Posted on: 12 czerwca 2017 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

Tym razem dziesiąty dzień miesiąca przyniósł sprawę, która musi wywołać pytanie podszyte niepokojem: w co jest wciągany, czy może w co wchodzi, mój Kościół – Kościół w Polsce? Słowa prezesa Prawa i Sprawiedliwości, który publicznie się upomina o możliwość „modlenia się na ulicach”, oraz sformułowanie aktu oskarżenia przeciwko Władysławowi Frasyniukowi, m.in. za zakłócanie nabożeństwa, każą pytać o znaczenie obecności kapłana w wydarzeniu do gruntu politycznym. Wystąpienie pod Pałacem Prezydenckim nie było już przecież dalszym ciągiem mszy żałobnej odprawianej za czyjąkolwiek duszę, ale częścią składową „miesięcznicy smoleńskiej”. Czy to chwilowe nieporozumienie, czy jednak decyzja, wedle której to, co nam najbliższe i najświętsze stanie się, niejako z urzędu, częścią gry politycznej? Czy po tych wydarzeniach staniemy się świadkami wielkiego namysłu, także w mediach i w publicznych wystąpieniach hierarchów, nad sensem i znaczeniem udziału Kościoła w życiu politycznym, na dodatek po wyraźnie określonej jego stronie? Ten namysł musi się pojawić i to w formie najpoważniejszej.

comments

Leave a Comment