Posted on: 14 lutego 2017 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 1

tu-i-teraz600

Do wieczora minionego piątku wszystko wydawało się mniej więcej wiadome. W najnowszym numerze „Tygodnika Powszechnego” (nr 7/2017) dużo dał mi do myślenia okładkowy wywiad z Janiną Ochojską o pomaganiu uchodźcom. Pojawiły się pytania do autora edytorialu i zdecydowany sprzeciw wobec ,,prawdy o »Bolku«” oraz szczera wdzięczność za słowa prof. Karola Tarnowskiego z wywiadu przeprowadzonego z okazji jubileuszu jego 80. urodzin.

Wszystkie te uwagi stały się jednak mało znaczące wobec trudnego do pojęcia wydarzenia, jakie miało miejsce w Oświęcimiu, i jego konsekwencji. Od godziny dziewiętnastej w piątek 10 lutego zaistniało coś, w czym nie sposób się odnaleźć. W przekazie wiadomości pojawił się język, którego zadaniem było tylko to, by nie podać żadnej informacji. Zachowanie czynników i reprezentantów oficjalnych stało się niezrozumiałe. Towarzyszyła temu temperatura rosnącego podniecenia, oburzenia i niepokoju. W takiej sytuacji wiele pytań musiało pozostać bez odpowiedzi. Począwszy od tego, dlaczego kolumna rządowa korzystała na drodze ze statusu uprzywilejowania w sytuacji, kiedy poruszała się po małym mieście i ciasnymi ulicami, zmierzając nie na ważne spotkanie, ale na weekendowy wypoczynek. A skończywszy na próbie wyjaśnienia, co nas może czeka niebawem w kontekście globalnym. Nieuchronnie nasuwa mi się więc jeszcze jedno pytanie: czy leci z nami pilot?

comments

1 people reacted on this

Leave a Comment