Posted on: 6 marca 2017 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

tu-i-teraz600

Do czwartku 9 marca, kiedy w Brukseli przywódcy państw Unii zdecydują o wyborze szefa Rady Unii Europejskiej, żyjemy w zawieszeniu. To wie każdy, kto śledzi jakiekolwiek medium. I jest to zawieszenie pryncypialne, bo stawką jest i nasz kraj, i nasz kontynent, i wreszcie cały glob. Bez najmniejszej przesady. Można więc tylko prosić, aby przekaz medialny, z którego wszyscy korzystamy, oszczędził nam tak wszechwładnego pokazu agresji i zakłamania. Można przecież mówić zwięźlej, można sobie nie przerywać i egzekwować spokojnie a bezwzględnie wypowiadanie się na temat.

Tymczasem czołowy „bohater” obecnej awantury scharakteryzował siebie i swoją wartość jednym stwierdzeniem: „Nie po to wprowadzałem Polskę do Unii Europejskiej”. Kto tak widzi swoją rolę, nawet nie potrzebuje krytyków i polemistów. Ani naszej prośby, by imienia Polski nie wzywać nadaremno.

comments

Leave a Comment