Posted on: 20 stycznia 2015 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

tu-i-teraz600

Zbyt wiele działo się w ubiegłym tygodniu, by udało się zwrócić uwagę na jedno z wydarzeń, prawie symboliczne, a przecież zwyczajnie ważne. To finał decyzji o udzieleniu gościny stu kilkudziesięciu rodakom ze wschodniej Ukrainy, z samego środka działań wojennych i terrorystycznych. Nareszcie spokojnie wylądowali koło Olsztyna, nareszcie można ich powitać i ugościć tak, jakby się chciało, to znaczy bezpiecznie i z nadzieją na przyszłość. Przejęło mnie zdanie powtarzane – w bardzo krótkich zresztą – relacjach medialnych na ten temat przez kogoś z nich: „Jak tu cicho”… Przejęło nie tylko dlatego, że ta cisza to na pewno pierwszy dar, jaki ma im wynagrodzić to, co przeżyli. Także dlatego, że od razu się myśli: czy to nie będzie złudzeniem? Bo my potrafimy robić awantury i nagłaśniać je ponad miarę nawet wtedy, gdy nie ma to żadnego sensu. Ale na razie, oby się czuli jak najbezpieczniej i jak najbardziej utwierdzali w poczuciu, że tu czeka ich przyszłość. Żal mi, że nie mogę z nimi porozmawiać. Ich, nieporadna chwilami, polszczyzna przypomina mi najlepsze lata Kresów i chciałoby się, żeby ten swój zaśpiew zachowali nawet wówczas, gdy casino online już się wtopią w nasze środowisko. Mam bowiem nadzieję, że potrafimy ich zatrzymać i nie nabiorą chęci do podróży dalej na Zachód.

A najbardziej dyskusyjna, a raczej kontrowersyjna, jest wiadomość, że na Światowe Dni Młodzieży w 2016 roku szykuje się nowy, zgodny z językiem młodzieżowym, przekład Biblii. Wydaje się to tak nieprawdopodobne, że trudno w to uwierzyć – przecież to byłaby katastrofa. Słyszałam jednak tylko zapewnienia, że przedsięwzięcie jest potrzebne i będzie udane. Tylko pewien językoznawca odezwał się krótkim zdaniem, że młodzieżowy język znika wcześniej, niż nam się zdaje, zastępowany coraz nowymi cudami językowymi i że rzecz wymaga rozważenia. Jeśli ktoś naprawdę to zrealizuje, będzie to więcej niż pomyłka.

comments

Leave a Comment