Posted on: 18 maja 2015 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

Rajewski Bartosz - PortretPrzeczytałem niedawno wywiad z ks. Kazimierzem Sową, który ukazał się w „Dzienniku” (Ks. Kazimierz Sowa, Rydzyk Platformy. „Tylko raz wykorzystałem „polityczne” znajomości”. Z Kazimierzem Sową Rozmawia Magdalena Rigamonti, z dn.  15 maja 2015 roku). Tak, jak się spodziewałem, ów wywiad stał się przyczynkiem do dyskusji nt. politycznej aktywności księży, choć motywacje ks. Kazika rozumiem i całkowicie je szanuję.

Ks. Sowa, w moim przekonaniu, nie jest jednak najbardziej zaangażowanym politycznie księdzem pośród moich duchownych facebookowych znajomych. Jest bowiem wielu aktywistów, którzy przekraczają wszelkie granice nie tylko kultury czy dobrego smaku, ale także dyscypliny kościelnej i szeroko pojętej przyzwoitości. Objawia się to zwłaszcza wtedy – co wiele razy krytykowałem także w osobistych dyskusjach – gdy bez pardonu, z daleką od chrześcijańskiej miłości zaciekłością deprecjonują urząd prezydenta. Zapominają, o czym również wiele razy pisałem, że wybrany większością głosów prezydent staje się w pewnym sensie dobrem narodowym. Kwestionowanie tego urzędu, nawet kiedy objął go ktoś niechciany, jest kwestionowaniem państwa prawa, porządku demokratycznego i narażeniem na szwank wspólnego dobra.
W czasie ostatniej majówki byłem w wielu miejscach: od Warszawy, przez Jasną Górę, po Baranią Górę na granicy polsko-słowackiej. Wszędzie, gdzie się pojawiłem słyszałem tylko jeden zarzut wobec Kościoła: zaangażowanie księży w politykę. Nikt nawet nie pisnął o tym, o czym najczęściej słyszymy: mamonie czy aferach seksualnych.

Z opublikowanego casino w kwietniu raportu CBOS wynika, że 84% badanych jest niezadowolonych z politycznego zaangażowania duchownych. Ksiądz jako obywatel ma prawo do własnych poglądów politycznych, lecz nie może do ich głoszenia wykorzystywać ani ambony, ani mediów społecznościowych, bo nawet na Facebooku każdy z nas – księży, pozostaje księdzem. Osobiście, dla dobra relacji, radziłbym jeszcze dalej idącą powściągliwość i na temat preferencji politycznych nie rozmawiał nawet prywatnie, do czego sam się stosuję i innych zachęcam. Nie przeszkadza to jednak wielu nazywać mnie „szamanem synagogi” czy „wysłannikiem Syjonu”. Dlaczego? Tylko dlatego, że nie promuję tych nurtów politycznych, które „prawdziwy ksiądz” gorliwie promuje.

Kościół jest dla wszystkich. Kościół jest (powinien być) poza i ponad podziałami. Jak mówi o. Gużyński OP, zaangażowanie księdza w bieżącą politykę zawsze sprowadza go do pozycji gracza w brudnej grze.

comments

Leave a Comment