Europejczycy to my, a nie oni

Europejczycy to my, a nie oni  – mówiła Róża Thun, europosłanka, podczas debaty „Czy Unia Europejska jest gwarantem polskiej wolności?”, w której uczestniczyli także prof. Jarosław Macała, politolog z Uniwersytetu Zielonogórskiego i prof. Krzysztof Ruchniewicz, szef Centrum Willy’ego Brandta we Wrocławiu.

Timothy Snyder – wybitny amerykański historyk, profesor Uniwersytetu Yale, znawca historii Europy Środkowej i Wschodniej,  twierdzi stanowczo, że Polska jako państwo zawsze przegrywała, kiedy nie należała do większej międzynarodowej struktury. „Paradoks – mówi Snyder — polega na tym, że dzisiaj, kiedy sytuacja geopolityczna Polski jest nieporównanie lepsza, Polacy coraz mniej zwracają uwagę na system, w którym funkcjonują. Każdy zdroworozsądkowy Polak w latach 30. rozumiał, że suwerenność polska jest zależna od europejskiego układu sił, od sąsiadów. Teraz, kiedy Polska jest już w NATO i w Unii Europejskiej, Polacy coraz bardziej roją sobie, że można być suwerennym państwem w Europie bez Europy.”  Dziś są w Polsce tacy, którzy uważają, że Bruksela zniewala nas podobnie jak kiedyś Moskwa.

Róża Thun: Snyder w przywołanym cytacie mówi głównie o zagrożeniu zewnętrznym. A ja, kiedy w 2003 roku zachęcałam Polaków do głosowania w referendum za przystąpieniem do Unii, myślałam głównie o zagrożeniach płynących od wewnątrz. Chciałam być w rodzinie państw, które nawzajem pilnują swojej demokracji, praworządności, przestrzegania praw człowieka. Jak wiemy z historii Europy szaleństwa już się zdarzały – demokratycznie wybrane rządy niszczyły własne i inne kraje. Dla mnie Unia Europejska jest bezpiecznikiem. NATO broni nas przed napaścią z zewnątrz, zaś Unia pilnuje abyśmy przestrzegali podstawowych wartości, jak trójpodział władzy, niezależne sądy, wolne media publiczne. To był główny powód, dla którego chciałam być w Unii: standardy demokracji i prawa człowieka.

A druga rzecz, to ta suwerenność słynna. My jesteśmy suwerenni w Europie. Nikt z nas sam, w pojedynkę, nie jest suwerenny. Brytyjczycy, jeśli wyjdą z Unii stracą suwerenność. Oni będą musieli się dostosowywać do tego prawa, które my stanowimy. Nadal przecież będą chcieli z nami handlować, przyjeżdżać tu, studiować, korzystać z badań naukowych, prawa autorskiego, więc będą musieli się stosować do prawa, które w Unii stanowimy, ale nie będą już mieli swoich posłów, komisarzy itd. Suwerenności narodowej, w starym rozumieniu już nie ma. My mamy suwerenność europejską. Dlatego jesteśmy suwerenni, że współrządzimy całą tą unijną organizacją, współrządzimy pięciuset milionami obywateli. To nam daje wolność.

Istnieje pogląd, że w UE nie wszyscy rządzą, tylko Niemcy.

Krzysztof Ruchniewicz: No, ale co stoi na przeszkodzie, aby tworzyć sojusze, niekoniecznie skierowane przeciwko Niemcom, lecz pokazując, że możliwa jest inna droga i aby przekonywać inne państwa UE do tej innej drogi. Natomiast nie możemy działać przeciwko tym państwom, bo w końcu na zasadach dobrowolności sami weszliśmy do tego zbioru państw. Ogromną zaletą Unii jest to, że po raz pierwszy możemy wystąpić razem, zjednoczeni.  Nie bez powodu Dom Historii Europejskiej, który niedawno otwarto w Brukseli, ostatnie piętro ma nie dokończone. Na niższych piętrach można obejrzeć wystawę pokazującą różne etapy integrowania europejskiego. Ostatnie piętro jest niedokończone. Dla mnie to symbol tego, że integracja europejska nie jest procesem zakończonym. To zadanie dla nas wszystkich, które wymaga wspólnego wysiłku. Nic nie jest z góry dane. To, jak to ostatnie piętro zostanie wypełnione zależy od nas, ponieważ jesteśmy częścią europejskiej wspólnoty.


