Posted on: 26 października 2014 Posted by: ks. Andrzej Perzyński Comments: 0

perzynski_aXXX Niedziela Zwykła
Mt 22, 34-40

Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że Jezus zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał wystawiając Go na próbę: «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?»
On mu odpowiedział: «„Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy».

Święty Augustyn, zabierając kiedyś głos w kwestii upominania, powiedział, że jeśli czyjeś upomnienie wynika z miłości, robi dobrze. Ale jeśli czyjś brak upomnienia także wynika z miłości, to również taka postawa jest dobra. A więc – jak podsumował święty – „kochaj i rób, co chcesz”.

Największe, najważniejsze przykazanie. O tym, co najważniejsze, zwykło się mówić najwięcej. Są jednak sprawy, które martwieją i giną od nadmiaru słów – tak, że im więcej słów, tym mniej w nich prawdy i życia. Można się obawiać, że do rzędu takich właśnie słów należą również te trzy: Bóg, miłość, bliźni. Jakże wiele słów powiedziano o miłości Boga i miłości bliźniego…

Miłość znaczy obecność. Niewiarygodni są hałaśliwi prorocy,  wołający, że obecność Boga byłaby obrazą ludzkiego świata, który rzekomo nazbyt już dojrzał i wydoroślał w swej autonomii, aby obecność tę mógł uznawać.

Miłość znaczy obecność. A my przecież wiemy, jak to bywa z obecnością. Bez  sentymentalizmów, ale przecież tak właśnie jest: że czasem widzi się wielu, a jakby nikogo nie było. Że czasem zupełnie inaczej: nawet oczu otwierać nie trzeba, bo i tak ktoś jest. Boga nikt nigdy nie widział. Ale czy rzeczywiście jest to przeszkoda nie do pokonania? Czy rzeczywiście paradoksem niegodnym już rozumnego człowieka są bodaj intuicje Einsteina, który – do końca zresztą nie umiejąc uwierzyć w osobowego Boga – w mądrości, pięknie i harmonii wszechświata widział najpierwotniejszy odblask i dotknięcie niepojętej ale realnej tajemnicy Obecności? Czy naprawdę nikt z nas nogdy nie czuł i nie myślał podobnie?

Miłość znaczy zaufanie. To nie proste. W naszym ludzkim świecie każde zawierzenie weryfikuje się doświadczeniem;  w konsekwencji bywa ono nazbyt często podobne odruchom warunkowym. Człowiek ufa twardości ziemi, ponieważ jest ona wielokrotnie sprawdzoną podporą jego stóp. Ufa sprawności swoich rąk, gdyż w wielu kolejnych próbach nie zawiodły go. Jeśli bliskim staje się drugi człowiek – pierwszą potrzebą jest zaufanie; jednakże i ono także jest weryfikowane.

Natomiast zaufanie, które człowiek składa Bogu, najczęściej nie da się zweryfikować w podobnie doraźnym trybie. Ludzie przecież tak często miewają nieudane życie, chociaż nie tak je sobie układali i nie zawsze są winni, że wypadło odmiennie od zamierzeń. Jakże trudno wierzyć, że jednak i ono także miało swój ukryty sens. A może było tylko jakąś szansą nieodczytaną? Ludzie czasami bywają kuszeni i nierzadko dzielą los Hioba – a nie zawsze z równą mu wiernością. I tyle modlitw niewysłuchanych. Tyle bolesnych zrządzeń losu Trudno bywa zaufać. Jego drogi nie są naszymi drogami. Jego wyroki bywają niepojęte. Zawierzenie Bogu nie może być kwestią troskliwie gromadzonych doświadczeń: jeszcze jednym psychicznym odruchem warunkowym. Czymże więc jest? Czy nie darem – aktem najbardziej wolnym z możliwych.

A przecież pomimo wszystko gra jest fair. Bo jeśli jest Bóg, to tylko taki, który z całą pewnością nie gromadzi i nie konserwuje doświadczeń; gdyby je bowiem gromadził, nikomu z nas nie mógłby zaufać. Jeśli istnieje realnie coś, co zwykliśmy nazywać grzechem – to właśnie korzeniem grzechu jest brak zaufania, że  Bóg wciąż od nowa ufa człowiekowi. I każde wybaczenie w chwili powrotu jest potwierdzeniem zawierzenia.

Pewien współczesny autor religijny dał taki komentarz: „Kochaj i czyń, co chcesz, powiedział Augustyn, (…) Lecz nie uznaj zbyt szybko, że wiesz, co to znaczy kochać” (H. de Lubac).

(ap)

 

 

comments

Leave a Comment