Posted on: 30 grudnia 2014 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

tu-i-teraz600

Obchodzony w poniedziałek, 29 grudnia, jubileusz wydarzeń sprzed 25 lat jest mi szczególnie bliski. To dzień, w którym Sejm kontraktowy uchwalił kilka zapisów, które stanowiły definitywne zamknięcie narzuconej PRL-owskiej rzeczywistości i nawiązanie na nowo więzi z II Rzeczpospolitą. Orłu przywrócono koronę, a państwo polskie odzyskało właściwą nazwę. Pamiętam, że dla nas, głosujących, było to przeżycie wyjątkowo radosne, tym bardziej, że już się rysowały następne bliskie zmiany, w tym samorozwiązanie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. A równocześnie (to też pamiętam dokładnie) na tamtym posiedzeniu pojawiła się pierwsza zapowiedź głębokiego konfliktu o to, do jakiego stopnia w symbolice i elementach rzeczywistości państwowej ma być uwidoczniony najgłębszy związek między wiarą a państwowością, rozpoczęty przecież chrztem Polski. Do dziś jestem przekonana, że wtedy zrobiliśmy słusznie, nie rozpoczynając konfliktu o nawiązanie do kształtu korony orła z czasów królewskich, czyli uwiecznionej krzyżem. Odtworzyliśmy po prostu przerwany przez okupację i wrogie najazdy bieg historii z 1939 roku. Konflikt odwlókłby dokonanie tego ważnego kroku i to może na długie lata. Lepsze byłoby wrogiem dobrego. Tym niemniej, już bez żadnej wojny, ale w poczuciu że chodzi o sprawę przyszłości, powinniśmy wciąż rozważać w czym i jak mają się przejawiać znaki sacrum w życiu nie tylko społecznym, ale i państwowym. To nie jest sprawa na jeden krótki tekst. Temat nie wyklucza pluralizmu poglądów, tym bardziej potrzebnego, im bardziej poważnie ludzie w Polsce traktują wybory ideowe. Tylko obojętnym jest wszystko jedno.

comments

Leave a Comment