O Lao Che, Radiu Maryja i szemraniu

Tematem ostatniej debaty w klubie „TP” w Bielsku-Białej był język, którym posługujemy się we współczesnym Kościele. To temat ważny, gdyż za językiem kościoła, jako wspólnoty wiernych, kryje się wiele: tradycja, emocje, edukacja i doświadczenie życiowe, wizja świata. Rozmawialiśmy o tym, jak mówić, unikając agresji i wykluczenia, a z tym niezwykle pojemnym tematem zmagali się znawcy komunikacji religijnej i społecznej, socjolog i księża.

Prof. Jacek Warchala prowadzący debatę uzasadniał trudności w rozumieniu fenomenu „język kościoła”, który obejmuje tak wiele odmian językowych. Z pewnością jednak widoczne są w nim nowe mechanizmy. Piosenka „Gospel” Lao Che „Tak trudno przychodzi mi targnąć się na słowo, co się zaczyna na mi..” stała się przykładem nowego podejścia do języka religijnego.
Pewne jest jedno – mówił ks. prof Wiesław Przyczyna, wykładowca homiletyki – język religijny we współczesnej Polsce ma swoją mocną stronę: jest słyszalny. Stosują go nie tylko księża i teologowie, ale także artyści, publicyści, a partia rządząca wspiera się tym językiem w bieżącej polityce.

Dr Ewa Bobrowska – socjolog proponowała używać raczej terminu „dyskurs religijny”, bo zwraca uwagę na sposób mówienia o świecie. Odwoływała się do własnych badań opublikowanych w książce „Obrazowanie społeczeństwa w mediach. Analiza radiomaryjnego dyskursu” ( Kraków 2007). Mowa nienawiści, mówiła, rodzi się z napięć między różnymi wizjami świata.

Pytanie: co się dzieje z językiem kościoła nie jest nowe. 30 lat temu zadawała je prof. Irena Bajerowa, szukając wzorca języka religijnego. Dziś, przekonywała prof. Aldona Skudrzykowa, język dostosowuje się do odbiorcy. Jezusowe: „Idźcie i nauczajcie” trzeba by dziś czytać: ”Idźcie i szukajcie sobie odbiorców”.

Czy kazania np. ks. biskupa Grzegorza Rysia mogłyby być wzorem nowatorstwa językowego? – pytał moderator dyskusji prof. Jacek Warchala.

Ksiądz Mirosław Jadłosz przywoływał ks. biskupa Życińskiego i ks. Tischnera: czy ważny jest patos czy zrozumienie Ewangelii? Jakie jest nastawienie słuchacza -radosne czy lękowe? Jezus komunikuje się niewerbalnie, działaniem i tak rozumie również komunikację religijną Papież Franciszek.

Debatujący zwracali uwagę, jak bardzo na język religijny wpływa reklama i Internet. Niebezpieczeństwo tkwi w odwoływaniu się tylko do emocji, tak właśnie czyni język reklamy poprzez prowokację i przekraczanie granic.

Prof. Warchala mówił o nowoczesnym szemraniu (Nie szemrajcie między sobą J 6,43), które dzieli wspólnotę.
Co począć z agresją, wykluczaniem, językiem niegodnym chrześcijanina?

Odpowiedź socjologa: nie skupiać się na wspólnocie, ale na indywidualnym sumieniu. Pisał już o tym ks. Tischner w „Krainie schorowanej wyobraźni”. Studiować kazania ks. Popiełuszki, uczącego szacunku, także dla wroga.

Odpowiedź księdza: nie słowem miłujmy, ale sercem. Wtedy język wyrazi dobro. Pytajmy samych siebie: co to znaczy być człowiekiem wierzącym?

Odpowiedź homiletyka: księża niech mówią zrozumiale, wierni niech wychodzą poza swoją wspólnotę, niech na spotkanie czytelników „Tygodnika Powszechnego” przyjdą słuchacze Radia Maryja!

Odpowiedź socjolingwisty: dbać o dobro odbiorcy, uważać na niebezpieczeństwo desakralizacji języka. „Niech nie wychodzi z ust twoich żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym” (Ef 29-3)
Odpowiedź moderatora dyskusji – specjalisty w zakresie komunikacji społecznej: rozmawiać! Ważna jest rozmowa osoby z osobą.

Relację z debaty wraz z głosami słuchaczy można posłuchać pod adresem:

 

 

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.