Posted on: 15 września 2014 Posted by: Agnieszka Nowak Comments: 0

J 3,13-17

Jezus powiedział do Nikodema: „Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił, Syna Człowieczego.

A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”.

Wydaje się, że rozmowa Mistrza z Nazaretu z członkiem Wysokiej Rady i zarazem ukrytym uczniem  to zapis kilku,  nie do końca ze sobą powiązanych, myśli. Wolno przypuszczać,  że  nie były to jedyne wypowiedziane w rozmowie słowa .  Mało prawdopodobne, by nie zostały dokładniej wyjaśnione, by nie padło żadne pytanie, nie ujawniła się  wątpliwość. Ewangelista o nich nie wspomina, przekazuje  to, co wydaje się najistotniejsze, by przekonać, że Jezus jest Mesjaszem, posłanym, by zbawić  pogrążający się chaosie świat.

Nikodem  i Jezus spotkali się  po zapadnięciu zmroku, w miejscu na tyle bezpiecznym,  by nie budzić  podejrzeń. Pod gwieździstym  niebem Jerozolimy  faryzeusz słucha Słowa. Ewangelista pokazał nam Nikodema milczącego, zasłuchanego i  zapewne wielce zamyślonego.  To człowiek, którego  wiedza i mądrość przyklękają w obliczu Tajemnicy.  Jego serce chłonie każde zdanie, nawet jeśli nie do końca wszystko rozumie, słucha.

Wypowiedź Jezusa tłumaczy sens największej ofiary,  jakiej świadkiem stała się ludzkość- śmierci Boga, który przyszedł na świat , aby ocalić człowieka i całe stworzenie. Zbawienie nie jest żadną ludzką zasługą, nie można go wypracować ani wykupić, nie sposób  na nie zasłużyć, można je tylko otrzymać. Jedynie przez łaskę wiary w Chrystusa możemy być zbawieni. Nie ma w tym najmniejszego naszego udziału, gdyż  nawet wiara jest darem.  

Nie wiemy jak Nikodem zrozumiał  zdanie o wywyższeniu Syna Człowieczego, na pewno jednak nie sądził, że będzie  to  krzyż, szubienica, na której wieszano najgorszych przestępców.  Był człowiekiem Starego Przymierza i  choć wiedział, że Jezus jest Mesjaszem, nie mógł wyrzucić z wyobraźni obrazu potężnego   Boga swoich przodków. Śmierć na krzyżu nie mogła być  dla niego  wywyższeniem Bożego Syna.

Ofiara, jaką złożył Chrystus nie mieści się w logice ludzkiego rozumowania, nie sposób jej wytłumaczyć. Przecież Bóg mógł znaleźć inny  sposób ocalenia, wybrał jednak ofiarę,  straszliwy rodzaj śmierci , niedający się opisać słowami. Uczynił to, by człowiek chciał zrozumieć jak wielką miłością został ukochany.

Od dwóch tysięcy lat chrześcijanie  oddają cześć krzyżowi Chrystusa.  Znak hańby stał się znakiem nadziei i chwały. Historia Jezusa z Nazaretu nie kończy się bowiem śmiercią, ale radością zmartwychwstania.  Chrystus przemienił  cierpienie ukrzyżowania w radość powstania do życia w chwale.  Patrząc na krzyż nie mogę zatrzymać wzroku tylko na tym, co boli, co wymaga ofiary.  Muszę, pomimo największych nawet wysiłków zobaczyć sens tego bólu w ofierze jaką złożył za mnie Jezus. Ukochał mnie miłością, która nie zna granic poświęcenia. Umierając za mnie, obdarzył mnie pełnią życia.  Stał się sługą dla mnie, by dać mi nadzieję.

Zastanawiające i budzące trwogę  jest ostatnie zdanie wypowiedzi Jezusa  Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.  Wynika z niego, jak wielką  łaską zostaliśmy ocaleni.  Bóg mógł dokonać sądu nad ludzkością, mógł świat potępić, a jednak miłość do tego, co stworzył i ukochał, kazała mu stworzenie swoje ocalić. Tylko  miłość jest ocaleniem, niezasłużone niczym ukochanie przez Stwórcę obdarowuje życiem , którego śmierć nie może zniszczyć.

Zatrzymajmy się chwilę przy Nikodemie,  jego milczenie jest wielkim pouczeniem dla współczesnego świata. Żyjemy pośród nieustannego zgiełku, nie sposób znaleźć chwilę ciszy, mówimy bez przerwy, a jak nie mówimy to słyszymy, że mówią do nas. Nawet w kościele nie sposób  doczekać się chwili ciszy, bo zaraz organista zaczyna wygrywać wielkie swoje improwizacje. Nie mamy czasu na milczenie, nie możemy go znieść. Zachowanie Nikodema wskazuje jednak,  że tylko w milczeniu Bóg może swobodnie  do nas mówić. W wielkiej  ciszy naszego serca,  gdzie nie słychać szumu pędzącego świata jest miejsce na Słowo i Jego tajemnicę. Pośród milczenia  rodzi się przestrzeń, w której może zamieszkać w nas Słowo, a my sami dotknąć Jego tajemnicy.

comments

Leave a Comment