Posted on: 25 października 2020 Posted by: Barbara Niedźwiedzka Comments: 0

Świat rozsnuwa się nam w rękach. Zmory wychodzą z szarych zakamarków. Zdzierane zasłony odsłaniają odrażające nagości. A przecież nie jest tak, że świat jest tylko brzydki, ani że jest tylko oszustwem, ani że ma być tylko walką. Musimy przetrwać ten czas. Może to jest czas brania wielkiego cywilizacyjnego zakrętu? Może to dla nas czas prób. Czy wyjdziemy z nich jak złoto? (Hi 23:10).

Aby całkiem nie pogrążyć się w mentalno-psychicznej szamotaninie, dla odpocznienia, przypomnijmy sobie nasze łąki, łączki, łąki doniczkowe, łąki absurdalne, łąki ekumeniczne, łąki edukacyjne, łąki wbrew warunkom, łąki dzikie. Napracowaliśmy się przecież, żeby przypomnieć sobie i innym o naturze, zwłaszcza tam, gdzie jest już całkowicie ujarzmiona. O jej porządkach i pięknie. Nie zapomnijmy poczynić następne kroki: dać jej prawdziwą wolność, gdzie tylko to jest możliwe.

Była to łąka nadrzeczna, bujna, sprzed sianokosów,

W nieskazitelnym dnia czerwcowego słońca.

Całe życie szukałem jej, znalazłem i rozpoznałem:

Rosły tu trawy i kwiaty kiedyś znajome dziecku.

Przez na wpół przymknięte powieki wchłaniałem świetlistość.

I zapach mnie ogarnął, ustało wszelkie wiedzenie.

Nagle poczułem, że znikam i płaczę ze szczęścia.

                                             Czesław Miłosz. Łąka

Niektóre nasze łąki, owszem, ostatecznie okazały się być bujne. Łąka zasiana w Ogrodzie Botanicznym w Zabrzu z inicjatywy Ewy Jasionek zdecydowanie bujna, nawet jeżeli kwiatów skąpo.

 

Joannę Rózgę, która miała gigantyczny sukces w zakresie upraw w balkonowych przestrzeniach międzypłytkowych, teraz! w październiku! łąka próbuje przeprosić, okazać wdzięczność za miesiące podlewania i troski. Roślinność skalna wprawdzie nie odpuszcza, ale miałaś rację Joasiu, łąki nie lubią być podglądane jak się sieją, jak rosną, jakie zapasy dzieją się w ich szuwarach.

 

[…Niedostępna ludzkim oczom, że nikt po niej się nie błąka,

W swym bezpieczu szmaragdowym rozkwitała w bezmiar łąka,

Strumień skrzył się na zieleni nieustannie zmienną łatą,

A gwoździki spoza trawy wykrapiały się wiśniato.

Świerszcz, od rosy spęczniały, ciemnił pysk nadmiarem śliny,

I dmuchawiec kroplą mlecza błyskał w zadrach swej łęciny,

A dech łąki wrzał od wrzawy, wrzał i żywcem w słońce dyszał,

I nie było nikogo, kto by to widział, kto by to słyszał.[…]

                                                               Bolesław Leśmian. Ballada bezludna. Fragment

Łąka ekumeniczna w Lublinie gęsta, zielona, usiana żółtymi kwiatuszkami. Klub lubelski umawia się z proboszczem Parafii Ewangelicko-Augsburskiej, że na wiosnę ponownie zasieją teren wokół kościoła. Mnie marzyłoby się, żeby na większym, a nie na mniejszym, jak planują, obszarze. Zasieją wcześniej i bogatszą mieszankę roślin, z większą ilością kwiatów i kwitnących traw, lepiej dostosowanych do przestrzeni.  Bardziej kolorowo jest na lubelskich balkonach. Tak jak u Elżbiety Matyaszewskiej.

