Ksiądz Franz Stock – relacja z wystawy

10 października 2018 członkowie i sympatycy Klubu „Tygodnika Powszechnego” w Zielonej Górze  uczestniczyli w wykładzie i obejrzeli wystawę na temat życia i działalności ks. Franza Stocka, postaci w Polsce bardzo mało znanej.

Wykład wygłosiła p. Margreth  Dennmark  z Franz Stock Komitee für Deutschland e.V.  (Komitetu im. Franza Stocka) w Arnsberg –Neheim, miejscowości, gdzie 21.09.1904 r. urodził się ten niezwykły ksiądz. Tłumaczką była p. mgr Barbara Krzeszewska-Zmyślony z Centrum Języka i Kultury Niemieckiej Uniwersytetu Zielonogórskiego, członkini Klubu TP.

Dlaczego niezwykły ? Jest pierwszym, który zrozumiał, że pojednanie narodów, to sprawa ducha. Tak napisał do Kanclerza Helmuta Kohla. Twierdził, że trzeba wszystkich uczyć przekraczania nienawiści. O księdzu Franzu wypowiedział się papież Jan XXIII,  gdy jeszcze był nuncjuszem w Paryżu: „Ks. Franz Stock – to nie tylko nazwisko, to program”, a więc jego idea jest programem na przyszłość ! Francuzom i Niemcom na razie się udaje, ale przecież nie tylko oni byli skłóceni. Słowo „skłóceni” nie oddaje stanu faktycznego. Byli wrogami !

Ksiądz Franz Stock nie tylko propagował od młodości ideę pojednania narodów, ale czynnie na rzecz jej realizacji pracował z narażeniem życia i z rzadką otwartością na człowieka. Będąc wikariuszem w Dortmundzie pomagał we wszystkim polskim górnikom. Nawet nauczył się języka polskiego, tłumaczył dla nich modlitwy.  Gdy objął parafię we Francji w roku 1934,  był też duszpasterzem trzech więzień. Francuscy więźniowie nie wierzyli, że przychodzi do nich ksiądz Niemiec, szybko jednak przekonywali się do niego i po latach wspominali go z wdzięcznością.

Zaczęła się II wojna i wtedy ksiądz Franz musiał opuścić Francję na krótko od 29 wrzenia 1939 do października 1940.W tym czasie pomagał chorym księżom w Niemczech. Gdy wrócił, pełnił nadal służbę w więzieniach i tu wykazał wielką odwagę. W tych samych więzieniach przebywali członkowie francuskiego ruchu oporu, formalnie wrogowie księdza.  Nie tylko ich spowiadał i przygotowywał na śmierć, ale nosił w szerokiej sutannie korespondencję do i od rodzin, drobne użyteczne przedmioty, ostrzegał ruch oporu przed niebezpieczeństwem. Towarzyszył im przy egzekucjach. Prosili go o to, aby w chwili śmierci mogli spojrzeć na jego twarz…

Zaraz po wojnie, choć nie bardzo był zdrowy, dobrowolnie zameldował się we francuskim obozie jenieckim Le Coudray koło Chartres. Ponieważ wśród Niemców byli także księża i seminarzyści zorganizował dla nich „seminarium za drutami”. W prymitywnych warunkach obozowych przygotował około 1000 osób do pełnienia powołania kapłana w nowej, powojennej, otwartej Europie. Ten obóz odwiedził nuncjusz Angelo Giuseppe Roncalli, przyszły papież i wtedy wypowiedział słowa przytoczone wyżej.

Ksiądz Franz był bardzo zdolnym. Grał na gitarze, malował. Jego obrazy są mm in. w rodzinnym mieście, w jego paryskiej parafii. Napisał dwie książki: „Bretania-przeżycia” i „ Pierwsi niemieccy drukarze w Paryżu. 1500” Zakończył życie, umierając z wyczerpania w szpitalu, w Paryżu.

Jego imię ma wiele ulic i placów we Francji.

Proces beatyfikacyjny rozpoczęto w roku 2009 r.

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.