Posted on: 17 lipca 2016 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

bartek_rajewskiXVI Niedziela Zwykła
I CZYTANIE: Rdz 18,1-10a. II CZYTANIE: Kol 1,24-28. EWANGELIA: Łk 10,38-42.

Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

Przed dwoma tygodniami miałem okazję modlić się na szabatowym nabożeństwie w Centralnej Synagodze Londynu. Zasiadając w świątynnych ławach ze Starszymi Braćmi w wierze, starałem się przypomnieć sobie te wszystkie momenty z Ewangelii, kiedy Jezus również modlił się, albo nauczał w Świątyni. Patrząc na kobiety, które modliły się oddzielnie, myślałem również o kobietach, które gromadziły się wokół Jezusa i o tym, jak wiele chrześcijaństwo zmieniło w standardach obecności niewiast w życiu wspólnoty wierzących.

Na temat opowiadania o gościnie Jezusa w domu Łazarza, Marii i Marty wylano już morze atramentu. Pewnie nikt z obecnych tam gości nie był świadomy, że stał się świadkiem sceny, która wyznaczy nowe standardy obecności kobiet w życiu religijnym. Widok Marii siedzącej u stóp rabina dla ortodoksyjnego Żyda musiał być obrazem szokującym. Wprawdzie judaizm nie zabrania kobietom pobierać nauk Tory, ale było rzeczą niezwykłą, by niewiasta w miejscu publicznym przyjmowała postawę zarezerwowaną dla ucznia wielkiego rabina. O uczennicy nikt nie myślał. Warto więc dzisiaj zastanowić się nad traktowaniem kobiet w naszym życiu kościelnym, religijnym i parafialnym. Warto dzisiaj pomyśleć o kobietach, współczesnych Martach i Mariach, bez których istnienie Kościoła trudno sobie wyobrazić. Warto też uderzyć się w pierś, uświadamiając sobie, że nierzadko nie potrafimy tak traktować kobiet, jak traktował je Jezus. To pierwsza lekcja, jaka może dla nas płynąć z dzisiejszej liturgii Słowa.

W naszej refleksji warto także zwrócić uwagę na jedno zdanie, a właściwie wyrzut, który często pojawia się w naszym życiu i w naszej relacji do Boga: „Panie, czy Ci to obojętne?”. Zdanie to pojawia się w Ewangelii dwa razy. Pierwszy raz wypowiadają je uczniowie na jeziorze, którzy doświadczają dramatu sztormu, w czasie którego tracą nadzieję, że ktokolwiek jest w stanie im pomóc. A On śpi… „Panie, czy Ci to obojętne, że giniemy?!” – krzyczą (Mk 4,38). Drugi raz ów wyrzut do Jezusa kieruje Marta z Betanii: „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu?” (Łk 10,40).

Biskup Grzegorz Ryś w swoim komentarzu do tej Ewangelii zwraca uwagę, że Jezus z pewnością nie lekceważy posługi Marty. Niemniej swoim zachowaniem pokazuje jej, co tak naprawdę jest ważne w postawie ucznia. Najważniejsze, źródłowe i fundamentalne jest skupienie na Słowie Pana. Bowiem ze Słowa powinniśmy czerpać motywy do działania i zatroskania o to wszystko, o co w życiu tak bardzo zabiegamy. Jezus zdaje się mówić, że gdy każdy z nas odnajdzie tę najlepszą cząstkę, receptę na życie, która będzie wartością trwałą, wtedy stanie się szczęśliwym posiadaczem pokoju ducha. Tę cząstkę można znaleźć nie gdzie indziej, ale właśnie w Słowie Pana, zasłuchując się w to słowo. Wówczas mamy gwarancją, że krzycząc do niego: „Panie, czy Ci to obojętne?!”, znajdziemy nie tylko właściwą odpowiedź, ale także rozwiązanie problemu, ukojenie i pokój.

I jeszcze jedno. Wracając do początku naszych rozważań, musimy sobie uświadomić, że wciąż jeszcze zdarza się, że kobiety są traktowane w Kościele nie tak, jak życzyłby sobie tego Jezus. To efekt braku słuchania Słowa. Bez słuchania Słowa można się bowiem z Jezusem bardzo rozminąć.

comments

Leave a Comment