stachowiak

We wstrząsanym wojną domową Jemenie doszło 4 marca do okrutnej zbrodni. Grupa terrorystów prawdopodobnie związanych z tzw. Państwem Islamskim zamordowała 16 osób, wśród których były cztery siostry zakonne  z założonego przez bł. Matkę Teresę z Kalkuty Zgromadzenia Misjonarek Miłości. Miały one już wcześniej wyjechać z Jemenu, ale zdecydowały się pozostać, by służyć tamtejszej ludności. Prowadziły dom opieki dla osób starszych i niepełnosprawnych, i tam właśnie poniosły męczeńską śmierć. Papież Franciszek wyraźnie poruszony nazwał to „czynem diabelskim i bezsensownym”. Zbrodnia ta rzeczywiście wydaje się aktem absurdalnym. Zginęli nie żołnierze, nie politycy, ale bezbronne kobiety, których jedynym powołaniem było niesienie pomocy wszystkim potrzebującym, bez względu na ich wyznanie i narodowość. Jakim zagrożeniem mogły być dla kogokolwiek, skąd nienawiść wobec nich?

Zbrodnia ta przypomina inne, wcześniejsze. W podobny sposób zginęli w 1991 dwaj polscy franciszkanie, niedawno ogłoszeni błogosławionymi ojcowie Zbigniew Strzałkowski i Michał Tomaszyk, misjonarze w Peru, zamordowani przez terrorystów z komunistycznej organizacji Świetlisty Szlak. Okrutny los spotkał również w 1996 r. siedmiu mnichów z klasztoru trapistów w Tibhirine, w Algierii. Zostali uprowadzeni i zgładzeni przez bandytów z tzw. Zbrojnej Grupy Islamskiej. Każdy kto widział znakomity i głęboko prawdziwy film Xaviera Beauvois „Ludzie Boga”, poznał ich dramat. Wszystkie ofiary owych zbrodni łączy to, iż wiedząc o zagrożeniu swego życia odmówiły wyjazdu. Żaden z nich nie chciał szukać osobistego bezpieczeństwa opuszczając tych, za których czuł się odpowiedzialny. Świadomie oddali życie „za przyjaciół swoich” (J. 15.13).

U źródeł tych tragedii leży fanatyzm sprawców. W ich oczach właśnie dobro czynione przez ofiary jest największym zagrożeniem sprawy, o którą walczą. To ono może zagrozić rewolucji komunistycznej, czy zwycięstwu islamskiego kalifatu! Logika fanatyzmu każe bowiem na każdy ludzki czyn patrzeć właśnie z perspektywy owej „Sprawy” i oceniać jego wartość przez pryzmat tego czy jej sprzyja. Jeśli ten kto służy bliźniemu jest „nasz”, działa w imię naszej sprawy, należy go wspierać, jeśli jest obcy, służy innej idei czy religii należy go zwalczać, nawet zadając mu śmierć. Ta absurdalna logika, głęboko sprzeczna z etycznymi zasadami chrześcijaństwa, stała u podstaw najbardziej zbrodniczych systemów minionego stulecia. Niestety zdaje się na naszych oczach odradzać.

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.