Posted on: 18 listopada 2018 Posted by: ks. Andrzej Perzyński Comments: 0

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 18 listopada 2018

XXXIII NIEDZIELA ZWYKŁA

Mk 13, 24-32

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«W owe dni, po wielkim ucisku, „słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie” zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i „zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi po kraniec nieba”.

A od figowca uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabrzmiewa sokami i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi.

Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec».

 

Kiedy Jezus mówił do uczniów, że „nie przeminie to pokolenie, aż wszystko się stanie, przeminą niebo i ziemia” – to miał na myśli biblijne znaczenie tego słowa. W podobnym znaczeniu biblijnym słyszeliśmy to słowo „pokolenie” niedawno, w uroczystość Wszystkich Świętych, kiedy Jan Ewangelista mówił, że będą wezwani i naznaczeni ludzie ze wszystkich pokoleń Izraela, ze wszystkich pokoleń w całym ich historycznym ciągu (Ap 7,4n). Wyrażenie „nie przeminie to pokolenie” znaczy tu tyle samo, co rodzaj ludzki: nie przeminie rodzaj ludzki. Albo jeszcze inaczej: ludzie przetrwają i przeżyją swoją ojczyznę, przetrwają i przeżyją swoją ziemię. Ludzie będą żywymi świadkami tego wydarzenia, ilustrującego, co to znaczy doczesność, co to znaczy być „do czasu”, co to znaczy przemijać. W słowach: nie przeminie to pokolenie – zawarta jest również nadzieja, jak ziarno w ziemi. Nadzieja i obietnica, że człowiek przy całej swej kruchości w pewien sposób przerasta jednak i przekracza doczesność.

Dzisiaj zdajemy sobie sprawę z tego, że człowiek posiada takie energie i środki zniszczenia, że potrafi wstrząsnąć fundamentami ziemi i doprowadzić do apokaliptycznej zagłady całe oblicze świata wraz z sobą samym. Co więcej: potrafi rozsadzić tę ziemię, potrafi ją wytrącić z uporządkowanego biegu, z tych uporządkowanych przez Stwórcę dróg w systemie słonecznym i posłać ją w przestrzeń pustego kosmosu jako garstkę skorup z rozbitego dzbana. Równocześnie nikt nie może zaprzeczyć, że niszcząc swoją ojczyznę-ziemię, człowiek może i musi równocześnie zniszczyć samego siebie, że już nie będzie mógł siebie ocalić.

Zawsze będziemy bombardowani apokaliptycznymi wyobrażeniami przyszłości, zawsze będą ludzie, którzy ekscytują się w roztaczaniu takich wizji. Dlatego warto przypomnieć słowa przypisywane ks. dr Marcinowi Lutrowi. Zapytany, co by robił, gdyby dowiedział się, że jutro będzie koniec świata, odrzekł: „Sadziłbym jabłonie”.

 

comments

Leave a Comment