Posted on: 12 października 2015 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 2

tu-i-teraz600
To nie jest sprawa najważniejsza, ale trzeba ją nazwać po imieniu. Niektóre media, w tym bardzo ważny tygodnik katolicki, a także redakcja jednego z telewizyjnych programów katolickich, z nieukrywaną satysfakcją punktują „beztroskę” tych tytułów, które księdza Krzysztofa Charamsę potraktowały z pełnym zaufaniem, tak szybko i gorzko przez niego nadużytym. Zdaniem tych sędziów, słusznie zapłaciły za to „utratą wiarygodności”. Może ci sami sędziowie zechcieliby przypomnieć sobie, że ks. Krzysztof Charamsa przez kilkanaście lat awansował w jednej z najpoważniejszych kongregacji watykańskich i nikt zdawał się niczego nie domyślać, aż do jego publicznego wyznania. Jak to wytłumaczyć tym, którzy teraz pytają?

Zmieniając temat, jeszcze krótko o trudnej do zniesienia, a wciąż trwającej kampanii wyborczej. Jeżeli teraz słyszę ciągle ten sam wątek, kiedy opozycja nie przekonuje do siebie, tylko oskarża dzisiejszą władzę, chciałabym zapytać, czy pamiętają, że już dzień po zwycięstwie nie będzie można oskarżać? Nikogo to już nie będzie zadowalać. Wszyscy poproszą o informacje fachowe, szczegółowe, przekonujące, których podmiotem będą ci sami zwycięzcy.

comments

2 People reacted on this

  1. Bardzo dobre spostrzeżenie – ktoś księdza Charamsę przez kilkanaście lat popierał, ktoś awansował. Warto się tym zainteresować… Już widzę śledztwo dziennikarskie Tygodnika w tej sprawie 🙂

Leave a Comment