Posted on: 15 września 2018 Posted by: Joanna Rózga Comments: 0


Ostatnie rozdziały książki „Tischner czyta katechizm” maja swoja logikę i ciągłość, i wyznaczają łącznik miedzy ludzkim poszukiwaniem sensu życia a nadzieję komunii z Bogiem.

Rozmowa w warszawskim klubie była wielowątkowa, i pięknie przebrnęliśmy  przez temat Kościoła, wolni o krytykanctwa i osądu. Mówiliśmy o Kościele jako otwarciu się na dobro, skądkolwiek ono płynie i niezależnie na ile jest świadomie czynione. Tak rozumiemy „ludzi z łaski Bożej powołanych do zbawienia”

Ludzie oczekują od Kościoła by stał ponad doczesnością bo czy Tajemnica może być wyrażona i ograniczana przez Instytucję?  Relacja Instytucji i Tajemnicy na pewno jest tematem trudnym i złożonym. Mamy świadomość że instytucjonalność  chroni przed „rozsypaniem się” Kościoła, zapewnia mu doktrynalna strukturę. Ta struktura wcale nie musi opierać się na duchownych, a już na pewno nie na hierarchiczności, jej celem jest zgłębianie Tajemnicy a nie ograniczanie do niej dostępu, budowanie barier. Papież Franciszek najlepiej pokazuje jaka jest rola przywództwa w Kościele, by w pełni był On nosicielem „Dobrej Nowiny”. Jednak by budować  taki Kościół  trzeba mieć dobrze ugruntowaną tożsamość i nie obawiać się  ani zagrożeń ani samego siebie

Ciekawe były rozważania nad Sądem Ostatecznym, który przenosi się na nasz wybór miedzy dobrem a złem, jest rozumieniem i poszanowaniem wolności człowieka wraz jej konsekwencjami. Wszystko będzie ujawnione, lecz znamiona tej jawności możemy dostrzec już teraz. Wybieramy, w swej wolności, między dobrem i złem, jak i osądzając innych, osadzamy samych siebie.

 Czy  dobro i zło jest rozpoznawalne w naszych wyborach i co dzieje się z tym, którego nie rozpoznajemy? Miłość poszerza granice dobra, a sprawiedliwość Boska chce ratować je całe. Człowiek jednak może odmówić opowiedzenia się za tym dobrem, powiedzieć Bogu „nie”.

„Zadatek nieba już teraz nosimy w sobie” mówi Tischner. Piękna jest myśl, że sami sobie to niebo budujemy, tu i teraz, i jest ono wspólnym dziełem Boga i człowieka komunią z Bogiem. Jest odnalezieniem  naszej prawdziwej tożsamości

Dopiero pod koniec rozmowy poruszyliśmy temat śmierci i trudno nam było przyjąć ją jako jakąkolwiek formę „kary za grzech pierworodny”. Bo to grzech pierworodny dał nam zdolność rozróżnianie dobra i zła.

Stworzenie zawsze umiera, i nie Pan Bóg stworzył śmierć. Jest konsekwencją i koniecznością. 

Dużo bliższe wydaje nam się  rozumienie śmierci jako bramy między ludzkim lękiem ( bojaźń i drżenie Kirkegaarda), a nadzieją  harmonii z Bogiem

Zwróciliśmy uwagę, że nie ma w rozważaniach Tischnera rozdziału o piekle  i jest tylko jedna o tym wzmianka.

Obdarzony wolnością człowiek czyni zło, ale „miłosierdzie Boże jest tak ogromne że piekła po prostu nie ma” powiedziała jedna z uczestniczek spotkania.

Nie łatwo było zebrać wszystkie głosy, ale podsumował je Marcin Bytniewski; mówiliśmy o własnej tożsamości nie używając tego słowa zbyt często. Jako teolog poprowadził naszą rozmowę, a jako aktor przeczytał pięknie po góralski przypowieść o Zwartale Muzykancie ((strona 222)

comments

Leave a Comment