Czym jest „stommizm”? Czytamy „Pisma wybrane” Stanisława Stommy

Dyplomata, eseista, publicysta, polityczny realista, orędownik pojednania polsko-niemieckiego, w końcu świadek dziejów. W jego tekstach odbijają się jak w lustrze polskie dylematy minionego stulecia. Jednak nawet te pisane jeszcze w czasach II Rzeczpospolitej wciąż porażają aktualnością i trafnością. Stanisława Stommę warto czytać, szczególnie w dobie naszej pozornej stabilizacji.

Stanisław Stomma to nie tylko polityk, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli środowiska polskich intelektualistów katolickich, ale także bardzo aktywny publicysta, który zadebiutował już w 1931 r. na łamach wileńskiego „Słowa” i tworzył do początku XXI w.

Trzytomowe „Pisma wybrane” (wydawnictwo Univeristas, 2017) to potężne studium historii Polski XX wieku – od krótkiego żywota przedwojennego kraju, poprzez trudne lata PRL-u po czas nowej, poszukującej swojej tożsamości III Rzeczpospolitej. Stanisław Stomma –  bystry obserwator życia społecznego i politycznego – z analityczną, matematyczną wręcz, precyzją podejmuje ważne tematy dotyczące Polski i Polaków.

Tomiszcza otwiera felieton „Pod prąd Niagary” opublikowany w październiku 1931 roku wileńskim „Słowie”. Stomma pisze w nim: Możliwe są różne punkty widzenia. Tej deklaracji trzyma się przez całe życie. Niezależnie od wagi gatunkowej teksty Stommy pozbawione są niepotrzebnych emocji, płomiennych deklaracji czy kasandrycznych wróżb. Mimo to jego postawa daleka jest od oportunizmu. Ten wybitny chrześcijański pisarz szukał porozumienia, tam gdzie to możliwe, ale świadom był, że są granice, których przekraczać nie można.

Z lektury jego pism wyłania się postać niezłomna, ale otwarta na dialog; zdecydowana, ale przyjazna. Niewątpliwie Stomma był inteligentem z krwi i kości, jednak jego teksty nie są hermetyczne i napuszone – pisał prosto, przejrzyście, jasno.

W ostatniej swojej publikacji „Skazani na pax americana” (nr 5. „Więzi” z 2003 r.) przekonywał: W XXI wieku potrzebujemy jednak –powtarzam-  światowego arbitra, który by nas bronił przed chaosem. Bronił interwencji w Iraku, ale jego osąd był chłodną analizą zysków i strat.

Takiej publicystyki, jaką uprawiał Stomma, jest dziś niewiele. W dzisiejszej prasie, a jeszcze bardziej w Internecie, rządzi altyleryjna narracja: słowny kopniak, intelektualne błoto i polityka zaorania. Z pewnością materiały z „Pism wybranych” nie trafiałyby na jedynki obecnie poczytnych gazet i czasopism, w sieci ich klikalność byłaby wątpliwa. Dlatego tym bardziej cenna to publikacja.

Kościół i jego rola w państwie, nowy imperializm, polityka historyczna – tym obecnie modnym tematom Stomma poświęcił szczególnie dużo miejsca. Nie będę rozpisywał się o argumentach i estetyce naszego autora, mogłoby to niektórym zepsuć lekturę „Pism wybranych”.

Czym jest stommizm? W środowisku Tygodnika Powszechnego i Znaku nazywano tak publicystyczno-polityczną drogę Stanisława Stommy. Aby ją poznać, warto sięgnąć publikację wydawnictwa Univeristas.

***

Pisma wybrane, tomy 1–3
Autor: Stanisław Stomma
Redakcja: Radosław Ptaszyński
ISBN: 978/83/242/3082/2
Liczba stron: t.1: 356, t.2: 740., t. 3: 576.

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.