Łukasz Garbal – autor biografii Jana Józefa Lipskiego w Zielonej Górze

W zielonogórskim Klubie „Tygodnika Powszechnego” spotkaliśmy się z Łukaszem Garbalem autorem książki „Jan Józef Lipski. Biografia źródłowa”, za którą autor wyróżniony został prestiżową nagrodą im. Józefa Tischnera oraz nagrodą tygodnika „Polityka”.

– Kiedy przyjechałem z Lublina do Warszawy, do pracy w Muzeum Literatury – mówi Łukasz Garbal (rocznik 1976), nie miałem pojęcia kto to był Jan Józef Lipski, już nie mówiąc o jego niezwykłej postawie. Jedenaście lat temu mój szef w Muzeum Literatury, Piotr Kłoczowski zasugerował, że warto przypomnieć spuściznę Jana Józefa Lipskiego, że trzeba pojechać do pani Marii Lipskiej, wdowy po Janie i opisać archiwum domowe.
Piotr Kłoczowski jest synem profesora Jerzego Kłoczowskiego, wybitnego mediewisty, który był dowódcą plutonu AK, w którym walczył Lipski w powstaniu warszawskim.

– Pani Maria udostępniła archiwum – mówi Garbal – i z tych papierów zaczęła wyłaniać się niezwykła postać. Żałowałem, że nie mogłem go poznać, zacząłem więc rozmawiać z osobami, które go znały. Spośród kilkuset osób zaledwie kilka nie mówiło o nim w samych superlatywach. Zacząłem czytać, to co napisał Lipski. Tak się zaczęła fascynacja tą niezwykłą postacią.
Od tego czasu Łukasz Garbal wydał kilka książek Jana Józefa Lipskiego, listów, wyborów jego pism, także politycznych, z esejem „Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy” na czele. Zwieńczeniem jest dwutomowa biografia.

– Lipski to wielki brakujący fragment współczesnej historii Polski – podkreśla Łukasz Garbal. Niesłusznie zapomniany i niedoceniony. A wrażliwości, szlachetności i pryncypialności mógłby uczyć się od Lipskiego niejeden ze współczesnych polityków. Jego postawa idzie w poprzek dzisiejszych podziałów. Jest niewygodny zarówno dla postkomunistycznej lewicy, jaki i liberałów czy konserwatystów. Lipskiego trudno wziąć na sztandar, bo on wzywał do łączenia się. On pośród różnych dzisiejszych plemion byłby niezwykły, bo nie chciałby się włączyć w żadne z nich, tylko starał się skłonić je do porozumienia.
Zbierając materiały do biografii Łukasz Garbal spotykał się z osobami z PPS-u, partii, którą Lipski próbował odrodzić (najstarszej polskiej partii niepodległościowej, co trzeba przypominać). Wielu z tych członków PPS poszło w różne strony; Józef Pinior poszedł w jedną stronę, niektórzy poszli do PiS-u, inni w jakieś działania społeczne.

– Niezwykłe jest to – mówi Garbal, że kiedy z nimi wszystkimi rozmawiałem o Janie Józefie Lipskim, to wszyscy mówili o nim w jak najlepszych słowach. I to też jest niezwykłe, że ci jego dawni towarzysze z PPS-u, mimo dzisiejszych bardzo różnych wyborów politycznych, potrafią nadal z sobą normalnie rozmawiać, nie zabijając się słowem. A rozmawiać, to znaczy zakładać, że ja się mogę mylić, ty możesz mieć rację.

Jan Józef Lipski przez cztery lata w KOR (Komitet Obrony Robotników) łączył tak różne postaci, jak Jacka Kuronia i Antoniego Macierewicza. Był skutecznym mediatorem między nimi. To pokazuje wielkość tego człowieka, że potrafił tego dokonać. Nawiasem mówiąc Antoni Macierewicz był jedną z nielicznych osób, które odmówiły Łukaszowi Garbalowi rozmowy o Lipskim.

Lipski nie działał tylko w polityce. Pracował w Instytucie Badań Literackich PAN, był redaktorem w Państwowym Instytucie Wydawniczym. Zapomnieliśmy dziś o tym, że to dzięki Lipskiemu w PRL ukazało się „Ferdydurke”, a także dzieła Witkacego.
Lekturą obowiązkową powinien być esej Lipskiego „Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy” (opublikowany w 1981 roku, ale napisany już w 1987.
– Każdy to powinien przeczytać – mówi Garbal, żeby zobaczyć, jak Lipski pisze o patriotyzmie. Porównuje patriotyzm do miłości rodzicielskiej i własnej rodziny. Miłość taka nie wyklucza miłości do innych ludzi, do bliźniego. Jest zarazem miłością krytyczną, wolną od narodowej megalomanii i ksenofobii. Obok więc tych momentów w historii, z których możemy być słusznie dumni (za wolność naszą i waszą), nie skrywa polskich grzechów wobec innych: Żydów, Ukraińców, Czechów, Niemców… Nie ma narodów świętych i Polacy nie są bezgrzeszni.
W klapie marynarki Lipski nie nosił wpiętej Matki Boskiej (był agnostykiem), nie kotwicę – znak Polski Walczącej (choć był warszawskim powstańcem), nie znaczek z flagą biało-czerwoną (a był patriotą), ani broń Boże mieczyk Chrobrego (nie znosił nacjonalistów), ale podobiznę uśmiechniętego misia – znak sprzeciwu i zarazem poczucia humoru.
Jan Józef Lipski był jednym z Ojców Założycieli wolnej Polski. Nazywano go ambasadorem marzeń, notorycznym nonkonformistą, „prezydentem” opozycji. Był Ojcem Założycielem, wprawdzie sceptycznym wobec kierunku zmian po 1989, ale uparcie pragnącym dla Polaków lepszego świata, wolnego od terroru takiej czy innej ideologii, z lewa czy z prawa. Zmarł u progu wolności w 1991 roku. Pośmiertnie odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. I natychmiast zapomniany.
Mimo, że był człowiekiem dialogu, który łączył, nie ma mostu symbolicznie noszącego jego imię. Jest w Warszawie ulica imienia Jana Józefa Lipskiego, właściwie uliczka, ale nikt przy niej nie mieszka.
Na koniec warto podkreślić, że tę niezwykle cenną, imponującą skromnością przywoływanych źródeł, pracę Łukasza Garbala wydał Instytut Pamięci Narodowej. Skromny nakład 800 egzemplarzy jest na wyczerpaniu. Instytut nie przewiduje dodruku. Mają inne priorytety. To i tak niezwykłe, że przy obecnym propisowskim politycznym przechyle kierownictwa IPN ta książa się w ogóle ukazała.

Konrad Stanglewicz

Dodaj komentarz