Posted on: 2 lipca 2017 Posted by: ks. Andrzej Perzyński Comments: 0

(Mt 10,37-42)
Jezus powiedział do apostołów: Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.

Cała nasza wiedza o obyczajach starożytnego Wschodu mówi nam, że było to społeczeństwo patriarchalne. Również lektura Starego Testamentu potwierdza ten obraz. Zdarzały się, co prawda, pewne wyjątki jednak dominująca była patriarchalna struktura rodowa: dobro klanu stało ponad wszystkim. Dobro rodu było zdecydowanie na pierwszym miejscu.

Ten kontekst kulturowy jest ważny, gdy słuchamy słów Jezusa o tym, że kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Jego, nie jest Go godzien. Czyż nie jest to wyraźne przeciwstawienie się moralności zbudowanej wyłącznie na lojalności rodowej i klanowej? Nauczanie Jezusa ma zawsze akcent uniwersalistyczny. Obce są Mu wszelkie zacieśnienia i egoistyczne izolacjonizmy: rodowe, klanowe, narodowe. Jego nauka przekracza ówczesne uwarunkowania kulturowe. I dziś uczy nas postawy wolnej od lęku przed tym, który/a nie jest z naszego kręgu kulturowego, a jest w potrzebie i puka do drzwi naszego domu czy naszego kraju.

Czyż słowa dzisiejszej Ewangelii o miłości Boga ponad wszystko nie zbiegają się dziś z wezwaniem do postawy Dobrego Samarytanina, który wbrew panującym wówczas obyczajom (swego rodzaju poprawności politycznej) bez wahania udziela pomocy „obcemu”, który jest w potrzebie?

 

 

 

comments

Leave a Comment