Posted on: 5 października 2020 Posted by: Michał Rychert Comments: 0

Tak jak heteroseksualizm nie jest cnotą, tak homoseksualizm nie jest grzechem, a homoseksualiści przez sam fakt swojej skłonności nie są grzesznikami. Grzeszność człowieka jest wpisana głębiej, w samą ludzką kondycję, tę prawdę przekazuje doktryna o grzechu pierworodnym.

„Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego” (Kor 6,9). Dzisiaj Kościół żadnej z wymienionych kategorii nie wyklucza ze wspólnoty. W tym sensie przepis ten nie obowiązuje, co jednak nie przesądza o ocenie moralnej czynów, osób wymienionych w tekście. Zmiana znaczenia tego teksu wskazuje, że jest możliwa również zmiana w moralnej ocenie samego homoseksualizmu. Dlaczego akurat homoseksualizmu, a nie kradzieży, pijaństwa lub cudzołóstwa? Ponieważ wiele faktów wskazuje na to, że negatywna ocena homoseksualizmu jest uwarunkowana historycznie i kulturowo (zob. (https://www.klubtygodnika.pl/lgbt-powrot-fundamentalizmu-religijnego).

Celem tej refleksji nie jest przeprowadzenie kategorycznej oceny, raczej wskazanie na różne aspekty, zapewne nie wszystkie, które każdy powinien wziąć pod uwagę podejmując się moralnej oceny homoseksualizmu.

 

Kogo stworzył Bóg?

Słowa z Księgi Rodzaju ”Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” (Rdz 1,27-28); są tekstem założycielskim małżeństwa i rodziny. Każda społeczność, która chce się rozwijać musi otoczyć szczególną troską te dwie instytucje. Te słowa jednak nie wyczerpują całej antropologii. Biblia określa tylko bardzo ogólne jej ramy, bez w chodzenia w szczegółową problematykę np. psychologiczną lub kliniczną, itp., nie rozstrzyga  zagadnienia transpłciowości, w tym również nie rozstrzyga na płaszczyźnie antropologicznej kwestii homoseksualizmu.

Bóg stworzył mężczyznę i kobietę, ale to sformułowanie nie określa jakiej orientacji są, czy mają być, czy mogą być mężczyzna i kobieta. Jak podaje, zgodnie ze stanem współczesnej wiedzy, KKK „znaczna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne, precyzując, że osoby te nie wybierają swej kondycji homoseksualnej” (2358) – takim się rodzą, a mówiąc językiem religijnym: Bóg takimi ich stworzył. Nie jest i nie może być ich winą, że skłaniają się ku osobom tej samej płci.

Biblijna antropologia opisuje za to człowieka, jako istotę społeczną, osiągającą swoje spełnienie poprzez bycie w relacji z innymi. W odniesieniu do osób homoseksualnych oznacza to, że są wezwani do tworzenia relacji, pozostaje rzeczą oczywistą, że relacje te będą również odpowiadać ich orientacji.

Rada czy bezradność?

Kościół katolicki dla osób homoseksualnych ma jedną radę: wstrzemięźliwość seksualną.  Oto remedium na wszystkie problemy. Wstrzemięźliwości nie oczekuje się od osób heteroseksualnych. Dla nich możliwe są dwie drogi, które mają umocowane instytucjonalnie: celibat lub małżeństwo. Każda z nich jest pewną formą realizacji seksualności. Małżeństwo jest instytucją naturalną, nie jest wymysłem chrześcijaństwa. Kościół przyjął tę instytucję i uświęcił. Celibat natomiast jest szczególnym powołaniem „dla Królestwa Bożego” (Mt 19,12), w tym sensie jest łaską, dawniej opisywaną jako łaska stanu.

Od osób homoseksualnych oczekuje się powściągliwości seksualnej nie tylko, że nie zapewniając łaski stanu, ale nawet błogosławieństwa, a nawet dając wyraz braku tolerancji dla ich obecności w Kościele. Czy nie jest to nakładanie ciężaru nie do uniesienia (zob. Mt 23,4)? Rada jaką daje Kościół osobom homoseksualnym, która od strony psychologicznej jest niczym innym jak represyjną moralnością, nie tylko, że nie rozwiązuje problemu, ale potęguje go, unikając zmierzenia się z nim.

