Biblioteczka klubowicza, czyli lektury nie tylko na majówkę

Jednym z celów istnienia Klubów jest także formacja intelektualna. Postanowiłem wybrać kilka lektur – zarówno z pozycji starszych, zbiorczych, jak i z tych najnowszych – które uznałem za ciekawy kanon czytelnika z Klubów „Tygodnika Powszechnego”. To bardzo subiektywny przegląd, lecz mam nadzieję, że inspirujący i pobudzający do intelektualnej przygody. Obok poważnych pism zebranych Stanisława Stommy i Jerzego Turowicza znalazły się lekkie i przyjemne „opowieści” ks. Bonieckiego i ks. Kaczkowskiego, zaś całość uzupełnia opasła biografia Herberta piórem tygodnikowego autora Andrzeja Franaszka.

1. JERZY TUROWICZ „PISMA WYBRANE”, 3 tomy

Jerzego Turowicza nikomu nie trzeba przedstawiać. Twórca i pierwszy, wieloletni redaktor naczelny „Tygodnika” był bardzo płodnym autorem. Część jego tekstów jest wciąż przypominana, część – niekiedy bardzo niesłusznie – odeszła w niepamięć. Wydawnictwo Universitas zrobiło wspaniałą robotę zbierając różnorodne prace Turowicza – mamy tutaj pisma młodego zbuntowanego autora marzącego o wielkiej reformie Kościoła, mamy stonowanego intelektualistę rozprawiającego się z totalitaryzmami, mamy też w końcu wyrafinowanego humanistę, który nie boi się stawiać najważniejszych pytań o kondycję człowieka. „Pisma wybrane” zawierają głośne eseje, wywiady, felietony i traktaty społeczno-filozoficzne. To kompletne kompendium intelektualnej drogi zasłużonego redaktora Turowicza.

2. STANISŁAW STOMMA „PISMA WYBRANE”, 3 tomy

Kolejna postać, którą wszyscy Klubowicze znają. Dziś zapomniany, choć przez lata stanowił o politycznej i intelektualnej debacie. W cieniu Kisielewskiego, ale zawsze z ostrym piórem. Dyplomata, eseista, publicysta, polityczny realista, orędownik pojednania polsko-niemieckiego, w końcu świadek dziejów. W jego tekstach odbijają się jak w lustrze polskie dylematy minionego stulecia. Jednak nawet te pisane jeszcze w czasach II Rzeczpospolitej wciąż porażają aktualnością i trafnością. Stanisława Stommę warto czytać, szczególnie w dobie naszej pozornej stabilizacji.

Trzytomowe „Pisma wybrane” (znów nieocenione wydawnictwo Univeristas) to potężne studium historii Polski XX wieku – od krótkiego żywota przedwojennego kraju, poprzez trudne lata PRL-u po czas nowej, poszukującej swojej tożsamości III Rzeczpospolitej. Stanisław Stomma –  bystry obserwator życia społecznego i politycznego – z analityczną, matematyczną wręcz, precyzją podejmuje ważne tematy dotyczące Polski i Polaków.

3. RADOSŁAW PTASZYŃSKI ”STOMMIZM”

Uzupełnieniem do pism Stanisława Stommy może być biografia autora napisana przez Radosława Ptaszyńskiego (wyd. ZNAK).  Politolog, socjolog, historyk, doktor Uniwersytetu Szczecińskiego – Radosław Ptaszyński z naukową dociekliwością, ale także z literacką swadą kreśli portret wybitnego intelektualisty, świadka dziejów i patrona przemian społeczno-politycznych nad Wisłą.

Publikacja ma podtytuł „biografia polityczna” i w zasadzie autor skupia się na politycznej drodze Stommy, prześwietla wybory ideowe, styl działania i wizje. Często wiele osób zastanawia się dlaczego Stomma i jego dorobek są tak mocno zapomniane we współczesnej Polsce. Lektura książki Ptaszyńskiego dostarcza odpowiedzi: w czasach bohaterszczyzny, krzykliwych narracji i chaosu, takie racjonalne, wyważone podejście jakie reprezentował ten przyjaciel „Tygodnika Powszechnego” musi być usuwane w cień.

