Czytamy Komentarze Tischnera do Katechizmu. Osobiste refleksje (8-9)


Spotkanie VIII i IX. Rozdziały: Obrazy Boga i Objawienie

W nowym Katechizmie najbardziej uwypukloną właściwością Boga jest bycie miłością. Bóg nie przestaje być rozumny, wolny, wszechmocny, jak był określany dawniej, ale przede wszystkim JEST MIŁOŚCIĄ. Po takim stwierdzeniu, każdemu chyba, nie tylko Jackowi Żakowskiemu, natychmiast nasuwa się pytanie: jak pogodzić to bycie miłością z bezmiarem zła w stworzonym przez Boga świecie?

Tischner nie daje na to pytanie odpowiedzi. Unika jej. Nic dziwnego. Pochodzenie zła, zezwolenie na zło w świecie, to jest jedna z tajemnic naszej wiary. Przez tysiąclecia dociekamy, kombinujemy, wymyślamy możliwe scenariusze, zdaje się jednak, że tej tajemnicy nie zgłębimy.
Zamiast wyjaśniać, skąd i po co zło, Tischner skierowuje nasze myślenie na to, co pomaga nam zła unikać, walczyć z nim, opierać się. Katechizm mówi, że Bóg kierując się miłością dał nam poprzez swoje objawienie narzędzia do walki ze złem i pokazał drogę do zbawienia, a ks. Tischner mówi, że objawienie otworzyło nasz rozum na miłość: „objawienie poprawia [rozum] w ten sposób, że poddaje go – to bóstwo racjonalności – całkiem nieracjonalnemu Boskiemu prawu miłości”.
Objawienie czyli opowiedzenie o sobie samym „Spodobało się Bogu w swej dobroci i mądrości objawić siebie samego i ujawnić nam tajemnicę woli swojej…”. O Bogu i drodze do zbawienia opowiada nam słowami i życiem Jezus Chrystus. Spodobało mi się jak ujął to Anselm Grün: „ [absolutna tajemnica] objawiła się nam, ludziom, w Jezusie Chrystusie, stała się widzialna i doświadczalna w tym człowieku imieniem Jezus, który żył dwa tysiące lat temu i zostawił nam słowa otwierające nasze serca i rozumy na tajemnicę naszego życia, a poprzez nią na tajemnicę Boga”.
Wyjaśnianie spraw, na które umysł ludzki jest zamknięty, musi się więc dokonywać przez „objawienie”, „wyjaśnienie”. Sam człowiek swoim rozumem ich nie rozszyfruje, dlatego Bóg nam, poprzez osobę Jezusa Chrystusa, podpowiada. Tischner mówi, że Bóg nam się „zwierza”, a zwierzając „powierza”, mówi, że zbawianie dokonuje się poprzez „przyjmowanie zwierzeń Boga wśród zła tego świata i wypełnianie swojego serca zwierzeniami Boga” .
To wprawdzie wciąż nie wyjaśnia dlaczego zło, dlaczego zostajemy poddawani próbom, dlaczego, jak żałuje Żakowski, Bóg nie wyposażył nas niejako genetycznie w wiedzę i moralne rozeznanie potrzebne do zbawienia, ale ta równość serca Boga i człowieka (tylko równe serca zwierzają się sobie) wprowadza w naszą relację z Bogiem nową jakość. Miło jest myśleć, że samo istnienie, chce mi się zwierzać, że mnie… potrzebuje, skoro mi się zwierza. Zawsze towarzyszyło mi podejrzenie, że Bóg potrzebuje nas ludzi do zwalczania zła w stworzonym przez siebie świecie, że potrzebuje nas w realizacji jakiegoś kosmicznego planu, ale dopiero Tischner zwrócił moją uwagę na to, jak to mnie dowartościowuje.
Wciąż jednak nie mogę zaakceptować tego, że w zadaniu walki ze złem muszę przedzierać się nie tylko przez własne ograniczenia i swoje własne zło, ale także przez wszystkie te zasłony, tajemnice, a wokół tyle cierpienia! W odróżnieniu od Tischnera wolałabym mniej tajemnicy, więcej Bożej otwartości. Niestety, nie moja, nie nasza, ograniczona niewiedzą wola, ale Boska wola ma się stać.

Barbara Niedźwiedzka

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.