 

A śliczna łąka Bożeny Urbańczyk przekwita siejąc nasionka i nie tracąc z urody, dyskretnie zdobiąc się kąkolami.  Być może złagodziliśmy naszymi poczynaniami eksterminację, jaka dotknęła te rośliny. To jest jak ratowanie wymierających gatunków w ogrodach zoologicznych lub w bankach nasion.

 

Łąka Ani Żarnowieckiej w Brennej, też dopiero w przyszłym roku rozkwitnie na poważnie. W tym, co mija, to były jej początki. Ania twierdzi, że na bukiet na Matki Boskiej Zielnej nie wystarczyło, ale co ważne, z pewnością wzbogaciła swoją wiedzę i uważność na wszystko, co w trawie… rośnie. Czy macie podobne doświadczenie? I na to, co tam przylatuje, podjada, włazi w kielichy kwiatów, skrzętnie tam  skrzęci, szumi, bzyczy, migocze, przysiada, wiruje. Niekiedy pełza… jak moje ślimaki.

 

[…] Przywabione obcym szmerem, wszystkie zioła i owady

Wrzawnie zbiegły się w to miejsce, niebywałe węsząc ślady,

Pająk w nicość się nastawił, by pochwycić cień jej cienia,

Bąk otrąbił uroczystość spełnionego nieistnienia,

Żuki grały jej potrupne, świerszcze pieśni powitalne,

Kwiaty wiły się we wieńce, ach, we wieńce pożegnalne!

Wszyscy byli w owym miejscu na słonecznym, na obrzędzie,

Prócz tej jednej, co być mogła, a nie była i nie będzie! […]

                               Bolesław Leśmian. Ballada bezludna. Fragment

 

Łąka w Chile miała najbardziej pod górę, nękana staraniami, przejawami miłości, rozmowami i podlewaniem, pisze Ania Wallentin. Nie dała się złamać, ani obudzić ze snu, do czego ma prawo, bo w Chile, jak raz, zima. Tylko jedna roślinka wyrosła w jednej z plastikowych łódek, na pocieszenie. Odpowiednio zadbana, na wiosnę powita kiełkujące pozostałe.

 

Ale, popatrzcie, jak jest u Tomka Błaszczyńskiego w Łodzi. W zaciszu, zadbana, wychuchana. Aksamitki może nie do końca łąkowe, ale jaki efekt! I październikowe kąkole! Na mojej łączce to głównie one właśnie, i len, zakwitły. Resztę zjadły wspomniane tu już nie raz, z melancholią, ślimaki. Niech im będzie na zdrowie. Widząc, co się dzieje w świecie postawiłam na totalny pacyfizm.

 

 To tyle Drodzy Klubowicze w tym wegetacyjnym sezonie w kwestiach: nawiązywania kontaktu ze Stworzeniem, ćwiczeń z uważności, ochrony bioróżnorodności oraz wkładu w edukację, której celem jest wyeliminowanie kosiarek spalinowych i innych z ludzkiej cywilizacji. Było przyjemnością robić to w tak miłym gronie. Zdrowia Wam Wszystkim życzę i do wiosny!

 

Żywot nasz, jak łąka nieustannie przez nas samych ścinana, rośnie

nam równocześnie za plecami aromatycznym, siennym stosem.

Odurzający śnie, który nas czekasz kiedyś po skoszeniu całej tej łąki

zielonej! Z głową ukrytą w kopcu tego barwnego siana.

Zsypią nam się na oczy kwiaty naszych dni i nie palące już pokrzywy

naszych trosk. Będzie w tym stogu rezygnacja i pogoda równa może tym,

które rozjaśniają złocącą się już śmiertelnie, zgrabioną trawę na klombie  przede mną.

Nie ma goryczy, fermentu, nie ma śladu buntowniczości pośmiertnej w

tych ściętych ziołach, o czym świadczy piękny ich zapach: namiętny i lekkomyślny.

                                         Szkicownik poetycki (37). Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

comments

Leave a Comment