Jarosław Macała: Wolność ma wartość tylko w świecie, w którym także wolności nie ma. Tytuł debaty jest przewrotny. W Polsce historycznie źle kojarzy się twierdzenie, że ktoś z zewnątrz jest gwarantem naszej wolności. Państwa, które Polskę rozebrały też twierdziły, że robią to w imię naszej wolności, choć innej niż mamy ją dziś. W świecie, który nas otacza, wolność jest czymś tak oczywistym, że nie dostrzegamy jej znaczenia. To jest w ogóle przypadłość świata Zachodu, nie tylko Polski. To tak, jak z powietrzem, którym się oddycha — dopiero jak jest smog, zwraca się uwagę, na to, że oddychamy czymś, co ciężko znieść. Wolność jest wyzwaniem i trzeba o nią dbać, jak o czyste powietrze. Jeżeli sami nie będziemy dbać o wolność, to jakikolwiek gwarant zewnętrzny, jaki on by nie był, nie pomoże. Przystąpiliśmy do UE dobrowolnie, a czy chcemy być w bloku sowieckim, nikt nas nie pytał. Większość Polaków, co pokazują badania, traktuje Unię Europejską jak bankomat. Natomiast bardzo słabo kojarzy się im ona z wartościami. Jedyną wartością, którą doceniają ludzi młodzi to jest wolność podróżowania. Innych nie dostrzegają uważając, że to jest coś oczywistego. Do wolności trzeba dojrzeć. Nie ma wolności bez odpowiedzialności. To znaczy: co z nią chcemy zrobić i po co. Do tego może się przyłożyć system edukacji, który w Polsce robi to ewidentnie in minus.

Róża Thun: Unia Europejska nie jest żadnym zewnętrznym gwarantem polskiej wolności. Europejski Trybunał Sprawiedliwości nie jest jakimś zewnętrznym sądem, on jest naszym europejskim sądem; tam siedzą nasi sędziowie! Musimy nareszcie zacząć mówić o Europejczykach – nie ONI, tylko MY. To jest według mnie zasadniczy problem.

Wiele mówimy o wspólnotach narodowych, ale moim zdaniem podziały, które w Polsce tak ostro odczuwamy, jak nigdy wcześniej, dzisiaj przebiegają horyzontalnie, przez całą Unię Europejską. Jasne, że najprościej, jak z automatu, odczuwa się wspólnotę narodową. Ale tych wspólnot jest dużo. Każdy z nas, który jest narodowcem znajdzie sobie narodowca w innym kraju i się z nim znakomicie dogada. A każdy z nas, który jest demokratą i europejczykiem, znajdzie demokratów i europejczyków w innych krajach i poczuje z nimi wspólnotę. Ekologów łączy więź ponad granicami. Ale, jest też ponadnarodowa wspólnota tych, którzy uważają, że ekologia to jakieś wariactwo i tylko przemysł jest ważny.

Wspólnoty narodowe, gdzie przede wszystkim liczą się więzy krwi, to sprawa XX wieku. Dziś coraz mocniej do głosu dochodzą wspólnoty idei, które ponad granicami państw tak samo patrzą na przyszłość i mają wspólne idee. Nawet wtedy, kiedy bardzo różnią się językiem i obyczajami. Patrzmy na Europę pod kątem tych wspólnot. To może być szansa.

Z bogatej, dwugodzinnej dyskusji, wyjąłem kilka tylko wątków. Wkrótce dołączę obszerny zapis dźwiękowy. Wniosek z całej debaty, na swój użytek, zanotowałem taki: człowiek wolny nie boi się tylko wtedy, jeśli kontroli nad własnym losem nie oddaje w cudze ręce. Ale, dziś wolnym w pojedynkę się być nie da. Dziś wolnym można być we wspólnocie wartości, będąc w niej aktywnym. Nie biernym, lecz budującym ją, a nie tylko czerpiącym z niej jak z bankomatu.

Konrad Stanglewicz

Foto: Bartek Wojtkowiak

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.