Opublikowano: 17 czerwca 2020 Autor: Barbara Niedźwiedzka Comments: 0

Siewcy reanimujący swoją łąkę w Brennej (Ania Ż. & Co) prowadzą dziennik. Tak trzeba, tak postulowaliśmy, ale ilu na świecie jest tak zdyscyplinowanych! I tak oprzyrządowanych! I zawziętych! Załączam dla przykładu. Niech świeci.

Sprawozdanie z Łąki – re-animowanej 

6.06.2020, sobota

Pierwszy słoneczny dzień po dwóch tygodniach opadów. Ciepło. Ochoczo przystąpiliśmy do pracy. Na dolnej łące wydzieliliśmy obszar o powierzchni ok 1 ara. Skosiliśmy go i zgryźli glebogryzarką. Nie bez konieczności naprawiania maszyny w trakcie.

Pod drzewa wywieźliśmy kilka przyczepek darni.

8.06.20, poniedziałek

Dziś zabawa w ciuciubabkę z deszczem. Raz on, raz ja. Drugie oranie łączki. Idzie już trochę łatwiej, ale ziemia „rodzi” coraz więcej kamieni. Porównanie do tematyki porodowej okazuje się całkiem trafne, bo wydobywane, często z niemałym wysiłkiem głazy, mają wielkość główki noworodka, nie mówiąc już o ciężarze! Jeszcze jedno grabienie, jeszcze jedna wywózka darni… Mój „white collar” (coś na kształt chłoporobotnika w rodzimej nomenklaturze) zrzucił schludne ciuchy, włożył robocze kalosze, chwycił za widły i traktorek i wspomógł mnie w zapasach z Matką Ziemią.

Miłym towarzyszem był imć kos; skakał po zagonku, wydziobywał smaczne kąski, a na koniec usiadł na płocie i zaniósł się bajecznym trelem. (Za to je kocham, za umiejętność współpracy i chęć „odwdzięczania się” śpiewem, tak jak pisze Ania, bajecznym! (bn))

10.06.20, środa

Wreszcie jest wszystko: nasionka Łąki Powszechnej, od Pani Łąki, od pana Łukasza, wermikulit, przegryziony trzykrotnie zagonek podzielony w wyobraźni na kilka pasów i pochmurna, wilgotna aura. Zatem: siejemy! (Ten siewnik, przyznam się, powalił mnie (bn)

11.06.20, czwartek

Od dziś już tylko patrzymy jak rośnie.

(A my czekamy na relację i to, co zapewne wkrótce zobaczycie (bn))

Nowy pomysł: „Łąka idzie do ogrodu”. Ewa J. (Gliwice) nawiązała kontakt z Miejskim Ogrodem Botanicznym w Zabrzu i zaproponowała im, aby wysiali kawałek „Łąki Powszechnej” u siebie. Ten pomysł bardzo się spodobał. Instrukcje już wydane. A, że Ogród odwiedzają spragnieni kontaktu z naturą mieszczanie to szansa na rozgłos niemała. Czekamy na wieści.

Tomek B. (Łódź) i Joasia R. (Warszawa) wypatrują oczy nad zasiewami. Tomek – dumny, widzi szklankę do połowy pełną, Joasia (Łąka przychodzi do Ciebie) jakby w jednej trzeciej. Czyżby była lekko zniecierpliwiona opieszałością niektórych nasionek, z czułością noszonych, w te i wewte?

W Klubie wrocławskim, Pani Anna D., zainspirowana przez Patrycję Bukalską z angielskich Ogrodów Królewskich i wspierana przez botanika prof. Łukasza Łuczaja, posiała wraz z mężem kilka łączek w swoim ogrodzie już jakiś czas temu. Wyprzedzają nas o kilka okrążeń, więc trochę są poza konkurencją, ale ich relacja z pewnością może dodać cierpliwości tym, którzy jak Tomek czy Joasia wypatrują oczy.

„Uczymy się postępować z łąką, pisze Pani Anna, troszkę roślin interwencyjnie dosadzamy w pustawe miejsca. Wraz z ulem dla dzikich zapylaczy nasza łąka jest wielką radością dla ludzi, koników polnych, pszczół i motyli. Dominuje w niej mak, wyka, dziurawiec, koniczyny i kąkol. Rok temu zadziwił nas i pszczoły  wielopędowy, mierzący około metra okaz żmijowca; teraz mamy pojedyncze (40 cm) maleństwo. Kwitnie szałwia i zaczyna oregano.” (Wyobrażam sobie jak pachnie! bn)

W Lublinie akcję tworzenia „Ekumenicznej Łąki Kwietnej” odnotowano w lokalnej prasie. Zaproszenie, przygotowane przez parafię ewangelicko-augsburską TUTAJ

 

A ja (Kraków-Wiatowice) nawet jeszcze kiełków nie mam. Owszem, poletko zgryzione, skopane, wyrównane, ale nasionka posiane dopiero wczoraj. Ratują sprawę sadzonki szabrowane z pobliskich łąk.

Za to, pochwalę się samosiejną plantacją, a właściwie jakimiś dzikim szuwarem dziewanny, przetykanej maronką (złocień maruna) i kąkolami. „Dzikie jest piękne„. Kwitną te ostatnie, nie mogę się doczekać na resztę! Chętnie podzielę się nasionami dziewann jesienią.

Na razie siedzimy z Sarą nad Łączką Powszechną i czekamy. A w nasionkach rusza życie. Zdumiewające.

 

comments

Leave a Comment