Posted on: 6 lutego 2018 Posted by: Monika Mellerowska Comments: 0

Kilka miesięcy temu do Polski, w ramach pomocy pokrzywdzonym przez wojnę w Syrii mogło przyjechać kilkadziesiąt sierot. Państwo polskie odmówiło. To niezrozumiałe, tym bardziej, że ze strony Kościoła i kilkudziesięciu rodzin gotowych przyjąć sieroty w swoich domach została wyrażona chęć niesienia pomocy. Dlaczego jej odmówiono?

Korytarz humanitarny to nie żadna fantastyczna tuba, przez którą przemkną z prędkością światła i prawie niepostrzeżenie ci, którzy potrzebują pomocy. To instytucja wydająca oczekującym wizy humanitarne pozwalające im legalnie dostać się do innego państwa, gdzie mogliby otrzymać pomoc – zarówno ekonomiczną jak i zdrowotną. A klucz do niego nie istnieje fizycznie, w tym wypadku potrzebne jest silne poczucie obowiązku i człowieczeństwa. Właśnie drogę do tych przejawów, które pomogłyby otworzyć korytarz humanitarny w Polsce próbowaliśmy odnaleźć na spotkaniu Klubu Tygodnika Powszechnego w Grudziądzu, które odbyło się 2 lutego b.r.

W Polsce, gdzie jeszcze w pierwszej połowie ubiegłego roku słowo „uchodźca” kojarzone było przez 44% Polaków z   u c i e k a j ą c y m   p r z e d   w o j n ą (według ciekaweliczby.pl dla portalu Ariadna), aż 70% tych samych mieszkańców Polski dziś jest przeciwnych udzieleniu pomocy uchodźcom. W tym samym badaniu tylko 19% kojarzyło uciekających z terenów ogarniętych wojną jako niebezpiecznych terrorystów. Co się wydarzyło w tym krótkim czasie, że Polacy stali się jednak przeciwni niesieniu pomocy ludziom, o których prawie nic nie wiedzą? A przynajmniej nic ponadto, co pokazują media – a więc zakładają, że to oni odpowiedzialni są za większość ataków terrorystycznych w krajach, które już przyjęły uchodźców, za choroby i inne niebezpieczne zdarzenia.

Próbowaliśmy odnaleźć odpowiedź na to pytanie, podparci wynikami sondaży, lekturą artykułów Tygodnika Powszechnego (Sodomia niegościnności, Michał Rychter, 50/2017; Wspólnota normalnych ludzi, Piotr Stankiewicz, 3/2018; Oskarżam, O. Ludwik Wiśniewski, 4/2018; Europa za zamkniętymi drzwiami, Wojciech Jagielski, 47/2017Ojciec może spokojnie umrzeć, Anna Wilczyńska, 49/2017) oraz literaturą doszliśmy do wniosków, iż dotarcie do rozumów i serc Polaków (z których według danych GUS z 2016 roku ponad 90% deklaruje przynależność do KK) jest zadaniem przede wszystkim parafii. Stanowisko Kościoła w sprawie przyjęcia uchodźców przez Polskę jest – i powinno takie być – jasne i klarowne, jednak zbyt mało głosów za (i dlaczego) słyszy się na co dzień od księży w poszczególnyh parafiach. Wreszcie to do księży w parafiach należy wyjaśnienie wiernym przesłania Ewangelii i odniesienia jej do kwestii pomocy potrzebującym. Mieliśmy niedawno okazję do szczególnych działań w tym temacie, do oswojenia bezpodstawnego strachu – Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy, spotkania ekumeniczne w ramach Tygodnia Powszechnej Modlitwy o Jedność Chrześcijan – gdzie według naszych doświadczeń zrobiono za mało w kwestii zmiany sposobu myślenia Polaków o uchodźcach.

Natomiast w instytucjach innych niż kościół – na przykład szkołach, bibliotekach czy ośrodkach ze struktur społecznych lęk przed przyjęciem uchodźcy należy niwelować poprzez propagowanie człowieczeństwa i równości, bez budzenia negatywnych emocji – tu przykładem może być Liban, który wprowadzeniem Paktu Narodowego poradził sobie ze współistnieniem i równością chrześcijan oraz muzułmanów, nie tylko w sferze religijnej. Należy pamiętać, że mieszkańcy krajów Afryki za kilkadziesiąt lat emigrować będą do krajów europejskich z powodów ekonomicznych i klimatycznych, dobrze więc będzie nauczyć obecne młode pokolenia współżycia na drodze porozumienia i pokoju z ludźmi różnych wyznań i różnego koloru skóry.

Przede wszystkim jednak w kwestii sporu o otwarcie korytarzy humanitarnych widzimy zadanie osób duchownych, których działanie w wielu parafiach jest niewspółmierne do głoszonego przez KK stanowiska w tej sprawie. Należy uczulić, iż Ewangelia to nie są puste bajki, które opowiadają o dobrych uczynkach – to drogowskazy dla wierzących,  wskazujące otwarte i niosące pomoc serca (Byłem przybyszem, a nie przyjęliście mnie). Taki jest nasz apel do księży, który stanowi odnaleziony przez członków Klubu Tygodnika Powszechnego w Grudziadzu   k l u c z   d o    k o r y t a r z a  humanitarnego – aby w kwestii przyjęcia i udzielenia pomocy uciekajacym przed wojną nie poprzestawać na stanowisku hierarchów Kościoła, ale samemu wlewać w serca wiernych ducha niesienia pomocy.

W czasie trzygodzinnej dyskusji w sprawie odnalezienia możliwości otwarcia korytarza humanitarnego do Polski zapoznaliśmy się także z wierszami jednego z klubowiczów, które powstały pod wpływem omawianych na spotkaniu wydarzeń. Pragniemy, abyśmy nie byli milczący w kwestii tej krzywdy tak, jak bohater jednego z tych wierszy: zabić/ zabić Świetlistego Człowieka z Kumran/ na drzewo z nim/ niech zabierze ze sobą parszywe dzieci z Aleppo – krzyczeli/ stałeś w tłumie milczałeś/.

 

Ponadto omówiliśmy też kwestie organizacyjne – zapoznając się ze zmianami w Misji Klubów, uczuliliśmy na sytuację finansową Zeszytów literackich (część z nas jest prenumeratorami), i omówiliśmy kwestie ewentualnych wyjazdów na rekolekcje do Warszawy. Podczas spotkania udało nam się ustalić także wstępnie terminy I kilka tematów przyszłych spotkań oraz kwestię organizacji spotkań wokół książki Tischner czyta katechizm.

comments

Leave a Comment