Posted on: 17 grudnia 2013 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

tu-i-teraz600

„Prawdziwy, trafiony prezent podnosi na duchu” – mówił ks. Jacek Stryczek, pomysłodawca jednej z najbardziej udanych akcji darów na Boże Narodzenie – „Szlachetna paczka”, podczas jej tegorocznego finału (cytuję za: „Tygodnik Powszechny” nr 50, 15 grudnia 2013, s. 19). Jest już czas przedświąteczny, w którym pora na zgodę i dobry nastrój, więc nie będę polemizowała z księdzem Jackiem w obronie darów „ubogich” („kasza, mąka, ryż, stare ubrania”), które pewnie nie spełniają funkcji prezentu, ale bywają po prostu niezbędną pomocą. Bo przecież paczka pod choinką to jak zapalone światełko w odświętny wieczór…

Chcę prosić o pamięć o jeszcze jednym prezencie. Najważniejszym wtedy, gdy od radości człowiek jest naprawdę bardzo daleko. Tym darem bywa wtedy po prostu czas. Nie przedmiot, choćby najbardziej wyjątkowy, nie jego atrakcyjność albo nawet kosztowność. Dla człowieka, który doznaje bezradności psychicznej czy fizycznej – a może ona się rodzić i z ciała, i z ducha – czas, który dostaje od kogoś drugiego, to umniejszenie tej bezradności właśnie. Ktoś przychodzi, ktoś siada obok, nie patrzy na zegarek, chce pomóc, zrobić to, co najpilniejsze i najpotrzebniejsze, a może tylko wysłuchać, choćby słowa też były bezradne, ale jednak nieprzerywane, przyjmowane, oczekiwane. Ktoś chce rozmawiać albo pytać, albo dzielić się sobą i swoim szukaniem sensu. A może nawet chce tylko pozostawać obok, milcząc, jednak każdą minutą pogłębiając sprzeciw wobec samotności. Żyjemy w świecie, w którym czasu brakuje bardziej niż pieniędzy, niż techniki, niż rozrywki. I wtedy oszczędzamy na czasie darowanym innym. Spróbujmy na Boże Narodzenie to zmienić. Nie tylko przez dwa dni świąteczne, lecz także przez wszystkie następne.

***

Wszystkim członkom Klubów „Tygodnika Powszechnego” składam życzenia gwiazdkowe i noworoczne tak serdeczne, jak tylko potrafię.

comments

Leave a Comment