Miłość silniejsza niż śmierć

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 3 kwietnia 2021

ZMARTWYCHWSTANIE PAŃSKIE

J 20, 9-21

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra oraz do drugiego ucznia, którego Jezus kochał i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono».

Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.

Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.

Kolejne Święta Wielkanoce, które jesteśmy zmuszeni przeżywać bez Kościoła i poza kościołem, w zaciszu domowym, w trosce o zdrowie innych z dala od niebezpieczeństwa zarażenia się COVID 19. Jak przeżywać wiarę, która ze swej natury nie jest indywidualnym pocieszeniem, ale wiarą Kościoła, bez Kościoła? Jest to dzisiaj, dla nas wierzących pytanie fundamentalne. Ten czas uzmysławia nam, że być chrześcijaninem to coś więcej niż chodzenie do kościoła. Jesteśmy wezwani, aby być nimi mimo. Otwartym pytaniem pozostanie to, w jaki sposób dać tego wyraz. Wiara jest wiarą Kościoła, ale zawsze jest w niej również miejsce na osobiste poszukiwania i doświadczenia. Perykopa przeznaczona na poranek Wielkanocny, na pierwszy dzień po szabacie, ukazuje nam taki przykład w osobie Marii Magdaleny.

Cały dwudziesty rozdział ewangelii Jana przedstawia budzenie się i dojrzewanie wiary paschalnej. Osoby pojawiające się w poszczególnych fragmentach stanowią prefigurację różnych postaw i dróg dochodzenia do wiary w Zmartwychwstałego Pana. W której z osób rozpoznamy swoją drogę do wiary? W Marii Magdalenie, a może w Piotrze, Tomaszu lub „drugim uczniu”?

Nie ma Go tu

W Wielki Piątek Jezus ostatnim okrzykiem: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” (Mk 15, 34) – upamiętnionym tylko przez Marka, jakby przez nieuwagę, jakby chodziło o wstydliwy przejaw słabości, którego nie należy przywoływać – zszedł ze sceny tego świata. Jego ziemska misja dobiegła końca – „wykonało się” (J 19,30). Zwłoki złożono do grobu, a grób i ziemską historię Jezusa zamknięto i zapieczętowano. Do tej historii nie można już nic dopisać, ale też nic z niej pominąć ani usunąć (zob. Ap 22, 18-19).

W dzisiejszej Ewangelii faktycznie nie ma Jezusa, „Nie ma Go tu” (Mk 16,6), występuje w trzeciej osobie, jako wspomnienie. Jego nieobecność potęguje fakt odsuniętego kamienia i pustego grobu. Fakt ten otwiera nas na doświadczenie nieobecności Boga. Ma ona wiele postaci: jest to nieobecność spowodowana „śmiercią Boga” – mieszczańskiej religijności opartej na powierzchownych rytuałach. Jest to nieobecność wywołana sekularyzacją podszytą ideologiczną negacją lub filozoficzną teorią. Jest to wreszcie nieobecność Boga, jako Boga właśnie, który nie jest rzeczą obok innych rzeczy, stąd nie można Go doświadczać w taki sam sposób jak wszystkich innych rzeczy i osób będących wokół nas. „Nie ma Go tu”. Jest jako Bóg ukryty, obecny w znakach, a więc nie w sposób oczywisty. Dla tych, którzy nie chcą wierzyć, znaki nigdy nie będą zbyt czytelne, dla szukających zaś będą przemawiać nawet w swojej nieoczywistości. O tym mówi nam wiara Piotra i drugiego ucznia, który „ujrzał i uwierzył” (J 20,8). Znak pustego grobu nigdy nie był traktowany jako dowód, ale właśnie jako znak. Takimi znakami są sakramenty Kościoła, sakrament drugiego człowieka, osobiste doświadczenia …. .

Wiara to ciągły proces odkrywania Zakrytego, słuchania Milczącego i oglądania Niewidzialnego. Jeśli już Bóg przyjdzie i da się doświadczyć, wówczas chciałoby się tę chwilę przedłużyć, aby trwała, ale już wówczas „nie ma Go tu”. O tym jest dzisiejsza Ewangelia, o doświadczeniu Boga w Jego nieobecności.