W dobie polityki twitterowej tym bardziej powinno sięgnąć się po myśli Stommy, zaś książka Ptaszyńskiego może być drogowskazem, dla tych, którzy chcą na wyjść na spotkanie z prawdziwymi autorytetami.

rpt

4. ANDRZEJ FRANASZEK „HERBERT. BIOGRAFIA”, 2 tomy

Biografii Herberta jeszcze nie czytałem, ale mając w pamięci udane podejście do Miłosza, nie mam wątpliwości, że i tym razem Andrzej Franaszek stworzył dzieło kompletne. Liczące 1920 stron, dwutomowe zapiski to pierwszy tak śmiały projekt poświęcony poecie, który zmarł 20 lat temu. Choć premiera książki odbyła się 18 kwietnia, to opinii recenzentów wciąż niewiele, zapewne zmierzenie się z tą materią wymaga czasu. Wydawnictwo ZNAK wydało publikację, która pokazuje szkolne, oczywiste fakty, ale i odsłania tajemnice twórcy Pana Cogito.

Jak donosi wydawca: [biografista] nie pomija tematów trudnych czy kontrowersyjnych, głęboko wczytuje się w korespondencję i prywatne, dotąd nieznane notatki, by na nowo oświetlić twórczość poety. Pogmatwane losy Herberta wpisuje w historyczną panoramę, co sprawia, że z niemal dwóch tysięcy stron wyłania się nie tylko pasjonująca wielowątkowa opowieść o jednym z najwybitniejszych polskich twórców dwudziestego wieku, ale i o epoce, która go kształtowała i inspirowała.

5. KS. ADAM BONIECKI ”POŁĄCZENIA ODEBRANE”

Ta książka ukazała się na początku roku. Niedługo po tym, jak ponownie nałożono na ks. Adama Bonieckiego zakaz medialnych wypowiedzi poza Tygodnikiem Powszechnym. Jako swoiste antidotum na ten zakaz ją reklamowano, choć przecież zupełnie go nie łamie: zawiera teksty publikowane wcześniej w Tygodniku Powszechnym. Wydawcą tutaj jest – znów krakowski ZNAK. 

Czym jest kościelny feminizm? Jak pogodzić się ze starością? Czy spowiedź może być terapią? Jak stawić opór terroryzmowi? To tylko niektóre tematy poruszane w tej książce przez ks. Adama Bonieckiego. Myślę, że to idealna lektura by przypomnieć sobie najważniejsze wypowiedzi księdza Adama. Osobiście zawsze zaczynam lekturę „Tygodnika” od wstępniaka Bonieckiego, dlatego też „Połączenia odebrane” to idealne, lekkie zestawienie na przypomnienie. Myślę też, że książka może być idealnym prezentem dla kogoś, kto nie czyta „Tygodnika” a samego Bonieckiego kojarzy z medialnego szumu.

6. KS. JAN KACZKOWSKI „DOŚĆ KATO-LIPY. O JEZUSIE CELEBRYCIE”

Last but not least jak to lubią powtarzać Amerykanie. Pośmiertna książka ks. Kaczkowskiego. I znów petarda.

„Dość kato-lipy” to zbiór kazań księdza Kaczkowskiego, kazań – jak zapewnia wydawnictwo ZNAK na okładce – na które chodziliby nawet niewierzący. To literackie spotkanie pobudza do refleksji na temat jakości naszego życia, z drugiej, dzięki zabawnym anegdotom i historiom, jest doskonałą rozrywką. Mnie osobiście rozczulają ilustracje do kazań – tutaj Bóg jest niczym z wiersza Twardowskiego – „jak Pan Bóg, tylko dla filozofów garbaty i krzywy”.

Ks. Kaczkowski był mistrzem życia, choć z poziomu Instagrama mógł wydawać się pokraką. Chorym wierzącym dawał nadzieję na ciąg dalszy po śmierci, niewierzącym, na pozbawioną bólu resztę życia. I był najlepszym tłumaczem hasła: „Hospicjum to też życie”.

 

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.