dziwne, zwłaszcza, gdy słowa te wypowiada proboszcz parafii, która sama ledwo wiąże koniec z końcem, albo nawet tych końców nie wiąże wcale. Pieniądze nas psują. Kiedy uwierzymy w ich siłę i im zaufamy, stajemy się ich niewolnikami. Wówczas bardzo łatwo całym sercem kochać jedynie siebie i… mamonę. Choroba ta zwłaszcza dla nas – księży – jest śmiertelnie groźna. „Chrześcijanin nie może mówić o ubóstwie i żyć jak faraon” – powiedział papież Franciszek. Staram się ufać Bogu i wiem, że to On zatroszczy się o mnie i zadba o naszą parafię.

Są także takie okresy w życiu, kiedy nasze portfele stają się cięższe, a z banku niemal codziennie telefonują w podziękowaniu za korzystanie z ich usług. Problem w tym, że niemal zawsze wtedy wydaje nam się, że mamy za mało. Warto wyzwalać się z takiego myślenia. Tym, co wyzwala jest troska już nie tylko o potrzeby własne, ale także innych: dzieci z Afryki, benedyktynek z Żarnowca, uchodźców czy w końcu o własną parafię. Można całym sercem kochać siebie i żyć, jak faraon. Można też całym sercem pokochać to, co nie jest mną: Boga, Kościół, bliźniego, innego.

Zdrówka i pieniędzy – najczęściej sobie życzymy. Najbardziej też boimy się utraty zdrowia i pieniędzy. „Nie bój się!” – mówi do nas dzisiaj Bóg ustami Eliasza. Życie chrześcijanina jest przygodą wiary i historią paradoksów. Paradoksalnie więc, kiedy oddajemy serce innym i dzielimy się tym, co mamy, zyskujemy podwójnie. Doskonale ilustruje to historia przytoczona na początku dzisiejszego rozważania. „Nie martw się o kasę, wszystko ci zwrócę, zaprzyjaźnimy się”. Im bardziej Bogu zaufasz, im więcej ofiarujesz – tym więcej otrzymasz. Dasz serce – serce dostaniesz.

comments

Leave a Comment