Zmartwychwstanie, które nie ma analogii w żadnym znanym nam doświadczeniu, z całą pewnością wskazuje na jedno, że sprawa Jezusa z Nazaretu nie została zamknięta, że ma swój nowy początek. Ukrzyżowanie Jezusa stanowi równocześnie Jego wywyższenie. Śmierć, Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie Chrystusa, chociaż liturgicznie rozkładają się na kilka wydarzeń (świąt) rozciągniętych w czasie, to teologicznie stanowią jedną tajemnicę, jedno wydarzenie uwielbienia Chrystusa. Przez krzyż Syn Człowieczy zostaje otoczony chwałą (por. J 13,30). W tej wierze Paweł Apostoł mógł napisać do Kościoła w Kolosach i do nas wszystkich: „Jeśli razem z Chrystusem powstaliście z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadający po prawicy Boga” (Kol 3,1), i „jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób” (2 Kor 5,16).

Miłość Marii

Maria Magdalena w czwartej Ewangelii jest postacią niezwykle wyeksponowaną.  Jest obecna milcząco pod krzyżem, wraz z innymi odważnymi kobietami (J 19,25). Trwa z garstką przyjaciół do końca, blisko, po grób, podczas, gdy uczniowie uciekli ze strachu.   To ona staje się protagonistką i apostołką Ewangelii Zmartwychwstania.

Po szabacie, gdy jeszcze było ciemno, nie czekając do brzasku, udaje się sama do grobu. Nikt jej tam nie wysyła. Nie chodziło o dopełnienie żałobnych obrzędów, obowiązki wobec rytuału. Musiała to być jej własna inicjatywa, odruch serca wypływający z pragnienia bycia blisko Jezusa, aby nadal trwać przy Nim. Jakby potrzebowała więcej czasu na rozstanie. Scenę tę może zrozumieć tylko ten, kto utracił ukochaną osobę, która mimo że odeszła, żyje nadal w sercu, w pamięci … .

Maria Magdalena przybywa w ciemnościach do grobu, aby być przy ciele Jezusa, bo kochać to znaczy być blisko, razem. Jej przybycie jest gestem miłości, wierności, niepogodzenia się ze śmiercią Tego, który był dla niej wszystkim. Nie wystarczają jej wspomnienia, pamięć Jego słów i gestów, ona chce być blisko ciała Jezusa. Jej wyprawa o brzasku przywołuje na pamięć poszukiwanie oblubieńca z Pieśni nad Pieśniami: „Czyście widzieli miłego mej duszy? (Pnp 3, 3).

Enzo Bianchi tak komentuje tę scenę: „Maryja, Matka Jezusa z pewnością żyła dla Jezusa, natomiast Maria Magdalena żyła dzięki Jezusowi. Została jej dana możliwość doświadczenia czegoś, co niektórym udaje się przeżyć dzięki niezwykłej łasce: powstać z cienia śmierci, z braku sensu, z istnienia naznaczonego nicością do życia, w którym można doświadczyć, że jest się kochanym i że się kocha. Magdalena faktycznie jest ukochana przez Jezusa i kocha na swój sposób Jezusa, wobec którego czuje się dłużniczką”*.

Dla tych, którzy kochają, śmierć, jako definitywny koniec i unicestwienie, jest absurdem, czymś wbrew wszelkiej logice, a przede wszystkim wbrew logice miłości. Miłość daje i podtrzymuje życie. Śmierć czyni miłość niemożliwą, bez miłości również życie staje się niemożliwe lub całkowicie nieznośne.

Jeśli jednak jest miłość, jest również Zmartwychwstanie, miłość jest bowiem silniejsza niż śmierć. Dziś jesteśmy wezwani, aby miłością potwierdzić swoje przywiązanie do Jezusa i wiarę. Życie bowiem zaczyna się wówczas, gdy się je oddaje, aby żyć dla innych – „oto wielka tajemnica wiary”. Maria Magdalena była dłużniczką tej miłości i przemawia w imieniu tych wszystkich, którzy tak jak ona chcą trwać przy Jezusie: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy (l. mn.), gdzie Go położono” (J 20,2). Czy mówi to również w moim imieniu? Czy przeżywam niepokój o miejsce Jezusa w swoim życiu? Tak jak apostołowie, Piotr i drugi uczeń, dajmy się zainspirować postawą Marii Magdaleny.

 

– – –

Korzystałem:

  1. Bianchi, Jezus i kobiety, tłum. M. Rychert, W drodze, Poznań, 2018.
  2. Mędala, Ewangelia według świętego Jana, Rdz. 13-21, Nowy komentarz biblijny, Edycja św. Pawła, Częstochowa, 2010.
Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.