Wolność i odpowiedzialność

Chrześcijaństwo ze swej natury nie dąży do normowania przepisami każdego przejawu ludzkiej aktywności, raczej nakreśla ogólne ramy, św. Paweł napisze: „gdzie jest Duch Pański — tam wolność” (2 Kor 3, 17), wyjaśniając: „bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie! gdzie bowiem duch, tam wolność” (G 5,13). dzisiaj gdy czytamy o „hołdowaniu ciału” od razu myślimy o naszej seksualności. Takie rozumienie tekstów Pawła mówiących o „ciele” wynika z hellenizacji pojęć. Paweł „przez ciało” nie miał na myśli seksualności, ale naszą ludzką naturę skażoną grzechem. Wolność, źle używana może nas sprowadzić na manowce.

Istotą przesłania jest wskazanie, że przez wiarę, zakorzenienie w Chrystusie, każdy chrześcijanin posiada zdolność do oceny i wyboru działania. Każdy jest powołany, aby w swoim sumieniu ocenił jak powinien żyć, jakie decyzje podejmować, a czego unikać. Kazuistyka (odgórne rozstrzyganie każdej drobiazgowej kwestii) nie jest chrześcijańskim sposobem rozstrzygania o dobru i złu.

Kiedy seksualność jest grzechem?

Na pewno wówczas gdy, realizuje się bez miłości. Wówczas, gdy człowiek staje się środkiem nie celem, przedmiotem użycia, a nie obiektem miłości – ukochanym lub ukochaną. Seksualność, aby była ludzka, zgodna z ludzką naturą (przez naturę rozumiemy: rozumność, wolność, zdolność do miłości), musi wyłaniać się z wolności i być wyrazem miłości. Relacje międzyludzkie kształtują się na wielu poziomach, tam, gdzie pojawia się ten szczególny rodzaj miłości między ludzkiej, seksualność staje się środkiem dla wyrażenia tej jedynej w swoim rodzaju bliskości i intymności. Dlaczego te oczywiste, ogólne zasady, nie miałyby dotyczyć osób homoseksualnych?

Seks i małżeństwo

Akt seksualny z natury ukierunkowany na zrodzenie potomstwa jest w etyce katolickiej zarezerwowany dla małżeństwa. Skojarzenie współżycia z małżeństwem jest oczywiste, chodzi o w nim o zapewnienie potomstwu środowiska życia. Małżeństwo ze względu na swoją funkcję społeczną jest instytucją szczególnie chronioną. Nie każde jednak pożycie seksualne w małżeństwie musi prowadzić do spłodzenia potomstwa i z reguły nie prowadzi. Zawsze pożycie to ma być wyrazem miłości, bliskości, intymności, która łączy dwie osoby. W większości przypadków małżonkowie podejmują współżycie dla wyrażenia miłości budowania głębszej więzi, taki jest też sens seksualności.

Sens seksualności

Akt seksualny ukierunkowany na zrodzenie potomstwa jest zarezerwowany dla małżeństwa, jednakże nie wyczerpuje on ludzkiej seksualności. W ramach represyjnej moralności wszystko, co seksualne jest uznawane złe. Jednakże takie postrzeganie jest obce przesłaniu biblijnemu, z którego wyłania się jednocząca funkcja seksualności. Bóg w dziele stworzenia zobaczył w człowieku dobro. Oznacza to, że ludzkie ciało, seksualność jest dobrem i darem Boga. Nie można zatem postrzegać seksualności jako z natury grzesznej bez względu na to kogo to dotyczy: osób heteroseksualnych czy homoseksualnych. W przeciwnym wypadku będziemy mieli do czynienia z podwójną moralnością, odrębną dla osób heteroseksualnych i inną dla osób homoseksualnych.

Decyzja

Każdy człowiek jest powołany, aby rozpoznając swoją własną sytuację, dochowując staranności i obiektywizmu, nie ulegając słabości wpisanej w ludzką kondycję, dokonać odpowiedzialnego wyboru.

comments

Leave a Comment