Posted on: 25 września 2017 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

Uroczystość wręczenia Nagrody im. Jerzego Turowicza, która odbyła się w niedzielę 24 września w krakowskim Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, nie była dla mnie osiągalna (kondycja). Wciąż jednak należę do jury tej nagrody. Dzisiaj, kiedy znamy już nazwiska obojga tegorocznych laureatów – Moniki Sznajderman, uhonorowanej za książkę „Fałszerze pieprzu” (Czarne 2016) i prof. Pawła Machcewicza, twórcy Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku – raz jeszcze powrócę do słów Piotra Laskowskiego, którego cytowałam tydzień temu (za wywiadem z nim, opublikowanym w „Tygodniku Powszechnym” nr 37/2017): „Jeśli Polska ma coś do zaoferowania światu, to jest to wiedza o tym, jak potworną rzeczą jest wojna. Ufundowaną w doświadczeniu świadomość, że wojna niszczy każdego. Lecz tego nie mówimy, bo musielibyśmy przyznać, że i nas zniszczyła”. Te zdania najtrafniej wyrażają sens powstania Muzeum II Wojny Światowej w takiej postaci, jaką mu nadał jego były już dyrektor, prof. Paweł Machcewicz.

Mój wybór kandydata do tej nagrody był klasycznym votum separatum. Zgłosiłam bowiem książkę „Okińczyc – wileński autorytet. Opowieść o wolnej Litwie”, autorstwa Witolda Beresia (współpraca Jacek Jan Komar, PIW 2015). Przyjęłam ją z entuzjazmem. Najpełniej pokazuje, jak w praktyce powinien być rozwiązany ostatni konflikt polsko-litewski, którym aż dotąd nikt się nie przejął – niestety. Niczego nie rozwiąże decyzja Ministerstwa Spraw Zagranicznych, by w polskich paszportach umieścić zamiast, jak projektowano, wizerunku Matki Bożej Ostrobramskiej szkic nagrobka z wileńskiej Rossy „Matka i serce Syna” (gdzie jest pochowana Maria z Billewiczów Piłsudska). Książka o Czesławie Okińczycu – działaczu polskiej mniejszości narodowej na Litwie, pośle na Sejm w latach 1990–1992 – napisana przez mojego kolegę z dawnego „Tygodnika”, pokazuje jako chyba jedyna (poza „Lithuanią” Artura Grottgera) rodzaj obecności i prac, które obu stronom mogłyby zapewnić wyjście z konfliktu. A mimo swego wieku, wciąż się bardzo przejmuję relacjami z naszym litewskim sąsiadem.

comments

Leave a Comment