W tej rubryce staram się nie zajmować sprawami, które budzą – także mój – protest czy sprzeciw. Dzisiaj jednak muszę to zrobić na pewno, bo to jedyna droga ocalenia dobra, które kiedyś otrzymaliśmy i pozostaje ono najważniejsze niezależnie od wszystkiego, co stało się później, co dzieje się dziś i co jeszcze może przyjść.

Oto mój protest: nie wolno nam dopuścić do odbudowy Pałacu Saskiego, wysadzonego w powietrze przez Niemców w grudniu 1944 roku. W okresie międzywojennym budynek zajmował Sztab Generalny Wojska Polskiego. Od 1925 roku w arkadach pałacu znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza, w którym pochowano szczątki bezimiennej ofiary spośród Orląt broniących Lwowa w 1918 roku. Odbudowany pałac miałby się stać siedzibą Senatu Rzeczypospolitej.

Protestuję przeciwko odbudowie nie tylko dlatego, że pałac jako zabytek nie miał tak dużej wartości, by jego odbudowa była warta planowanego wysiłku. I nie tylko dlatego, że na dawnym placu Zwycięstwa (obecnie marszałka Józefa Piłsudskiego) stoi pilnowany przez policję dzień i noc pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej. I nie tylko dlatego, że przyszła siedziba Senatu prawdopodobnie zamieni się w jeszcze jedną strzeżoną placówkę ideologiczną (tak dziś wygląda teren parlamentu, kiedyś dostępny). Protestuję przeciwko odbudowie Pałacu Saskiego, ponieważ na placu, który po nim został, równo czterdzieści lat temu wypowiedziane zostały słowa modlitwy, w której pasterz Kościoła prosił Boga, by zstąpił i przemienił oblicze tej ziemi. To jest właśnie to dobro, które wtedy otrzymaliśmy. Chciałabym, żeby miejsce, gdzie padły słowa tak istotne dla polskiej historii, pozostało z nami na zawsze.

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.