Czytamy Komentarze Tischnera do Katechizmu. Osobiste refleksje (7)


Spotkanie VII. Rozdział: Tradycja
„Wiara szuka zrozumienia. …[ale] Nigdy nie znajdzie do końca”, czytamy u Tischnera. Jasne, przestałaby być wtedy wiarą. Wiara nie byłaby potrzebna gdybyśmy wszystko zrozumieli. Z jakiegoś, Bogu wiadomego, powodu mamy wierzyć, a nie wiedzieć, i jest to na dodatek stan błogosławiony, „ Błogosławieni którzy nie widzieli a uwierzyli”.
A więc musimy pogodzić z tym, że nie wszystko jest jasne, mało co jest tak naprawdę jasne, ale próbujemy dociekać. Bóg dał nam rozum, a więc możliwość dociekania. Stąd całe biblioteki objaśnień, prób interpretacji, prób zrozumienia…i tak przez wieki. W myśl nowego Katechizmu, nie tylko możemy, ale mamy obowiązek dociekać.

Ale, mamy też różne możliwości i przechodzimy rozmaite etapy w owym dociekaniu. Dla jednych wiara jest ciemna jak noc, dla innych oświetlona jasnym księżycem. Ale i to nie jest stałe. Czasem noc ciemna rozjaśnia się, a czasem najzupełniej nieprzejrzyste chmury zasłaniają księżyc i gwiazdy. A więc nasze osobiste możliwości dociekania zmieniają się w czasie. My cali się zmieniamy. Zmienia się świat wokół nas. Zmienia się nasza wiedza, nasze potrzeby. Tischner zwraca uwagę na to, że i osobista wiara i wiara całego Kościoła zanurzona jest w czasie, ma swoją historię i tradycje i skarby, zmienia się, rozwija, pogłębia, spłyca, dojrzewa.
Wielu z nas ma zapewne to doświadczenie, że za każdym razem kiedy czytamy Pismo Święte, czytamy je trochę inaczej, inne fragmenty wysuwają się na plan pierwszy, zdania niezrozumiałe, nagle, jak w błysku światła, stają się jasne, a inne bledną, tracą swoje znaczenie. To pewno dlatego, tak wiele osób zabrałoby akurat te książkę na bezludną wyspę. Z pewnością się nie znudzi, nie da poznać do końca. Jeżeli naprawdę dociekamy, chcąc naszą wiarę zamienić w pewność, to także coraz lepiej uświadamiamy sobie czego nie rozumiemy, i jak wiele nie rozumiemy. Ale pewno tak ma być.
Wydaje mi się też, że wspólna lektura książki „Tischner czyta katechizm” do tego właśnie nas prowadzi, do zrozumienia, jak wiele nie rozumiemy.
Zmienność rozumienia, czy interpretacji Słowa, przez każdego człowieka, ma swój odpowiednik w planie szerszym – całego Kościoła. „[Urząd nauczycielski] Nakazuje interpretację Pisma według chorób świata”, mówi Tischner. Kościół czyta znaki, rozpoznaje potrzeby danego czasu, i w ich kontekście interpretuje Słowo Boga, szukając w nim odpowiedzi na te znaki, na te aktualne potrzeby. Katechizm, o którym rozmawiamy był interpretacją Pisma św. według chorób i nadziei XX wieku. Czy już pora na nowelizację? To dopiero początek wieku kolejnego, ale czas przyspiesza.
I jeszcze jedno. Możemy zapytać z Żakowskim, czy zawsze dobrze wybieramy i dobrze interpretujemy Słowo Boga, i każdy z nas, i Kościół w danym czasie? To, że jesteśmy w wyborze tendencyjni, to zrozumiałe, gdyż szukamy odpowiedzi na bolączki czasu, w którym żyjemy. Ale, czy dobrze Je rozumiemy? „Nie ma dla człowieka żadnej innej drogi, niż patrzyć w przeszłość, znać przeszłość, czytać objawienie, mieć nadzieję jutra i prowadzić dialog z tym światem, który nas otacza, słuchając nie tylko zwolenników ale przed wszystkim naszych przeciwników” mówi Tischner. Jakże aktualne! I jakże trudne.

Barbara Niedźwiedzka

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.