Miłość nie zastępcza – o adopcji i dzieciach czekających na miłość

„Miłość nie zastępcza – o adopcji i dzieciach czekających na miłość” to temat spotkania w ramach Kawiarenki Klubu „Tygodnika Powszechnego”, które odbyło się w sobotę 6 października br. Inspirację dla spotkania stanowiły dwa artykuły autorstwa red. Przemysława Wilczyńskiego, gościa specjalnego, traktujące o pieczy zastępczej w Polsce oraz o rodzinach adopcyjnych.

O systemie pieczy zastępczej i adopcji można pisać z różnych perspektyw: procedur, przepisów, osobistych historii par czekających na dziecko. Można też – co uczynił red. Wilczyński – spróbować spojrzeć na temat z perspektywy dziecka, które czeka na miłość. Franek – kilkuletni bohater jego artykułu „Życie w poczekalni” – szczęśliwie znalazł miłość w ramionach adopcyjnych rodziców, wcześniej jednak doświadczył wszelkich blasków i cieni bycia „w zawieszeniu” pomiędzy rodziną biologiczną, zastępczą, sądem i … niewiadomą.

Nasz gość za pomocą metafory mostu zobrazował sytuację dzieci, które z różnych przyczyn nie mogą pozostawać w rodzinie biologicznej a nie zostały jeszcze adoptowane: dzieci przebywające pośrodku mostu, w połowie drogi. Na brzeg własnej rodziny wrócić już nie mogą, a brzeg docelowy jest mglisty, niejasny, zanurzony w gąszczu przepisów, podań i formalności.

Z raportu Najwyższej Izby Kontroli n/t adopcji w Polsce, opublikowanego w sierpniu 2018 r. wynika, iż polską pieczę zastępczą opuszcza zbyt mało dzieci. Od końca 2015 do pierwszego półrocza 2017 z 75 tysięcy znajdujących się w tym systemie dzieci tylko 6 tysięcy skierowano do adopcji. Wśród przyczyn w głównej mierze są te systemowe: brak jednolitych dla całego kraju kryteriów wyboru rodziców, braki w dokumentacji czy też nieuregulowana sytuacja prawna dzieci.

Warto zaznaczyć, iż nie brakuje chętnych par chcących adoptować dzieci, brakuje dzieci lub, mówiąc precyzyjnie, brakuje dzieci, których biologiczni rodzice nie wypełniający dostatecznie swych funkcji opiekuńczych zrzekają się swych praw rodzicielskich. Rodzinę biologiczną trzeba i należy wspierać oraz dawać jej szansę, jednak, jak podkreślali uczestnicy dyskusji, ilość szans nie może być nieskończona tym bardziej, jeśli podejmowane próby okazują się nieskuteczne a rodzice nie znajdują motywacji do korekty swojego zachowania. Tracą na tym dzieci, które kolejne dni, tygodnie i miesiące przebywają w warunkach i atmosferze, która z ciepłem i bliskością nie ma nic wspólnego.

Niezwykle poruszającym był głos osób obecnych na spotkaniu, które obecnie są lub uczestniczyły w procedurze adopcji dzieci. Ich zdaniem, choć procedury weryfikacji na rodziców adopcyjnych wydają się długie i żmudne to są jednak potrzebne, aby dobrze przygotować się do rodzicielstwa na innych niż naturalne warunkach. To, co ich zdaniem jest jednak trudnością, to długie miesiące, a nawet lata, czekania na telefon z ośrodka adopcyjnego z informacją o dziecku potencjalnie przeznaczonym do adopcji. Trudna jest również samotność rodziców adopcyjnych, którzy już mając przysposobione dzieci, nie doświadczają dostatecznego a bardzo potrzebnego wsparcia ze strony systemu.

A jednak, nadzieja na upragnione rodzicielstwo jest siłą napędową i motywacją setek par, które czekają na dzieci z miłością… nie zastępczą.

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.